40739. Julek Topolnicki - komórki konspiracji w Krakowie

Historie zasłyszane, pamiętniki, legendy rodzinne. Z urwanych słów, z kilku strzępków opowieści, gdy się wsłuchasz wysnujesz obraz ich życia - zamglony, niewyraźny i jakiś taki bliski niezmiernie ...
* CO W DZIALE? - Opowiadania rodzinne, historie zasłyszane, fragmenty pamiętników, niepotwierdzone legendy, historie o duchach, historyjki o zwierzętach domowych, o pokojach, powozach, klombach kwiatowych w ogrodzie, figurkach itp. Wszystkie nawet drobne, beletrystyczne rodzinne zapisy z dawnych czasów. Opowiadania mogą mijać się z prawdą, być niesprawdzone, pisane stylem dowolnym.
* OPISY - Przy dłuższych opowiadaniach można na początku wprowadzić indeks osób, miejsc, lub wydarzeń.
* POMOC - Trudności proszę sygnalizować w dziale "Poradnia", na wszystkie odpowiemy, tworząc jednocześnie FAQ
* PISANIE - Bardzo prosimy umieszczać w tekście znaczniki do leksykonu, lub innych działów. np. znacznik [leks] odsyła do hasła w leksykonie. znacznik [leks=] prowadzi do hasła innego niż link (np. inna forma gramatyczna). Leksykon. Pozwoli to czytelnikom korzystać z szerzej informacji.

Julek Topolnicki - komórki konspiracji w Krakowie

Postprzez Marcin » 24.09.2021

Związane z rodziną



Opowiadanie Tadeusza Topolnickiego

/Wyjaśnienie: Julek Topolnicki, związał się przedwojennymi grupami socjalistycznymi, dlatego też potem w dobrej wierze działa w lewicującej konspiracji. Był społecznikiem a nie komunistą, jednak jako działacz od 1940 do śmierci w 1943 współpracował z działaczami proradzieckimi. W działaniach konspiracyjnych, propolskich wspierała go rodzina rozumiejąc, że jest to działalność dla ojczyzny i nie wiedząc o niebezpiecznych związkach ze Związkiem Radzieckim, które faktycznie zintensyfikowane zostały w okresie po śmierci Julka. Istnieje poważne przypuszczenie, że został zabity przez swoich za brak wobec promowania idei polskiej republiki radzieckiej.

Czuję się w obowiązku podać sposoby powstania znanych mi punktów kontaktowych konspiracji.
1.) Pierwszy w mieszkaniu Julka przy ul. Brodzińskiego, gdzie wraz z moją rodziną przeprowadziłem się.
2.) Drugi to mój sklepik z zabawkami przy ul. Krakowskiej, w którym Julek pracował ze mną. Do obydwu tych punktów czy chodzili różni ludzie, załatwiając szeptem sprawy, w które ja nie byłem wtajemniczony. Sklepik ten to moje źródło dochodów na życie, zawód czasu wojny.
3.) Trzeci punkt kontaktowy przy ul. Dwernickiego - mieszkanie Stanisława Walczaka
4.) Czwarty przy il. Gramatyka, gdzie Julek został bestialsko zamordowany przez gestapowców.
5.) Pięty punkt kontaktowy działający do końca wojny to "Smocza Grota" przy ul. Grodzkiej 6. Historia tego lokalu jest następując. Lokal ten przygotował sobie volksdeutsch Kornicki. Coś mu przeszkodziło w otwarciu baru, więc ogłosił zamiar sprzedaży. Kupiłem ten lokal wspólnie z bratem Janem, nie pamiętam za jaką sumę, lecz nie mogła być duża, bo stać nas było na kupno. Brat Jan był pracownikiem Haupzollantu w Krakowie, który wydawał koncesje na wyszynk wódek. Wyszukał dawno wygasłą koncesję na nazwisko niejakiej Jaroszewskiej, w sposób nielegalny przywrócił ją do życia i ulokował w Smoczej Grocie, na Grodzkiej 6. Wówczas odstąpiliśmy z bratem Janem lokal i koncesję grupie konspiracyjnej Julka, a to Walczakowi, Zemankowi, Strycharzowi, którzy uruchomili w tym lokalu bar. Uzgodnili z "Jaroszewską" czynsz za używanie koncesji i to skoncentrowano główny punkt kontaktowy, jak i centrum działalności konspiracyjnej. W lokalu tym byłem rzadkim gościem, więc działalność konspiracyjna i kontaktowa w szczegółach znana mi jest jedynie z książek. Na budynku tym gdzie w podworcu - w nieistniejącym dziś budynku mieściła się "Smocza Grota", władze miasta ufundowały pamiątkowo tablicę dziejów walki z okupantem hitlerowskim.

