33728. Wierzchowski Józef (1815-1894)

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Wierzchowski Józef (1815-1894)

Postprzez Marcin » 06.03.2019

Józef Wierzchowski, ur. 1815 Sokal, zm. 12.12.1894. Syn pocztmistrza. Ukończył gimnazjum we Lwowie, a następnie też tam w 1840 wydział teologiczny z wynikiem celującym. Święceń kapłańskich udzielił mu arbp Pisztek, przeznaczając na swego kapelana domowego. Następnie kilka lat proboszcz w Płazowie w pow. cieszanowskim, gdzie zasłynął z dobrodziejstwa i dobroczynności. Po 15 latach otrzymał od p. Rosnowskiego prezentę na Tartaków w 1859. Założył tam szkołę żeńską, którą z własnych funduszy dotował. Znany był z wielkiej miłości i rozwijania współpracy między księżmi łacińskimi i unickimi, wspaniałych kazań na wielu okolicznych uroczystościach a także rozbudzania odpowiedzialności patriotycznej. Swoje kazania wydał drukiem jak też pisane po łacinie poezje. Obchodząc jubileusz 50-lecia kapłaństwa w 1890 otrzymał wile gratulacji i wyrazów miłości. Zmarł w Tartakowie 12.12.1894 a jego pogrzeb był wielką uroczystością, która zgromadziła ludzi wszystkich stanów i wielu religii.

Msza za Powstańca



11 sierpnia odprawił w Sokalu nabożeństwo za duszę poległego Wernickiego kończąc słowami "Jak Bóg na niebie - ten naród nie zginie!"
[Romanowiczówna Zofia, Z dni krwi i łez, wyd. Lwów 1913]

Za duszę wygnańca



W 1878 w Perwiatyczach pod Tartakowem zmarł grekokatolicki dziekan, wygnaniec z zaboru rosyjskiego, walczący o utrzymanie wyznania wobec podstępnych działań przepisywania na Prawosławie, a od roku nauczyciel w Perwiatycznach. Podczas pogrzebu ksiądz Wierzchowski "wychodząc ze słów pisma św.: „choć przed ludźmi męki cierpieli, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności", uczcił godnie zmarłego, wyrażając podziękowanie dla szlachetnej pani S. [Szymanowska Zofia, właścicielka dóbr], która w chorobie i po śmierci opiekowała się wygnańcem. Wypowiedział nadto swoje zdziwienie z po stępu dziatwy w perwiatyckiej szkole, jakiego doznał egzaminując, jako przewodniczący rady miejscowej"
[Wiadomości kościelne, 26.10.1878]


Reklama piernika hygienicznego



W reklamie "Piernika hygienicznego", usuwającego wiele dolegliwości trawiennych zamieszczone zostało uznanie w słowach ks. Józefa Wierczhowskiego, z którego można się dowiedzieć o codziennych problemach księdza i jego pobycie w Szczawnicy:
W czerwcu b. r. usłyszałem z ust pewnej dostojnej osoby o zbawiennych skutkach piernika hygienicznego z fabryki L. Czyńskiego w Jarosławiu, jakie tenże sprawia w katarach żołądka i kiszek [bóle brzucha, zapalenie]. Wobec tego ostatniego, który od 40 lat chronicznie co lat kilka mnie napada, wyprawiony w tym roku przez Drów 0. Wimana i G. Ziembickiego ojca) do Szczawnicy przeważnie dla górskiego powietrza, nabywałem tamże od ajenta Wgo Czyńskiego ów piernik i każdodziennie z coraz bardziej wzrastającem zaufaniem i zadowoleniem, podług przepisu używałem. Wróciwszy szczęśliwie do domu w drugiej połowie sierpnia b r., odtąd i używam tego piernika regularnie o godz. 11ej przed i o 5ej popołudniu. I oto od początku zaraz, w ciąga ubiegłych całych czterech miesięcy, każdego dnia regularnie doświadczam . . . najzbawienniejszego skutku, jakiego przedtem prawie nigdy nie było, a używany poprzednio „Hegar“ od tylu miesięcy spokojnie spoczywa. To uznanie ogłasza stary (w wieku 71 lat) kapłan pod dewizą swą, na którą, jako dlań najświętszą, powołuje się: „jak księdzem jestem". [202-2-3] W Tartakowie, 30 grudnia 1886 r. X Józef Wierzchowski, Pleban o. ł.
[Czas16.1.1887]

