27389. Kozłów-wspomnienia z dzieciństwa

Historie zasłyszane, pamiętniki, legendy rodzinne. Z urwanych słów, z kilku strzępków opowieści, gdy się wsłuchasz wysnujesz obraz ich życia - zamglony, niewyraźny i jakiś taki bliski niezmiernie ...
* CO W DZIALE? - Opowiadania rodzinne, historie zasłyszane, fragmenty pamiętników, niepotwierdzone legendy, historie o duchach, historyjki o zwierzętach domowych, o pokojach, powozach, klombach kwiatowych w ogrodzie, figurkach itp. Wszystkie nawet drobne, beletrystyczne rodzinne zapisy z dawnych czasów. Opowiadania mogą mijać się z prawdą, być niesprawdzone, pisane stylem dowolnym.
* OPISY - Przy dłuższych opowiadaniach można na początku wprowadzić indeks osób, miejsc, lub wydarzeń.
* POMOC - Trudności proszę sygnalizować w dziale "Poradnia", na wszystkie odpowiemy, tworząc jednocześnie FAQ
* PISANIE - Bardzo prosimy umieszczać w tekście znaczniki do leksykonu, lub innych działów. np. znacznik [leks] odsyła do hasła w leksykonie. znacznik [leks=] prowadzi do hasła innego niż link (np. inna forma gramatyczna). Leksykon. Pozwoli to czytelnikom korzystać z szerzej informacji.

Kozłów-wspomnienia z dzieciństwa

Postprzez piekarka52 » 22.02.2015

Moi dziadkowie mieszkali w Kozłowie /Górajek- kilka domów oddalonych od wsi ok. 2 km. Odkąd pamiętam rodzice odwiedzali swoich rodziców w czasie wakacji, gdy były żniwa. Przyznaję, że był to dla nas dzieciaków wyjazd niezbyt lubiany. Dorośli najczęściej byli bardzo zajęci, mężczyźni pracowali w polu, moja mama pomagała babci w przygotowaniu posiłków. Nie było to dla niej łatwe, gdyż musiała rozpalić w kuchni. Kopciło się nie raz, a mama z trudem opanowywała tą sytuację. Mój brat bardzo lubił zwierzęta, więc bawił się z kotami. A ja nudziłam się," dziewczyna z miasta". Pewnego dnia rodzice wzięli nas w pole. Zwozili snopki z pola. Dziadek miał już załadowany pełen wóz. Chciał nam zrobić frajdę. Pozwolił wdrapać się na wóz. W którymś momencie koło wozu wjechało w dół, wóz przechylił się. Snopki zaczęły spadać, a my razem z bratem z nimi. Dzisiaj, gdy to wspominamy w domu, to śmiejemy się. Wówczas mama krzyczała, zanim nas wyciągnęli, bardzo się zdenerwowała. Ja zresztą też. Do dziś pamiętam, wprawdzie mglisto, ale jednak pozostało uczucie paniki.
Z tego czasu pamiętam babcię, która na boso chodziła po rżysku. My w sandałach mieliśmy pokaleczone nogi, a Ona "śmigała" jakby miała na nogach buty. Któregoś razu spróbowałam Ją naśladować. Ominę tą część opisu, bo głupotą nie ma co się chwalić.
Pamiętam smak chleba pieczonego przez babcię. smarowany masłem. a na tym śmietana z cukrem. Pychoty. Pamiętam smak rosołu, makaronu, ciasta,jajecznicy...
piekarka52
Aktywny Animator
Aktywny Animator

Powrót do Opowiadania