6346. Ukraina - przekraczanie granicy

Wymiana doświadczeń, pytania

Ukraina - przekraczanie granicy

Postprzez Marcin » 19.12.2009

Przekraczałem granicę kilka razy. Moje doświadczenia są takie, że celnicy ukraińscy zawsze próbują znaleźć metodą na wyciągnięcie paru Euro.

Np.
Brak zielonej kraty w tłumaczeniu na ukraiński (2008r.)
Brak upoważnienia od współwłaściciela auta, nawet jeśli się jest wpisanym (2009r)

Macie podobne doświadczenia ?
"Ateizm - to uparta wiara w bezsensowność wierzenia"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Re: Ukraina - przekraczanie granicy

Postprzez jeronimo_77 » 21.12.2009

Tak, zielona karta to podstawa, zapomniałem wykupić i musiałem wracać do Polski, straciłem godzinę. Potem był problem, że samochód nie był na mnie zarejestrowany, chcieli notarialnego zezwolenia na użytkowanie !!! Jakoś się udało, ale masakra. Za to jak wracałem to miałem ciekawą rozmowę:

- Cel wizyty na Ukrainie?
- Byłem we Lwowie.
- Po co?
- W archiuwm historycznym. Szukałem rodzinnych dokumentów.
- To tak udostępniają dokumenty byle komu...?
jeronimo_77
Aktywny Animator
Aktywny Animator
Lokalizacja: Kraków, Maków Podhalański

Re: Ukraina - przekraczanie granicy

Postprzez magrot » 31.05.2010

Witam
Od 13.05 do 27.05.2010r przebywałam na Ukrainie – okolice Radziechowa. W drodze na Ukrainę granicę przekraczaliśmy w Hrebenne – Rawa Ruska – szybko i bez problemów. Nikt nawet nie próbował sugerować danie łapówki. Ukraińcy stojący w kolejce sami podpowiedzieli, że Polaków kolejka nie obowiązuje. Niestety wracając do Polski kolejka jest jedna dla Ukraińców i Polaków. W Hrebenne ok. 15 godzin oczekiwania(27.05.2010r) i tam pojawiają się Ukraińcy, którzy oferują szybkie przekroczenie granicy za 300 hrywien. Warto jednak nadłożyć kilometry i przekroczyć granicę w miejscowości Korczowa – szybko i bez kolejki.
Jadąc na Ukrainę należy pamiętać o wykupieniu zielonej karty. Zielona karta to pierwsze pytanie policji.
Drogi na Ukrainie – od granicy do Lwowa – tragedia. Same dziury. Ukraińcy jeżdżą bez świateł, nie zwracają uwagi na przepisy. Tam trzeba mieć oczy wokół głowy i nie ma w tym przesady.
Ludzie są życzliwi, chętni pomóc i bez większych problemów można się z nimi porozumieć.
magrot
Zainteresowany
Zainteresowany

Re: Ukraina - przekraczanie granicy

Postprzez Atena41 » 07.06.2010

Ja spędzałam weekend majowy we Lwowie i Kamionce Strumiłowej. Przekraczałam granice w Hrebennem - Rawie Ruskiej. Stałam na granicy prawie trzy godziny, gdyż ukraińscy celnicy nie przyszli do pracy !?! Tak po prostu. Jedna zmiana poszła do domu a następna nie przyszła.... :D Wracając na kilku dniach na to samo przejście stałam 6 godzin w kolejce a ukraińcy, którzy stali wraz z nami radośnie przepuszczali przed sobą swoich znajomych, krewnych, ciotecznych, wujecznych...jednym słowem zablokowali kolejkę. Przejechałam bokiem, celnik wziął 100 hrywien, mimo, że oferowałam 300 (znaczy to, że promocja była?) - koszmar z tym przekraczaniem granic...
Atena41
Aktywny
Aktywny


Powrót do Podróże na Kresy



cron