Portal w trakcie przebudowywania.
Niektóre funkcje są tymczasowo wyłączone, inne mogą nie działać poprawnie.

Korczew - wieś na południu Podlasia

11.06.2009 13:05
Korczew - wieś na południu Podlasia, na pograniczu Wysoczyzny Siedleckiej i Podlaskiego Przełomu Bugu. Malowniczo położony na tarasie nadzalewowym rzeki Bug, 18 km na północny-zachód od Łosic.
Osada znana była już w 1401 r., kiedy to książę mazowiecki Jan I nadał Korczew Preythorowi herbu "Prus", dziedzicowi z Brzezia. Po przejęciu tych terenów przez Księstwo Litewskie, Wielki Książę Witold potwierdził nadanie posiadłości Korczew i Szczeglacin Pretorowi herbu Świeńczyc (akt nadania pisany w Trokach w 1416 r.). Kolejnymi dziedzicami byli: Korczewscy (od 1416 r. do początków XVI wieku), Chlebowiczowie (w XVI w.), a następnie Wiesiołowscy, (m.in. Krzysztof Wiesiołowski, marszałek wielki litewski i jego żona Aleksandra z Sobieskich), po których dziedziczyli Chaleccy. Później przez krótki czas posiadaczem dóbr Korczew był Stanisław Lewicki, podstoli podlaski. Następnie na długie lata majątek przejęli Kuczyńscy.
• Zespół pałacowo-parkowy znajduje się w południowo-wschodniej części miejscowości. Pierwotnie istniał tu dwór, który zbudował Wiktoryn Kuczyński. Barokowa siedziba wzniesiona została w latach 1734-36. Zaprojektował ją ówczesny architekt Radziwiłłów - Konceni Boni. Po 1834 r. budynek został mocno rozbudowany w stylu neogotyckim - projekt wykonał architekt Franciszek Jaszczołd. Po I wojnie światowej i ustąpieniu wojsk rosyjskich pałac musiał być poddany remontowi, który trwał aż do 1939 r. Po 1930 r. przeszedł kolejną przebudowę wg projektu wykonanego przez prof. Stanisława Noakowskiego (teoretyka sztuki), przy bezpośrednim nadzorze Mariana Walentynowicza (autora "Koziołka Matołka"). Wstawiono wtedy dwie kolumny we frontowej niszy, zmieniono zarys okien, zlikwidowano żelazne balkony, zegar w tympanonie zastąpiono herbem "Rawicz". Niedawno rezydencja powróciła do prawowitych właścicieli i obecnie jest gruntownie remontowana. Głównie ich zasługą jest także silna promocja tego regionu w postaci odbywających się corocznie festynów i imprez kulturalnych, m.in. międzynarodowych zawodów psich zaprzęgów, które stały się już tradycją.
• Pałac jest budynkiem piętrowym, murowanym z cegły i tynkowanym. Zbudowany na planie prostokąta, z ryzalitem i trójkątnym frontonem pośrodku oraz piętrowym portykiem podpartym kolumnami jońskimi. Po obu stronach budynku znajdują się dwie oficyny z II ćwierci XIX w., usytuowane pod kątem prostym i połączone z pałacem neorenesansowymi galeriami.
Wewnątrz znajduje się piętrowy hall z galerią wykładany dębową, rzeźbioną boazerią i z belkowanym sufitem. Po lewej olbrzymi kominek, po prawej dębowe schody wiodące półłukiem na piętro. W głębi wejście do sali balowej (nad drzwiami herb Ostrowskich - Rawicz).
Sala balowa (później zwana białą lub złotą) ma kształt ośmiokąta. Sufit zdobiony jest złotymi stiukami w stylu Rococo. Nad drzwiami przetrwał herb Kuczyńskich - Ślepowron. Nie zachowały się dwa wielkie kryształowe lustra (pozostały tylko zarysy na ścianach), dwa barokowe piece białe ze złotem (przetrwały odarte z kafli szczątki jednego), freski przedstawiające widoki z parku (malowała je Joanna Kuczyńska) oraz posadzka (przeżarta przez przechowywane na niej nawozy).
