1534. Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Opracowania na tematy historyczne lub genealogiczne. Całe książki, monografie lub skrypty - zapiski pracy. Wspólne prowadzenie poszukiwań online. Znajdziesz tu efekt prac, trwających nieraz lata wielu osób. Może i ty możesz coś dopisać?
* CO W DZIALE? - Opracowania na temat rodzin (dział- NOTATKI), bitew, genealogie rodzinne opisowe, artykuły przekrojowe, artykuły dot. pracy genealogicznej, historycznej, opisy herbów, statystyki itp.
* UZUPEŁNIENIA/DYSKUJA - Proszę używać odpowiedzi w celu dyskusji tematycznej, sygnalizowania błędów, uzupełnień.
* POMOC - Trudności proszę sygnalizować w dziale "Poradnia", na wszystkie odpowiemy, tworząc jednocześnie FAQ

Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 19.11.2008

:idea: :arrow: Zahorski Władysław z lit.Vladislav Zagorsky (1858 Święciany -1927 Wilno), szlachcic z Guberni Kowieńskiej, lekarz, pisarz, działacz społeczny.
Władysław Zahorski spisał wspaniałe podania i legendy Wileńskie . Pierwsze wydanie ukazało się w 1925 r.
Nota bograficzna
Genealogia Zahorskich

:idea: :arrow: Siemieński Lucjan (1807-1877)
literat, działacz niepodległościowy
Urodził się 13.08.1807 r. w Kamiennej Górze k/ Rawy Ruskiej w Galicji. W 1827 r. ukończył Szkołę Wojewódzką w Lublinie. Zaangażowany w organizacjach niepodległościowych Światowy człowiek .Od młodych lat pisze, jest nowelistą, tłumaczem i krytykiem literackim.
Zmarł w Krakowie w 1977 r.Autor wielu publikacji m.in. bardzo pięknej "Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie

:idea: :arrow: Karłowicz Jan Aleksander (1836-1903), polski językoznawca, etnograf i muzyk. Studia historyczne, filozoficzne, językoznawcze i muzyczne w Moskwie, Paryżu, Heidelbergu i Brukseli. Redaktor czasopisma etnograficznego Wisła (1888-1899). Od 1887 członek Akademii Umiejętności,. Pochodził z rodziny szlacheckiej, był synem Aleksandra Karłowicza herbu Ostoja i Antoniny z domu Mołochowiec. Ożeniony z Ireną, córką Edmunda Sulistrowskiego. Autor wielu światłych prac .Piękne podania i bajki ludowe zebrane na Litwie zostaly opublikowane UJ w 1887 r w Krakowie

:idea: :arrow: Szukiewicz Wandalin ur. 10.12.1852 w Naczy z ojca znanego adwokata. Szkoły ukończył w Wilnie a studia w Warszawie. W.Szukiewicz był badaczem przeszłości Wileńszczyzny. Pasją Jego życia była archeologia i prehistoria. Zbiory i wykopaliska ofiarował różnym instytucjom w Wilnie, Krakowie i Moskiwei. Prace naukowe
I księgozbiór Towarzystu Naukowemu w Wilnie.
Oprócz pracy naukowej oddawał się w swoim życiu pracy literackiej oświatowej i społecznej. Umarł mając 67 lat na atak serca 1 grudnia 1919 r.
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Podania, legendy ... na Litwie - spis