50-lecie kapłaństwa



W d. 12 b. m. obchodził swój 50-letni jubileusz kapłański czcig. ks. Józef Wierzchowski, proboszcz w Tartakowie. Kto zna bliżej ks. Jubilata i jego prace nad ludem, pieczy swej pasterskiej powierzonym, oraz te przymioty serca jego, za któremi idąc, śpieszy chętnie z pomocą tam, gdzie jej widzi potrzebę, ten wystawi sobie, z jaką radością i serdecznością zarazem obchodziła parafia tamtejsza jubileusz wspomniony. Pospieszyły na nią tłumy ludu, tego ludu, dla podniesienia którego tak moralnego, jak i materyalnego, ks. Jubilat znanym jest od dawna dobroczyńcą i opiekunem. Przybyli także czcig. Współbracia w kapłaństwie obydwóch obrządków i przedstawiciele szlachty okolicznej, miejscowa zaś kolatorka, hr. Zbigniewowa Lanckorońska, dając wyraz swego szacunku dla Jubilata, własnym kosztem podejmowała licznych gości na plebanii. Po odbytych ceremoniach kościelnych , w ciągu których ks. dziekan Prześlakiewicz wręczył Jubilatowi baculum senectutis z wieńcem i odczytał błogosławieństwo od JEXC najp. Arcypasterza (zaś ks. Adryan Leontowicz w języku ruskim przemówił od ołtarza do zgromadzonych, podnosząc zasługi Jubilata), odbyła się uczta, na której reprezentowane były wszystkie stany. Przed ucztą wręczono Jubilatowi upominki. I tak: parafianie ofiarowali Jubilatowi kielich złoty , bractwo kościoła piękny ornat, dyrekcya dla ubogich w Tartakowie: księgę pamiątkową, a pp. nauczyciele z parafii: tabakierkę złotą. Ad multos udhuc annos dołącza także ze swej strony piszący!
[Bonus Pastor, 26.10.1890]