Po lewej stronie sali białej pokoje gościnne i mieszkalne, po prawej tzw. Gabinet Pompejański z ostatnio odrestaurowanymi malowidłami, sygnowanymi w l806 r. przez Adama Byczkowskiego (autora polichromii w pałacu w Sterdyni, Małej Wsi, Radziejowicach). Dalej salon, w którym skupiało się życie rodzinne (stał tutaj fortepian). Następnie pokój jadalny, z którego korytarzem i tunelem pod oficyną można było dotrzeć do kuchni położonej w prawym skrzydle domu. Stamtąd przynoszono posiłki. Na parterze zorganizowano ekspozycję muzealną z pamiątkami związanymi z rezydencją oraz z regionem.
Na piętrze - nad salą balową znajdowała się biblioteka, która pełniła również rolę gabinetu pana domu. Znajdował się tu bogaty księgozbiór oraz rękopisy, dokumenty, korespondencja. Wszystkie książki miały na pierwszej stronie ex libris przedstawiający herb Rawicz i napis "Z Bogiem nad Bugiem". Na lewo od biblioteki pokój pana domu oraz pokoje gościnne - wśród nich najbardziej luksusowy wykładany barwnym materiałem, z własną łazienką (wodę ogrzewano drewnem we wmurowanym w ścianę piecu). Po prawej duży pokój pani domu z klasycznymi pilastrami i kolumnami, a dalej pokoje dziecinne.
W oficynie po lewej stronie pałacu (stojąc od frontu) znajdowały się pralnia i mieszkania pracowników, po prawej stronie mieszkania pracowników administracji, kuchnia i spiżarnie. Stał tu także zegar słoneczny w formie kolumny na platformie z jasnego kamienia (niestety nie zachował się).
• Na wschód od pałacu znajduje się letni pałacyk - "Syberia" z końca XIX w. Zbudował go Franciszek Jaszczołd na fundamentach i fragmentach starego muru średniowiecznego zamku obronnego, który prawdopodobnie wznosił się właśnie w tym miejscu. Istnieją legendy o tajemniczych lochach ciągnących się pod budynkiem w stronę Drohiczyna. Nieopodal budynku nieznaczne wzniesienie - "Belweder" - nazwane tak od pięknego widoku rozciągającego się na Drohiczyn, położony po drugiej stronie rzeki Bug.
• Park pałacowy zaprojektowany w I połowie XIX w. przez Franciszka Jaszczołda, o układzie nieregularnym. Obejmuje 35,5 ha. Dzielił się na 2 części: park angielski (rozległe trawniki, niby naturalne kępy drzew i krzewów) i "Dębniak" - park głównie dębowy (obecnie leśny rezerwat przyrody). Granicę stanowiły połączone potokiem i kaskadą stawy. W parku liczne okazy starodrzewu, szpaler lipowy, aleja grabowa, stare okazy platanów, tarasy i prześwit na osi pałacu w kierunku północnym.
• Dawna oranżeria z 1840 r. (projektował F. Jaszczołd), w latach 20. XX wieku przekształcona w kaplicę, później przemurowana.
• Biała, drewniana studzienka w stylu gotyckim.
• Przy bramie wjazdowej stróżówka zwana basztą lub kordegardą.
• Studnia w formie kapliczki z ok. 1840 r., zwieńczona figurą św. Jana Nepomucena, wykonaną z piaskowca.
• Przy wiodącej w kierunku północnym alei grabowej ustawiony jest pionowy głaz - menhir. Według tradycji jest to kamień sprzed okresu chrześcijaństwa, z czasów kultu Boga Słońca. Podobne kamienie zwane "babami" znajdują się również w innych częściach Podlasia. Do dziś żywe jest przekonanie, że kto dotknie tego magicznego kamienia i pomyśli życzenie, to spełni się ono, ale pod trzema warunkami: życzenie może dotyczyć tylko jednej rzeczy, musi być pozytywne, należy stale o nim pamiętać i dążyć do jego spełnienia. Obok kamienia znajdowała się modna swego czasu "sztuczna ruina". Podobno wzniesiona była w miejscu istniejącej wcześniej baszty zamku obronnego.
• Ogrodzenie neogotyckie i neobarokowe z pierwszej połowy XIX i XX w.
• Po drugiej stronie bramy wjazdowej dom zaprojektowany przez Franciszka Jaszczołda. Jednopiętrowy, z gankiem pod filarami, wykonany z kamienia. Pierwotnie służył jako kuźnia, później jako budynek biurowy, gdzie raz w tygodniu właściciel spotykał się z administratorami majątku.