Postprzez wanka » 19.11.2008

Podania, legendy , opowieści i bajki cudowne z lat dawnych na Litwie
Spis
Anafielas
Bazyliszek
Bekiesz
Biskup Tabor i Żebrak Studziński
Bluźnierca ukarany
Bocian św. Kazimierza
Bóg Karmi wilki.
Brat i siostra
Chciwy pan
Chciwy rybak
Cień Barbary
Córka kupca.
Córka młynarza
Córka kupca ktora wyszła za królewicza
Czarnoksiężnik
Czarownice
Czerwony chłopczyk
Dlaczego liście osiki drżą
Do bajki o kopciuszku
Dowojna Legenda herbowa
Duch w podziemiach kościoła O.O. Dominikanów
Duch Zygmunta Augusta
Durna baba
Dusza pokutująca w zamku trockim
Dusza w postaci robaka
Dwaj bracia i siekiera
Dwóch Przyjaciół
Dzięcioł
Dzwon w ołtarzu
Dzwon wornieński w jeziorze Łukcie
Dżuga
Fałszywy i prawdziwy następca króla
Figura Ukrzyżowanego Zbawiciela u Św. Jana
Gadająca koza
Giełwany
Giltynia
Głupi królewicz i gołąbka królewna
Głupi Królewicz i Konie
Głupiec pieczętowany
Góra Dergasa (Derga Kałnas
Herb miasta Wilna
Hetman Michał Pac
Historia sprawiedliwie nawróconego
Jako najmłodszy brat głupi
Jan i Cecylia
Jasiński
Jezioro Mastis . Telsze
Kamienie na Śnipiszkach
Kamień cudowny w „Kamieniu” pod Oranami w powiecie Trockim
Kamień z trzema krzyżami
Kapryśna pani
Kara w pięćdziesiąt lat za zabójstwo
Kara za nie uświęcenie niedzieli
Koniuszy i złoty ptak
Koń upiór
Kościół Św. Anny
Kościół św. Józefa i św. Nikodema
Koziula wciąż straszy...
Tatusia trzeba słuchać!
Królowa Bałtyku
Królewicz w piekle
Kruci na włarci, treba umarci
Krumine
Księga Twardowskiego
Kto pod kim dołki kopie
Kto robi dobrze, sobie dobrze robi
Kur Księcia Radziwiłła
Lasy użwarmskie
Lizdejko
Lustro gadające
Łabada
Łańcuch ofiarny w Ostrej Bramie
Mąż odwiedza swą żonę po śmierci
Miłosierny Pan
Mogiły Soroki*, Nepromacha i Praksedy
Morowa dziewica
Najmłodszy syn i panna morska
Nemon
Nerki nieboszczyka
Niedźwiedź
Niema królewna i jej dwunastu braci
Niewinnie osądzony
O babie jadącej do nieba
O dwóch braciach grajkach
O dwóch braciach i o biedzie
O dwóch braciach rozumnych
O dwóch matkach
O dwóch sąsiadach i Panu Bogu
O dwunastu rozbójnikach
O dziewczynie, która zbierała jagody
O Gryfie zaklętym
O Janku Bohaterze
o Janopolu - Królowym Moście.
O królewnie, która miała
O krzyżu w kościele katedralnym
O księdzu zbójcy
O kupcu który uwierzył
O Leonku zręcznym złodzieju
O macosze i pasierbicy
O Mazurze, który nie chciał
O organiście, który miał piękną żonę
O pani hrabinie farmazonie na Żmudzi
O parobku, który miał PAKULNĄ,.
O pastuszku, który miał cudowną
O pięknej Hannie
O sierocie i wróżce
O sierocie, która wyszła za królewicza-węża
O Słoneczku
O Świątyni Perkunowa
O trzech braciach i trzech cudownych koniach
O trzech braciach
O trzech braciach, dwóch rozumnych a
O trzech febrach
O trzech synach, którzy mówić zapomnieli
O Walku, który śmierć oszukał
O wodzie żywuszczej i gojuszczej)
O założeniu Wilna było tak...
O zamurowanym chłopaku
O Żelaznym wilku
Obraz trójręki św. Kazimierza
Ojciec Melchior i diabeł
Osobliwe dziecko
Oszukany olbrzym
Paproć
Pieniądze spadłe z pod belek
Pogrzeb Kiejstuta
Potępieńcy w Kościele św. Jana
Raban Eliasz
Rumszys
Siostra jedenastu braci
Skarb zaklęty na Baszcie
Skarb zaklęty w zamku Trockim
Skąpa baba
Sława Smorgoni -Niedźwiedź
Słowik i róża
Słup kosmaty
Statua Chrystusa na Śnipiszkach
Strukis
Studzienka w kościele św. Krzyża
Szatryja
Szczęśliwy pijak
Św. Piotr i skąpa baba
Uśpieni w zamku w Kownie
Wajdelotka
Wajdelotka koło Rumszyszek
Wąż
Widmo na cmentarzu Bazylianow
Wieczór sobotni
Wierny sługa Pisielkiewicz
Wilcza łapa
Witold
Wodnice (Wandinini)
Wychowanka szkaplernicy
Zagadkowy cudzoziemiec
Zaklęta królewna w łaźni
Zła królewna zamieniona w upiora
Złota socha
Złoty okuń
Zołotarenko
Żabka żona królewicza
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Dusza w postaci robaka

