Królewskie dziedzictwo

Dynamiczny Herbarz Rodzin Polskich - Dział "Potomkowie królów"
Poprawa, uzupełnienia, redaktorzy
Redakcja Herbarza - kontakt
Barbara Turlińska - red. działu
Biografie rodzinne  Zdjęcia rodzinne  Forum rodzinne  Artykuły rodzinne  Mapa interaktywna  Leksykon genealogiczny  Bibliografia, źródła  Drukuj stronę
Dział powstaje dzięki wsparciu Polaków - Dowiedz się więcej


król Zygmunt Augustrzypisywanie sobie pochodzenia od władców lub wybitnych jednostek ma nie tylko w naszym kraju bujną tradycję. Staropolskie herbarze zamieszczają fantastyczne genealogie znanych rodzin szlacheckich i magnackich, dodając im splendoru przez wyprowadzanie ich od rzymskich senatorów, mitycznych książąt słowiańskich i litewskich lub władców nieistniejących państw.

Kasper Niesiecki z całą powagą twierdzi, że ród Sapiehów „od Narymunda książęcia Pińskiego i Mozyrskiego swoje początki zasięga” lub „od sławnego niegdy we Włoszech domu de Sapiis”, Paców zaś wyprowadza z Florencji, „jakoż że sławna Pacciuszów familia we Włoszech jeszcze przed narodzeniem Pańskiem kwitnęła”. Daniłowiczowie przypisywali sobie pochodzenie „od Daniła króla Halickiego”, a Radziwiłłowie od nieistniejącego „książęcia Dorsprunga”, jakoby protoplasty władców Litwy. Ten powszechny, zwłaszcza w XVI i XVII wieku, obyczaj przydawania sobie znakomitych przodków doskonale ilustrują słowa sienkiewiczowskiego pana Zagłoby, który z dumą mawiał: „ja sam się od pewnego króla Masagietów wywodzę...”

Jednak przez historyków polskich temat potomków władców był do tej pory poruszany sporadycznie. Poza pracą Franciszka Piekosińskiego z 1896 r. „O dynastycznem szlachty polskiej pochodzeniu”, nie wolną od fantastycznych hipotez, ukazała się tylko ciekawa, niestety także zawierająca błędy, pozycja Rafała Prinke i Andrzeja Sikorskiego „Królewska krew. Polscy potomkowie Piastów i innych dynastii panujących”. Wzmianki o królewskich protoplastach pojawiają się niekiedy w monografiach znanych rodzin, periodykach historycznych lub na internetowych portalach genealogicznych.

Drzewo genealogiaczne książąt pomorskichTymczasem potomkowie władców z piastowskiej dynastii żyli przez całe wieki i żyją licznie do dziś wśród nas. Wielu z nich tworzyło polską historię i kulturę, zasłużyło się na niwie nauki, sztuki lub w walkach o niepodległość Ojczyzny. Odnaleźliśmy ich wśród wielu sławnych Polaków, a także wśród niezliczonej rzeszy współcześnie żyjących rodaków, często nie zdających sobie w ogóle sprawy ze swoich znakomitych korzeni. Nie bez powodu w dawnej Polsce „Piastem” nazywano rodaka kandydującego do tronu elekcyjnego, w przeciwieństwie od obcej krwi – Francuzów, Sasów… Chociaż poza Janem Sobieskim, któremu jeszcze takich korzeni nie odkryto – wszyscy polscy władcy, także cudzoziemcy, dzięki piastowskim koligacjom wywodzili się od Mieszka I.

Poznanie swojego królewskiego pochodzenia mogłoby być dla niektórych osób powodem bezwiednej tendencji do wywyższania się ponad innych. Czy jednak samo dziedziczenie genów królewskich może być właściwym powodem do dumy? Przytoczmy w tym miejscu słowa jednego z najwybitniejszych polskich myślicieli epoki odrodzenia, Andrzeja Frycza Modrzewskiego:

Prawdziwe szlachectwo nie na zacności przodków albo na starożytności herbów ma leżeć, lecz na godności i cnotliwych postępkach. Wielkość przodków nie czyni ze mnie szlachcica, bo któż nie baczy, iż żaden nie jest tąż osobą, którą był przodek? Gdy się częstokroć rodzą synowie źli z ojców dobrych a złych dobrzy mnożą. Skoro cnota przyrodzonem rozmnażaniem do potomków przechodzić nie może, nie jest więc słusznem, aby się szlachcic rodził z szlachcica. Nie więcej także pomoże zacność rodu i starożytność domu, jeśli do tego nie przyłożysz cnoty i zacnych uczynków, jak ślepemu światło słoneczne, głuchemu dźwięk wdzięczny lub pług żeglującemu po morzu. Tedyć głupia to rzecz chlubić się tem, żeś miał ojca dobrego, gdyś sam zły, a sprosnością swoją szpecisz rodzaju piękność”.

W podobnym duchu wtórował mu kilka wieków później książę Adam Kazimierz Czartoryski: „Czy dosyć jest być szlachetnie urodzonym? Szlachectwo bez cnót i przymiotów ustawnym jest zarzutem. Jako człowiek poczciwy, mężny, dobroczynny, litościwy, największego wart szacunku, tak najpodlejszem jest stworzeniem szlachcic niepoczciwy, dumny, przewrotny, okrutny, nielitościwy. Chełpić się ze szlachectwa lub gardzić tymi, którzy szlachtą się nie urodzili, a osobliwie wyrzucać im to na oczy, ostatnią jest podłością”.

Jednak odnalezienie siebie w wielkim drzewie genealogicznym potomków Piastów może umocnić w nas poczucie patriotyzmu, a świadomość, że łączy nas to więzami pokrewieństwa z milionami Polaków – zrozumienie, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną.

Barbara Turlińska