• Przy pałacu funkcjonował zespół folwarczny, rozmieszczony w kierunku wschodnim i południowym od pałacu, składający się m.in. z: tartaku, młyna, mleczarni, obór, stodół, spichlerzy, stajni cugowych i folwarcznych, gospodarstwa rybackiego, hodowli srebrnych lisów, wytwórni serów i innych. Do dnia dzisiejszego zachowało się kilkanaście murowanych budynków z II połowy XIX w. pełniących różne funkcje, m.in.: kuźnia, spichlerz, stajnia.
• Przy skrzyżowaniu dróg w centrum wsi, usytuowana jest dawna drewniana karczma z wgłębnym podcieniem na drewnianych słupach, wzniesiona na przełomie XVIII/XIX w., przebudowana w 1927 r.
• Pomnik na dziedzińcu miejscowej szkoły wzniesiony w 1930 r., odsłonięty w 10 rocznicę walk z bolszewikami. Płaskorzeźba przedstawia popiersie J. Piłsudskiego i nazwiska 7 poległych 19 sierpnia 1920 r. mieszkańców gminy Korczew, walczących w ochotniczym oddziale mjr. Feliksa Sas-Jaworskiego. Po wojnie pomnik pozbawiono płaskorzeźby i tablicy pamiątkowej. Odrestaurowany w 2000 roku.
• Na północ od wsi częściowy rezerwat Przekop. Chroniony jest w nim las łęgowy z olszą, jesionem, wiązem i dębem, przecina go rzeka Kołodziejka.
Kuczyńscy
Władysław Wężyk z Toporowa, poeta i podróżnik, sąsiad Kuczyńskich, tak ich opisuje:
"...Korczew leżący na górze ponad obszerną łąką, w środku której rzeka Bug przepływa, był od lat trzystu w posiadaniu starożytnego rodu Kuczyńskich z Litwy na Podlasie przybyłego, którego przodek Florian z Gąsiorowa za zasługi od Witolda, wielkiego księcia litewskiego, dobra Kuczyn dostał, a następcy jego Korczew i wiele innych jeszcze przez spadki i małżeństwa nabyli. W wielkim domu, z wytrwałej cegły postawionym, z wysokim dachem, czerwoną dachówką pokrytym, z okien którego był widok na stare miasto Drohiczyn po drugiej stronie Bugu na wzgórzu położone, gnieździł się ród Kuczyńskich, panując nad tą piękną okolicą i gromadząc koło siebie mniej zamożną szlachtę, pewną, że znajdzie zawsze w Korczewie obfite uraczenie i opiekę...".
"...Piastowali Kuczyńscy od lat wielu różne obywatelskie funkcje w okolicy: sędziów grodzkich, deputatów, podkomorzych, wojewodów, kasztelanów itp. Ojciec cześnika, Marcin Kuczyński, brat Wiktoryna, kasztelana podlaskiego, z Konstancją Gąsowską, podkomorzanką bielską, ożeniony, bywał wojskim mielnickim, pisarzem grodzkim brańskim, deputatem na trybunał koronny, stolnikiem, a nareszcie chorążym bielskim...".
"...Z postawy przypominał on (Feliks Kuczyński) także wszystkich naddziadów swoich, których wizerunki patrzały na niego ze ścian jadalnej sali. Za pierwszym rzutem oka poznawał przechodzień, że byli to sami Kuczyńscy tylko, bo od portretu Macieja w stalowej misiurce, aż do oblicza dwuletniego syna cześnika, Olesia, wszystkie twarze jednakową postać księżyca w pełni przypominały, a każda pierś, czy w pancerzu, czy w żupanie, a nawet w dziecinnej koszulce, mogłaby bez wysilenia kowadło średniej wielkości unieść na sobie. Pomiędzy tymi portretami znajdowały się też i wykwefione, i otoczone koronką, i zasłonięte robronem. Był pomiędzy nimi jeden wygorsowany przecudnie, z upudrowaną śliczną główką, na której spływało od niechcenia wysmukłe pióro rajskiego ptaka!...".