Postprzez wanka » 19.11.2008

Na łąkach przy jeziorze Bielasie (gmina Koniawska, powiat Lidzki) nieopodal istniejącego tu pilkalnia ze śladami jakiejś starożytnej budowli, według Narbutta – zamku Witoldowego - kosiło dwóch gospodarzy, z sąsiedniej gminy Zabłockiej... Znużeni skwarem dnia, legli obaj w cieniu zarośli i jeden z nich zaraz usnął. Drugi, któremu Sen nie kleił powiek, patrzy, u śpiącego towarzysza ukazuje się jakby jakaś piana z ust, a następnie wypełza robak duzy, stoczył się na ziemie i pełzie po trawie. Zaciekawiony co z tego będzie, człowiek ów postępuje za robakiem i widzi jak ten dopełzł do stojącej opodal olbrzymiej sosny, i przez otwór wygniły u jej spodu wsunął się do środka. Po chwili znów się ukazał i tąż samą drogą powrócił do ust uśpionego.

Była to Jego dusza. Lud wierzy, że w czasie snu dusza ludzka opuszcza ciało i zwiedza rożne miejscowości, o których uśpionemu się nie śni. Po obudzeniu się kosiarz powiada do swego Towarzysza: < Gdybyś wiedział jaki dziwny sen miałem! Śniło mi się, że wlazłem gdzieś do ogromnej sosny, przez bardzo mały otwór. Ciasno mi tam było, ale na spodzie pod korzeniami widziałem garnek pełen złota.
Wówczas towarzysz jego opowiedział co widział. Poszli więc obaj do owej sosny, a wyrąbawszy otwór, rzeczywiście znaleźli cały garnek pełny złotych starych monet. Podzielili się sumiennie tym skarbem i stali się najbogatszymi gospodarzami w okolicy.

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21


(dawne słownictwo)
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Kara za nie uświęcenie niedzieli

Postprzez wanka » 19.11.2008

Gdzie dziś przelewają się fale wód jeziora Korwie (w pow. Wileńskim) tam przed laty stala ludna i zamożna wioska, którą Bóg pokarał zatopieniem, za grzechy jej mieszkańców. Jakie to były grzechy – opowieść o tem nie wspomina, wiadomo tylko, że katastrofa stała się dla błahej na pozór przyczyny. Widocznie przepełniony już był kielich cierpliwości nieba i lada kropla spowodowała wylanie się sprawiedliwego gniewu.
Rzecz się tak miała.
W jednej z chat w środku wioski stojących, w izbie pod ławą wyrastała osobliwa <trzcina odrostka>, która w żaden sposób wyplenić się nie dawała. Pewnej niedzieli, w czasie sumy
córka gospodarza tej chaty zamiatała izbę, a chcąc choć raz oczyścić chatę od niepotrzebnej ozdoby, chwyciła za trzcinę obiema rękami i zakląwszy zaczęła ciągnąć z całej siły. Przekleństwo wprawdzie poskutkowało, bo trzcina została wyrwana z korzeniem, . lecz z tego miejsca buchnął tak silny strumień wody, że w kilka pacierzy nie tylko ta chata, lecz cała wioska została zalaną. Wszystko co żyło wówczas w wiosce zginęło, za wyjątkiem tych jej mieszkańców, którzy udali się byli do kościoła na nabożeństwo. Tylko jednej krowie udało się jakoś wypłyną ć z toni. Ukazała się przez chwilę na powierzchni, zaryczała i znów pogrążyła się w głębie. Ona to dała nowopowstałemu jezioru nazwę Korwie (krowa) przeinaczoną później na Korwie.

