Strona 1 z 1

Warnecki Janusz

PostNapisane: 16.05.2008
przez Latynista
Janusz Warnecki 1895-1970, właściwie: Jan Kozłowski. Wychowanek gimnazjum oo. Jezuitów w Chyrowie. Aktor, reżyser teatralny i filmowy, dyrektor teatru. Na scenie występował od 1914, m. in. w Krakowie, Tarnowie i Lwowie. W tym czasie rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim, które w następnych latach kontynuował na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Od 1921 występował w teatrach w Warszawie, od 1925 jako reżyser i aktor współpracował z Polskim Radiem. W 1930 wyjechał do Paryża z pierwszą grupą opracowującą polską wersję filmów dźwiękowych. Po powrocie do Warszawy w 1931 sprawował kierownictwo artystyczne teatru Wesołe Oko. W pierwszej połowie lat 30. zajmował się współreżyserią filmów. W następnych latach zajmował się głównie reżyserią teatralną, był też twórcą kilku sztuk teatralnych dla dzieci. W sezonie 1936/37 był dyrektorem Teatru Letniego w Warszawie, 1937/38 dyrektorem Teatrów Miejskich we Lwowie, w sezonie 1938/39 kierownikiem artystycznym Teatru Buffo w Warszawie. Był czynnym działaczem ZASP-u, kilkakrotnie wchodził w skład jego Zarządu Głównego. Podczas okupacji mieszkał w Warszawie, był członkiem Tajnej Rady Teatralnej i wykładowcą konspiracyjnego PIST-u, pracował w cukierni "Napoleonka" i kawiarni "U Aktorek". W 1941 był aresztowany po zabójstwie Igo Syma i więziony na Pawiaku. Walczył w powstaniu warszawskim. Na początku 1945 przybył do Krakowa i związał się jako aktor, reżyser i wykładowca Studia ze Starym Teatrem, w sezonie 1945/46 był jego kierownikiem artystycznym. W 1947, wraz z Julianem Tuwimem, zorganizował Teatr Muzyczny Domu Wojska Polskiego i był jego dyrektorem do końca sezonu 1946/47. W sezonie 1947/48 był ponownie w Krakowie aktorem i reżyserem Teatrów Dramatycznych. W 1948 związał się na stałe z Warszawą: był aktorem i reżyserem Teatru Polskiego (1948/49, 1951-53), kierownikiem artystycznym Teatru Nowego (1949 - 51), kierownikiem artystycznym Teatru Syrena (1954-55), dyrektorem Teatru Polskiego Radia (1956 - 61). Często reżyserował słuchowiska i brał w nich udział, na scenach teatralnych reżyserował sporadycznie. W 1960 amputacja nogi utrudniła mu stałą pracę w radiu i występy, mimo kalectwa podjął jednak współpracę z Teatrem Tv i zagrał parę ważnych ról. W latach 1956 - 65 był profesorem zwyczajnym warszawskiej PWST. Od 1963 był członkiem zasłużonym SPATiF - ZASP. Napisał wspomnienia "Najdłuższy mój monolog", 1971.


Poznałem Go na początku 1947 r., kiedy Julian Tuwim angażował mnie do "Żołnierza królowej Madagaskaru", powierzając rolę młodego Mąckiego. Partnerowałem Mirze Zimińskiej i Ludwikowi Sempolińskiemu. Reżyserem przedstawienia, które miesiącami nie schodziło z afisza, był właśnie Janusz Warnecki. Jego nazwisko gwarantowało saukces i wysoki poziom artystyczny. To Jemu zawdzięczam, że rolę przyjęto życzliwie i z uznaniem. Praca z Nim była przyjemnością. Należało tylko słuchać Jego uwag i poddać się Jego sugestiom. Potem spotkałem się z Nim w latach 50. w Teatrze Nowym na Puławskiej, kiedy zaproponowano mi zastępstwo w reżyserowanej przez Niego nie najlepszej komedii muzycznej gruzińskiego autora pt. "Konkurenci". I znowu zrobił z niej znakomite przedstawienie, na które chodziły tłumy. Wcześniej podziwiałem Pana Janusza w sztuce "Pasażer bez bagażu" w Teatrze Studio na Karowej, kiedy zjechał na gościnne występy z Krakowa - jako tytułowy bohater był zachwycający, zachwycałem się Jego maestrią także w innych rolach, m. in. Millera w "Intrydze i miłości", za którą otrzymał Nagrodę Państwową. Wydarzeniem w skali międzynarodowej stała się Jego wielka rola Starego Aktora w sztuce telewizyjnej "Mistrz" - specjalnie napisanej dla Niego przez Zdzisława Skowrońskiego, a wyreżyserowanej przez Jerzego Antczaka w 1965 r., za którą uhonorowano Go Nagrodą Państwową I stopnia i Złotym Ekranem oraz Międzynarodową Nagrodą "Prix Italia". Grając tę rolę, był już ciężko chory po amputacji nogi. Oczarowana tą kreacją Irena Babel, dyrektorka Teatru Powszechnego w Warszawie, tak napisała do Niego: "...uległam dawno nie przeżywanemu wzruszeniu i fascynacji. Po tak zagranej roli wraca wiara w wielkość teatru i naszego zawodu".

[Witold Sadowy, "Janusz Warnecki - wspomnienie w 30. rocznicę śmierci", Gazeta Wyborcza, 7.04.2000.]



[Opr. Henryk Szymon Wąsowski]