W 1712 r. dobra korczewskie kupił i przeznaczył na główną siedzibą rodu
• Wiktoryn Kuczyński: podkomorzy drohicki, a później kasztelan podlaski, zwany "Królem Podlasia". Właściciel m.in. dóbr Korczew i Krześlin. Był fundatorem Kościoła i Klasztoru Benedyktynek w Drohiczynie oraz Kościoła i Klasztoru Dominikanów w Krześlinie. Jego zapiski dotyczące handlu zbożem (które spławiano Bugiem do Gdańska) i innych wydarzeń w latach 1698-1737 zostały zebrane przez Zygmunta Glogera i częściowo wydane w końcu XIX w. pod tytułem "Pamiętnik Wiktoryna Kuczyńskiego". Majątkiem zawiadowali następnie:
• Leon Michał Kuczyński (1716-1777): syn Wiktoryna, bogaty i wpływowy "królik podlaski". Elektor Stanisława Leszczyńskiego, w 1733 r. podkomorzy drohicki, od 1744 kilkukrotny poseł na sejm (posłował m.in. z ziemii nadużańskiej na Sejm Elekcyjny Stanisława Augusta). Główny organizator Konfederacji Barskiej na Podlasiu. Miał synów: Feliksa, Dominika (1760-1819; starosta żurobicki, zasłużony dla administracji Księstwa Warszawskiego, barwna i popularna postać Warszawy gdzie osiadł po sprzedaniu majątku) i Antoniego.
• Feliks Kuczyński (1750-1814): syn Leona, właściciel Korczewa i Oserdowa. Miecznik podlaski od 1794 r., ostatni cześnik podlaski. Mimo, że w 1792 r. przystąpił do targowicy, po wybuchu powstania kościuszkowskiego stał się uczestnikiem insurekcji i zgromadził pod swoimi rozkazami ok. 7000 powstańców. Został mianowany pełnomocnikiem Rady Najwyższej Narodowej ziemi drohickiej. Pierwszą jego żoną była Alojza z Jabłonowskich, drugą Józefa Butler, z którą miał troje dzieci: Aleksandra, Felicjannę Konstancję (1805-1815) i Józefę (1807-1877) - zamężną z Franciszkiem Katerlą.
Władysław Wężyk w swojej kronice często wspomina o wielkim pociągu Kuczyńskich do alkoholu i zabaw. W usta swojego dziadka wkłada m.in. stwierdzenia:
"...Kuczyńscy w Korczewie, w Woźnikach i w Krześlinie już ociężali pojąc okoliczną szlachtę...".
"Kuczyńscy bowiem pili z prapradziada".
Wspomina też dość zabawne historie, których fragmenty warto przytoczyć:
"...Syn jego, pan cześnik (Feliks Kuczyński), już w niezbyt młodym wieku ożenił się z panną Butler, córką starosty preńskiego. Za jego panowania, równie jak za dziada i pradziada, Korczew szumiał codziennie prawie odgłosem uczt wesołych. Kiedy liczba gości nie zdawała się dostateczną gospodarzowi lub gdy kilku tylko przetrzymało innych w zapasach kuflowych, z korczewskiej góry, nad wszystkimi okolicznymi drogami panującej, wypatrywano przejeżdżające kolaski i bryczki, a na mijających dwór korczewski zastawiano siecie i zwracano ich przed ganek. Gościnność ta czasami wiele kosztowała tego, co jej doświadczał...".
"...I tak razu pewnego pewien obywatel jadący do Warszawy, do sławnego doktora Czekierskiego, aby poratować oczy swoje, zatrzymany w Korczewie i leczony przez tamtejszych albeńczyków (imię bandy, której niegdyś ks. Radziwiłł Panie Kochanku był pryncypałem), gdy trzeciego dnia za piec się schował myśląc, że w ten sposób uniknie kielichów, wypędzony ze swojej kryjówki pałaszami, jeszcze trzy dni pić musiał. A po tej kuracji nie potrzebował już jechać do pana Czekierskiego i mógł wrócić do domu, bo już był oślepł zupełnie. A inną razą znowu, gdy jeszcze za pana chorążego banda pijacka zamiast gościa kontuszowego złapała starego bernardyńskiego braciszka, a nie mogąc się nacieszyć tą zdobyczą, gdy nie mogła zmusić do picia, skąpała go w beczce wina, a potem zamknęła w celi, każąc mu przechodzić przez próby św. Antoniego (św. Antoniego Pustelnika szatan kusił przybierając postacie pięknych kobiet)- a stąd wynikło dla dworskich niemało zgorszenia. Biedny braciszek płakał jak dziecko nad Egipcjanką i modlił się tylko do Boga, zgrzybiałe ręce składając. Lecz podobne wypadki nieczęsto się zdarzały, a nieco za wesoły ten ich tryb życia dla wprawnych w rzemiosło tylko dym gęsty z kurzących się łysin i czubów sprawiał...".