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21


(dawne słownictwo)
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Koń upiór

Postprzez wanka » 19.11.2008

U pewnego gospodarza zdechł koń. Zdjął z niego skórę, a że to było koło Gromnic, kiedy to wilki stadami chodzą, wyciągnął go na przynętę za stodołę, a sam w nocy siadł ze strzelbą, pod ścianą i czeka. Ponieważ księżyc dość jasno przyświecał, po nijakim czasie, może koło północy, ujrzał ów gospodarz, że coś około trupa końskiego się porusza. Sądząc, że to wilki
Podeszły, przypatruje się uważniej i widzi że to ów koń podnosi głowę, dźwiga się zwolna, Sun ie po ziemi, powstaje i kłapiąc zębami zmierza wprost w tym kierunku, gdzie on był ukryty. Zrazu zdumiał się nie wierząc swoim oczom, lecz widząc, że koń widocznie ma złe względem niego zamiary, zaczął umykać co sił ku domowi. Koń za nim, kłapiąc ustawicznie zębami. Gospodarz wpadł do sieni, i po drabinie na strych, wciągając drabinę za sobą. Koń za nim: stanął pod ścianą i kłapie zębami i parska, ale wdrapać się na strych nie może. Dopiero gospodarzowi duch odszedł. Przypomniał sobie modlitwy, więc zaczął je co rychlej odmawiać, żegnając raz po razu konia. Wtem i kur zapiał. Nim głos przebrzmiał, koń ryknął strasznym głosem < Szczęście twoje> i padł martwy. Koń już drugi raz nie powstał, ale gospodarz ze strachu długo potem chorował.
(dawna pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Mąż odwiedza swą żonę po śmierci

Postprzez wanka » 19.11.2008

Pewna kobieta straciwszy męża ukochanego, w taką wpadła rozpacz, że przez długi czas nie mogła znaleźć ukojenia. Ustawicznie płakała i przyzywała nieboszczyka, pragnąc choć we śnie ujrzeć go raz jeszcze.
Pewnego razu około północy zawodząc z żalu nieutulonego i kołysząc dziecię, spojrzy –aż mąż stoi przed nią! Zrazu rozradowało się jej serce, że już chciała rzucić się mu w objęcia, lecz wyraz twarzy męża był taki jakiś smętny i straszny zarazem, że onieśmielona, przelękła,
Nie zdając sobie sprawy z tego co robi, zostawia dziecię w kołysce i ucieka na piec, mówiąc w głos pacierze jakie tylko na myśl jej przychodziły. Z pieca odważyła się dopiero spojrzeć i widzi, że mąż siedzi na jej łóżku i kołysze dziecię. Tak mówiąc pacierze i drżąc ze strachu cała, doczekała świtu i wówczas dopiero odważyła się spojrzeć na chatę po raz wtóry.
W chacie nie było już nikogo, tylko w tem miejscu, gdzie mąż siedział, widniała czarna, wypalona plama, a zamiast dziecka, w kołysce osmalony karcz.
(dawna pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Słup kosmaty

Postprzez wanka » 19.11.2008

Pewien gospodarz udał się do miasta odległego o mil kilka i miał powrócić późno.
W domu pozostała tylko żona z małym dziecięciem. Około północy, słyszy ona dobijanie się do drzwi i znany jej dobrze głos męża: <Maryla, atczyni> (Marylo otwórz !) Nie podejrzewając żadnego podejścia, odmyka, aż tu do izby wtacza się twór dziwaczny, bez rąk i bez nóg, niby słup, wysoki pod sufit, cały kosmaty i tylko przy wierzchu ma coś niby głowę, a dwoje oczu jak węgle świecą. Zlękła się okropnie kobieta, uciekla kędy stala kołyska z dzieckiem, a porwawszy je na ręce, jęła zasłaniać się niem przed straszydłem. To ją uratowało. Bo wiadomo, że do niewinnych istot złe przystępu na ma. Kilka razy wprawdzie
Krzyknął: < Kiń dzicia> (rzuć dziecię), ale na tem się i skończyło: Kobieta nie usłuchała, a gdy kur zapiał, widmo znikło.
(dawna pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Złota socha