Nekrolog w Kuryerze Lwowskim - fragm



W okolicy tego miasteczka żył wtedy znaczny poczet dzielnej szlachty polskiej hr. Lanckorońskich i Rosnowskich, hr. Komorowskich (w Łuczycach) Wiśniewskich (w Perespie), Szymanowskich (w Spasowie), Babeckich (w Byszowie), Rulikowskich (w Switarzowie). Do ich to dworów spieszył pasterz przy każdej nadarzającej się sposobności, a jego złota wymowa i osobliwszy takt towarzyski nadawały mu wszędzie należną powagę, szacunek i miłość. A garnął się doń lud parafialny, rozprószony w 10 siołach w obrębie 6 parafij ruskich, wobec których kierował się przez całe życie bratnią miłością tak, iż przez 35 lat jego pasterzowania w Tartakowie nie było ani jednego wypadku i choćby najmniejszego nieporozumienia, między łać. duchowieństwem, a okolicznymi proboszczami ruskimi. Jedni drugich najlepiej rozumieli, jedni drugich kochali i szanowali. Kto zatem ciekawy poznać prawdziwą unję katolicką, kto chce widzieć prawdziwą miłość bratnią między Polakami i Rusinami, ten niech zaglądnie w nasz tartakowski zakątek, a tu i w kościele, tartakowskim, i po 13 cerkiewkach okolicznych przekona się aż nadto dobrze, jak to można być i dobrym Polakiem-patrjotą i bratem szczerze miłującym braci Rusinów i odwrotnie.
To nauka żywa dla wielu, którzy w unję i zgodę z Rusinami nie wierzą, gdyż tę unję i zgodę nie na miłości czynnej fundują, a przeto braci Rusinów zamiast do kościoła rk. przygarnąć od siebie ich odstręczają j do szyzmy zagranicznej popychają. Przygarnijcie tylko, bracia, Rusinów z taką serdeczną i równą miłością, jak śp. ks. Wierzchowski, bądźcie dla nich prawdziwymi przyjaciółmi, a unia kościelna i narodowa w całym blasku u nas zakwitnie. W kościele tartakowskim, słynnym z odpustów do cudownego obrazu Matki Boskiej, w każde święto rk. widzieć można u ołtarza ze mszą św. lub w konfesjonale jednego lub i kilku nawet z okolicznych księży ruskich, tak samo, jak spotkasz na prażniku po okolicznych cerkiewkach z tąż samą usługą sąsiedzką łać. księdza z Tartakowa. Cześć Ci za to i wieczna niech będzie pamięć, ks. .Józefie, żeś swoją cnotą pasterską tak budująco potrafił ugruntować bratnią miłość i narodową zgodę w pa-rafii tartakowskiej.
Widząc tak błogie postępowanie swego proboszcza, wstępował i każdoczesny ksiądz wikary w jego ślady i zdobywał sobie miłością i zgodą również miłość i szacunek u braci Rusinów. Gdy przed kilku miesiącami przeniosła władza duchowna szczególnie od wszystkich łubianego wikarego ks. Edwarda Śladowskiego na podobną posadę do Załoziec, wtenczas uczuł ks. Wierzchowski bardzo dotkliwie tę stratę, a bracia Rusini zamanifestowali w rzadki sposób swój hołd dla poczciwego swego brata Edwarda. Oto w dzień odpustowy, po nabożeństwie w cerkwi, udało się gremialnie sześciu księży ruskich, w wieku i pracy osiwiałych, na skromną łacińską wikarówkę, i tu ks. Edwardowi złożyli wyrazy serdecznego podziękowania i pożegnania, a miejscowy proboszcz ks. Emiljan Lewicki dał u siebie pożegnalny wieczór na cześć abiturjenta, zaprosiwszy wybitne osobistości z inteligencji miejscowej i okolicznej. Zaiste, rzadki to dziś objaw bratniej miłości.
Stratę śp. Wierzchowskiego skreślił jeden z mów ców pogrzebowych, powiedziawszy o nim, iż ks. Józef miał złote usta i złote serce. Kazania jego, tak przygodne, jak świąteczne i niedzielne, jakie on regularnie każdej niedzieli i święta do samej śmierci sam wygłaszał, odznaczały się jędrnością i krótkością, ale za to kwieciem poezji i pięknością stylu polskiego słuchaczów porywały. I zawsze i wszędzie, czy to wypadła jaka uroczystość patriotyczno-narodowa, czy okolicznościowa, ks. .Józef był w okolicy jedynym zawołanym i ulubionym kaznodzieją. Kazania swoje, jak i poezje, pisane piękną łaciną, wydawał nieboszczyk drukiem swoim nakładem.
Ideałem jego była założona przez niego szkoła żeńska w Tartakowie, którą on ze szczupłych funduszów swoich dotował.
Na wiadomość o śmierci ks. Józefa przybyła kilkutysięczna rzesza ludu tak polskiego, jak przeważnie ruskiego, z całej okolicy. Zjechało się 11 kapłanów łac. i 9 ruskich, a przemawiało 3 księży ruskich i 2 łacińskich. Przy wyprowadzeniu zwłok z domu, żegnał je ze łzami w oczach miejscowy ruski proboszcz ks. Lenicki, od długich lat najbliższy sąsiad i przyjaciel zmarłego.
W kościele przemawiał do ludu ks. Emiljan Krynicki, proboszcz ruski z Bobiatyna, wykazując osobliwie stratę poniesioną przez śmierć ks. Józefa dla Rusinów. Po sumie, celebrowanej przez ks. Rainharta, proboszcza sokalskiego, przemawiał tenże z ambony jako szkolny towarzysz zmarłego. Najrzewniejszą była atoli chwila pożegnania na cmentarzu, gdy ks. Adrian Leontowicz, ruski proboszcz z Tyniatysk, i ks. Kamiński z Uhnowa, przedstawiali działalność nieboszczyka. Wszyscy płakali.
Skończono żałobne pienia, ale my jeszcze żywo widzimy tę miłą i skromną postać poczciwego kapłana i słyszymy jego dźwięczne słowa: kochajmy się. —
Obyś, bracie, po trudach swego zacnego żywota spoczął słodko w Bogu na wieki. Oby twoje złote słowa miłości i nasienie zgody bratniej, ręką twoją zasiane, jak najlepszy owoc przyniosły.
[Kuryer Lwowski 8.1.1895]

Ks. Józef Wierzchowski wydał m.in.
* Kapłan bez nagany, czyli "Dwom Panom nie można służyć". Odezwa przy pierwszej świętej Mszy kapłańskiej, przez Józefa Wierzchowskiego, wyd. Oss. Lwów 1856
* Vox laetitiae cleri populique archidioecesis rit. lat. leopolitanae solemni 29 Junii 1876 die jubilaei sacerdotalis Fr. Xav. Equitisde Wierzchleyski Archiepisc. rit. lat. leop. Leopoli, wyd. Ossolineum 1876
* Mowa podczas uroczystego obrzędu złożenia zwłok Jakóba i Konstantyna królewiczów Sobieskich w świeżo odkrytym i odnowionym grobowcu w kościele żółkiewskim dnia 16 czerwca 1862 powiedziana przez księdza Józefa Wierzchowskiego, plebana z Tartakowa. wyd. w drukarni E. Winiarza, Lwów 1862
* O siedmiu grzechach głównych co do właściwego pojęcia i znaczenia każdego - kazania postne, Lwów 1880
* Mowy, odezwy, odczyty i rozprawy treści religijnej, ks. Józefa Wierzchowskiego, plebana w Tartakowie. Lwów 1887
[m.in. Estreicher K., Bibliografia Polska: XIX. stólecia. Tom V.; Przegląd Katolicki 1.11.1888]
"Ateizm - to uparta wiara w bezsensowność wierzenia"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Powrót do W____