Smocza Grota



Artykuł Stanisława Walczaka w: Gazeta Krakowska 4.1.1972

„Smocza Grota", był to lokal przy ul. Grodzkiej nr 6, bez okien, w podwórzu, w starej ruderze, odpowiadający swym wyglądem i charakterem tej nazwie. Ponura, ciemna, wilgotna izba o sklepieniu jak w piwnicy, z wymalowanym u jej wejścia Smokiem Wawelskim, podzielona była na kilka kącików, oddzielonych ściankami z witrażami o motywach regionalno-krakowskich, wykonanych przez artystę malarza Demczyka.
„Smocza Grota", prowadzona na nazwisko nie zaangażowanego w pracy partyjnej Władysława Strycharza była faktycznie imprezą Topolnickiego i moją. W padliśmy na jej pomysł gdzieś w 1941 r. Julek był wtedy w Krakowie.. Była jednym pasmem kantów w stosunku do władz niemieckich. Lokal nabyliśmy od zarządcy budynków za niewielką sumką którą udało się nam jakoś zorganizować. Najtrudniejszą sprawą była koncesja. Żaden i nas nie był „fachowcem". Obowiązywały przepisy, że w określonych przypadkach pierwszeństwo na prowadzenie takiego lokalu dostają inwalidzi wojenni.
Zrobić z nas papierowych inwalidów mimo naszych dwudziestu kilku lat nie było trudno. Chodziło jednak o to, żeby nie angażować żadnego z nas imiennie w oficjalne kontakty z urzędami niemieckimi, tkwiliśmy bowiem już po uszy w konspiracji.
Wybór padł na Władysława Strycharza. Na podstawie sfingowanych dowodów, zrobiliśmy go inwalidą wojennym z 1939 r. i uzyskali dla niego potrzebne dokumenty. Otrzymywał 15 czy 30 proc. czystego dochodu za udzielenie firmy I pracę. Reszta służyła do opędzania potrzeb osobistych założycieli i pracujących w charakterze kelnerów: Lidkego, Zemanka, Władysława Walczaka. Nadwyżki w różnej formie szły na potrzeby znajdujących się w trudnych warunkach towarzyszy, spora część oddawana była na cele organizacyjne.

„Smocza Grota" służyła przez kilka lat (1941-1943) jako stałe 4 dogodne miejsce spotkań i kontaktów. Obsługę jej oprócz Strycharza stanowili członkowie partii, zaangażowani w robocie: Józef Zemanek, Tomasz Lidkę, Alę Topolnicką, mój brat Władysław i inni dorywczo zajęci pracą, jeżeli tego wymagało ich aktualne zadanie. Do "Smoczej Groty" przylegały obszerne piwnice, dogodne schronienie na materiały propagandowe, sprzęt służący do rozpowszechniania literatury itp. Grota była bardzo dogodnym miejscem spotkań. „Klient" mający sprawy do załatwienia, wymieniał hasło, zamawiając butelkę wina czy miodu i następowało nawiązywanie kontaktu.
Ostatnio edytowano 24.09.2021 przez Marcin, łącznie edytowano 2 razy
Powód: dodatki i uzupełnienia
"Ateizm - to uparta wiara w bezsensowność wierzenia"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Powrót do Opowiadania