Postprzez wanka » 19.11.2008

We dworze w Mejszagole, położonym o 4 mile od Wilna, przy trakcie Wiłkomirskim, w ogrodzie, znajduje się góra sypana (pilkalnis), którą lud zowie <Olgierdowi>. Podanie głosi, że przed 80 mniej więcej laty, jakiś poszukiwacz skarbów rozkopał tę górę w części i znalazł sochę, o wiele mniejszą od zwyczajnej, zrobioną ze szczerego złota.
Zaciekawiony znalazca rozpytywał najstarszych mieszkańców okolicznych, czy nie jest im widomo, coby ta socha znaczyć miała? Rzeczywiście, znalazł się między nimi staruszek, mający sto lat z górą, który opowiedział, że słyszał o tem od swego dziada, również stuletniego starca. A rzec się tak miała:
Kiedy powietrze morowe grasowało na Litwie, lecz jeszcze do Mejszagoły nie doszło, mieszkańcy tej wsi, jak również wielu pobliskich wiosek, w celu niedopuszczenia zarazy, idąc za radą pewnego bardzo mądrego starca, złożyli się między sobą i kazali ulać złotą sochę. Do tej sochy zaprzężono parę wołów, bliźniąt, a człowiek z bliźniąt oborał nią jedną bruzdą pola wszystkich wiosek należących do składki. Gdy zaraza ustała, złożono sochę w miejscu skąd
Zaczęto orać, i usypano nad nią rękami i czem kto mógł górę.
(dawna pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Skarb zaklęty w zamku Trockim

Postprzez wanka » 19.11.2008

Przed wielu laty, żył w Trokach słynny złodziej nazwiskiem Czerepowicz. Był on istna plagą spokojnych mieszczan i okolicznych gospodarzy, bowiem tak się zręcznie zawsze urządzał, że nigdy na gorącym uczynku złapać się nie dał. A chociaż czasem na zasadzie jawnych poszlak przyzywano go do sądu, to zawsze umiał sianem się wykręcić i uniknąć zasłużonej kary.
Zniecierpliwieni tem niepowodzeniem Troczenie, gdy nie mogli jawnie za swoje krzywdy sprawiedliwości otrzymać, postanowili sami złemu zaradzić. Pewnej przeto nocy, zebrawszy się dużą gromadą otoczyli dom Czerepowicza, pochwycili go z łóżka i związanego jak barana zawieźli do zamku na wyspie .Tam go rzucili do lochu, którego tajemnicze czeluście czarnym otworem widniały jeszcze wówczas wśród ruin zamku Kiejstuta. Gdy to spełnili, zarzucili otwór kamieniami i gruzami, zacierając tym samym wszelki ślad swojej zbrodni.
Lecz nad Czerpowiczem czuwała widocznie Opatrzność i ustrzegła go od złamania karku, a następnie i od śmierci głodowej w owym strasznym grobie, dając tym sposobem czas do powstania z grzechów.,
Gdy przyszedł do przytomności po doznanym wrażeniu i okropnym upadku, po jakim dziw, że mu kości pozostały całe, bo od otworu do dna lochu była znaczna wysokość – Czerepowicz wstał, a uwolniwszy się jakoś z pęt, choć nic nie widział w ciemnościach, i nie wiedział gdzie się obrócić, począł z wolna posuwać się , macając rękami ściany. Jak długo tak szedł – sam nie wiedział. Dość, że po nijakim czasie, ujrzał w oddali mdłe światełko. Ucieszony tym zjawiskiem, sądząc, że mu Ono wyjście z lochu wskazuje, podchodzi bliżej. Wtem staje zdrętwiały, bo widok, jaki się jego oczom przedstawił mógły najodważniejszego przyprawić o dreszcze. Oto widzi osobę całą w bieli, klęczącą z książką w ręku, przy dużej sztabami okutej skrzyni, na której przykuty na łańcuchu pies- olbrzym leży i w łapach świecę trzyma. Czerepowicz przejęty trwogą, chce się cofnąć niepostrzeżenie, lecz pies go zoczył i ujadając wściekle, zaczął się rwać ku niemu. A tu i osoba owa powstaje. Skinieniem dłoni uspokaja psa i głosem grobowym zapytuje Czerepowicza:
<Skądś i pocoś tu przyszedł?> Nawpół umarły ze strachu, drąc i szczękając zębami, opowiada Cz. Wszystko, co się z nim stało i za co został ukaranym. <Masz szczęście, żeś mi prawdę szczerą wyznał?- rzecze widmo- zato dam ci nagrodę. Oto w tej skrzyni są skarby nieprzebrane: bierz, ile tylko zdołasz unieść>- <Kiedy nie mam do czego wziąść> ośmielił się przebąknąć Cz. <Zdejm choć spodnie, zawiąż je, i bierz kiedy ci daję>. To mówiąc, usuwa psa i podejmuje wieko. na chwilę Cz. Aż żahnął się ujrzawszy taką moc złota. Zrobił przeto tak, jak mu widmo radziło, a gdy nasypał ile tylko unieść zdołał, widmo rzekło doń. Idź i nie kradnij więcej!> Następnie kazało psu wyprowadzić go z lochu. Po długim krążeniu doszli do olbrzymiego kamienia, który pod uderzeniem łapy psa usunął się i przepuścił Cz. na świat boży. Gdy wyszedł z lochu, głaz zapadł napowrót, a on się .znalazł naprzeciw klasztoru bernardynów (dziś więzienie) w odległości 1,1/2 kilometra od wyspy. Podziękowawszy więc Bogu za cudowne ocalenie, wrócił do domu. Część otrzymanego skarbu oddał na kościół, za resztę zaś pobudował domy i stał się zamożnym i uczciwym człowiekiem.
(dawna pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=21
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Góra Dergasa