"...Pan cześnik mniej już widywał za swoim stołem towarzyszów biesiad niż ojciec jego, pan chorąży. Wielu zniszczyły wojny, inni trudniej mogli się wybrać w gościnę z powodu komor pomiędzy rozćwiartowanymi prowincjami przez różne rządy postawionych, inni się kurczyli pod nakładanymi na obywatelstwo podatkami przez Austriaków i Prusaków (pokutując za grzechy, że dawniej własnemu rządowi płacić ich odmawiali). Przecież i pan cześnik za kołnierz nie wylał, a nie omieszkał on rok w rok korzystać z rzeki spławnej, przepływającej prawie pod oknami Korczewa, aby sprowadzać na galarach z Gdańska uczciwą porcją antałków z winem...".
• Józefa Butler - druga żona Feliksa Kuczyńskiego - pochodziła z rodziny irlandzkich imigrantów i miała dość niecodzienne jak na owe czasy upodobania:
"...Choć nie stroniła od gości, przyjętym w Promierzu zwyczajem dnie całe w swojej komnacie przesiadywała i tylko na łowy towarzyszyła mężowi i gościom. Lubili ją też za to korczewscy towarzysze i przepuszczali jej uprzejmie szczególności jej właściwe, jako to: ubieranie się po męsku i palenie fajki, które by w innej, mniej towarzyskiej damie jak pani cześnikowa, wyśmiali zapewne! Damskiego towarzystwa nie szukała ona nigdy prawie, gdyż od młodości przyzwyczajona do koszarnego życia i nikogo w domu państwa generalstwa (prócz towarzyszy biesiadnych) nie widując, swój osobny pokój i swobodne życie za największe szczęście uważać przywykła...".
"...Pani Kuczyńską po stracie starszego nierównie od niej męża i bliższych swoich krewnych nie ruszała się z Korczewa (chyba gdy musiała wyjechać do dóbr swoich na Wołyń albo do Galicji), a mało kogo widując w domu swoim, zabawiała się polowaniem, ukrywszy włosy lisią czapką i na wpół od dołu po męsku się ubrawszy...".
• Aleksander Kuczyński (urodzony w 1803 r.): syn Feliksa i Józefy z Butlerów. Skupił w swoich rękach ogromny majątek po ojcu i bezdzietnych wujach Butlerach. Oficer w czasie Powstania Listopadowego, członek sztabu generała Chłopickiego, organizator gwardii ruchomej w województwie podlaskim. Później szambelan cesarski i marszałek szlachty guberni podlaskiej. Był dobrym gospodarzem i znanym hodowcą koni - w połowie XIX w. założył w Koczewie stadninę koni arabskich. Jego także wspomina Władysław Wężyk:
"...Aleksander Kuczyński, o kilkanaście lat od Władysia starszy, kołysał go był w jego dzieciństwie, gdy był zawitał z odległego o mil trzy Korczewa do graniczących z Toporowem Woźnik, z matką swoją, panią cześnikową, na polowanie. Władyś lubił Aleksandra, bo mu dobrze z oczów patrzało! Był to wysoki i barczysty mężczyzna, dobry, leniwy duchem i ciałem, nieco rozkosznik, polowania i karty namiętnie, a buteleczkę z większym pomiarkowaniem niżeli jego antenaty miłujący. Ojciec go odumarł w młodym bardzo wieku, a i stryjowie nie dłużej od ojca żyli. Pani cześnikową, kazawszy go wyuczyć czytać i pisać, pozwalała mu rosnąć swobodnie i rozwijać się fizycznie, co też bardzo dobrze on wykonał, bo jak młody dąbczak już w osiemnastym roku wyglądał...".
Nie miał zamiłowania do książek i nauki, co również wspomina Wężyk:
"...Pani cześnikowa, pojechawszy razu pewnego na dłuższy czas do stolicy z ośmioletnią córką swoją, przyjęła była nareszcie guwernera do swego osiemnastoletniego Olesia! Przysłała mu tegoż guwernera z Warszawy, a na przyjazd jego Oleś kazał swoim dworskim i włościanom przygotować wielkie polowanie na wilki. Guwerner przez grzeczność dla ucznia przyjął tę zabawę, ale nazajutrz już miał mu oświadczyć, że należy rozpocząć uczenie się, gdy go Oleś jeszcze na polowanie, już nie z ogarami, ale z chartami zawiózł; a gdy trzeciego dnia pan guwerner rozkładał książkę, Oleś go uwiadomił, że koniecznie dziś muszą się udać do lasu, bo tam na nich czeka polowanie z sieciami. Pan guwerner zżymał się nieco, ale jeszcze na ten raz przystał; lecz nazajutrz już chciał koniecznie, aby się Oleś z nim wziął do książki, co widząc pan Aleksander zostawił go bardzo grzecznie przy książce, zakazując, aby mu nie przeszkadzano, a sam już tylko ze swymi dworskimi na polowanie pojechał. Gdy za powrotem pan guwerner jął mu czynić wymówki i o posłuszeństwo, do którego mu pani cześnikową prawo dała, upominać się, pan Oleś kazał zaprząc, związać (podobno), a przynajmniej wsadzić go do powozu i odesłał go matce swojej do Warszawy, donosząc jej listem, że się z tym panem guwernerem zgodzić nie może, bo jakiś dziwak i nie zna się ani na grzeczności, ani na przyjemnościach polowania. W podobny sposób odbył Aleksander swoją edukacją, ale że był dobry w gruncie i miał bardzo trafny, tak zwany chłopski rozum, a przy tym wielki majątek, a niewielką ambicją, przeszedł jako tako przez życie, dając sobie radę i niejednemu dopomagając...".
• Aleksander ożenił się z Joanną Wulfers (1812-1888), córką warszawskiego adwokata. Przyjaźniła się ona z Cyprianem Kamilem Norwidem, którego poznała w Paryżu (gdzie przebywała w 1861 r. wraz z trzema córkami). Poeta utrzymywał z nią kilkuletnią korespondencję. Zachowało się kilkadziesiąt listów Norwida do "Pani na Korczewie" oraz wiersze dedykowane jej oraz Józefie Koszutskiej (nauczycielce córek). Kilkadziesiąt listów i cztery wiersze ukazały się drukiem w 1963 r. w tomiku "Do pani na Korczewie". Aleksander i Joanna mieli 3 córki (syn Leon wcześnie zmarł).
W II połowie XIX w. dobra korczewskie przejęli Ostrowscy, zarządzając nimi do 1945 r.:
• Tadeusz Ostrowski: przez małżeństwo z Ludwiką Kuczyńską wszedł w posiadanie Korczewa. Wychowany we Francji marzył o powrocie do Paryża, gdzie w końcu pozostał na dobre. Mieli z żoną dwoje dzieci: starszą Cecylię (wcześnie zmarłą) i młodszego Aleksandra.
• Aleksander Ostrowski (zmarł w 1905 r.): zapalony botanik, sprowadzał do korczewskiego parku liczne okazy egzotycznych roślin i zwierząt (był tu nawet wielbłąd!). Ożenił się w 1893 r. z Heleną Tyszkiewicz. W 1895 r. urodził im się syn Krystyn, a później młodszy - Leon (zmarł w wieku 15 lat).
• Krystyn Ostrowski (zm. 1980): w 1918 r. ożenił się z Wandą Krafft - córką zamożnego przemysłowca z Warszawy, właściciela fabryk włókienniczych. W 1919 r. urodziła im się córka - Renata. W 1920 r. Krystyn wraz z małżonką został wysłany jako oficjalny delegat Czerwonego Krzyża w podróż dookoła świata celem zbierania funduszy dla tej organizacji. Był Prezesem Międzynarodowej Organizacji Przemysłu Drzewnego. Po wybuchu II wojny światowej wyjechał z rodziną jako członek ekipy transportującej polskie złoto za granicę. Trafili do Anglii, a konkretnie do Londynu. Był tam przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Rady Narodowej. Jego prochy zgodnie z ostatnią wolą córka przewiozła do Korczewa i podczas uroczystej ceremonii spoczęły w krypcie kościoła w Knychówku.
"Ziemia korczewska" - strona o majątku w Korczewie
Bibliografia:
1. "Przewodnik: Podlasie". Tadeusz Glinka, Marian Kamiński, Marek Piasecki, Krzysztof Przygoda, Andrzej Walenciak; Sport i Turystyka MUZA SA, Warszawa 1997.
2. "Mapa topograficzna polski: Sokołów Podlaski". Tomasz Darmochwał; Wojskowe Zakłady Kartograficzne, Warszawa 1997.
3. "Przewodnik: Siedlce". Cezary Ostas; PTTK Oddział "Podlasie" w Siedlcach, Siedlce 2003.
4. "Mój dom". Renata Ostrowska; Centrum Kultury i Sztuki Województwa Siedleckiego 1998.
5. "Kronika rodzinna". Władysław Wężyk; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.

http://www.polinow.pl/losice_i_okolice-korczew