Postprzez wanka » 19.11.2008

(Derga Kałnas)
W połowie drogi między stacją kolei Warsz. Petersb. Marcinkańce, a wsią Menczegiry w powiecie Trockim, wznosi się dość wyniosła góra, ciekawa z tego względu, że znajduje się na niej dużo głazów, wielkich nieraz rozmiarów. Może leżą one tu od epoki lodowcowej, a może służą jako zewnętrzna oznaka grobów
przedhistorycznych- nikt tego dokładnie nie wie, bo nikt tu nie prowadził żadnych badań. Tylko podanie krążące między ludem, zdaje się wskazywać na łączność tej miejscowości z jakimś wypadkiem większego znaczenia, który wyraźniej zaznaczył się w pamięci ludu i dziś przeinaczony doszedł do nas odległym echem.
Podanie jest następujące:
Przed wiekami żył w tych stronach wielki wojownik, wódz litewski, nazwiskiem Dergas, który nie tylko siły ziemskie, lecz i piekielne moce miał na swoje usługi, tj. był zarazem wielkim czarownikiem. Zdarzyło się pewnego razu, że nieprzyjaciel, rozumie się Szwed najechał jego kraj, pustosząc wszystko po drodze ogniem i mieczem. . Dergas zaskoczony znienacka, nie mógł zebrać dostatecznej siły dla dania należytego odparcia, schował się więc z nieliczną drużyną, na tę górę. Ale nieprzyjaciel i tu go znalazł, i pierścieniem wojsk otoczył dookoła. Widząc Dergas, że ulegnie przemocy, w ostateczności wzywa pomocy piekła, i gdy wojsko nieprzyjacielskie już, już wdzierało się do jego stanowisk, przemienia je w kamienie, pokrywające i dziś zbocza owej góry.
Co się stało następnie z Dergasem – legenda o tem nie wspomina.
(stara pisownia)

Bibliografia (spis)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1512&dirids=2
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Następna strona

Powrót do Artykuły, praca, dyskusje