14628. Cieciszowski Kacper

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Cieciszowski Kacper

Postprzez wanka » 19.09.2011

Cieciszowski Kacper Kazimierz, h. Kolumna (1745-1831),
arcybiskup mohylowski i metro­polita wszystkich kościołów rz.-kat. w cesarstwie rosyjskim, syn Dominika, podczaszego litewskiego, i długoletni opiekun Joachima Lelewela, swego ciotecznego wnuka. Urodził się w Ozorowie r. 1745. Czując od dzieciństwa powołanie do stanu duchownego, w r. 1760 wyjechał do Rzymu i wstąpił do seminarium Propagandy z zamiarem poświęcenia się pracy misyjnej na Wschodzie. Głęboką i szczerą swoją pobożnością oraz pilno­ścią zwrócił wkrótce C. na siebie uwagę zwierzch­ników. W r. 1764 celującego kleryka wyświęcił sam papież Klemens XIII na kapłana, udzielając mu dyspensy od brakujących lat. "Mam prze­czucie - rzekł wówczas Klemens XIII - że będzie ten młodzieniec jednym z filarów św. Ko­ścioła naszego w tych dalekich stronach...". Szybko posuwał się C. po szczeblach hierarchii kościelnej. Mianowany kanonikiem warszawskim, gdy studiował jeszcze w Rzymie, w parę lat po powrocie do kraju, w r. 1775, otrzymał koadiu­torie „cum jure successionis” przy biskupie ki­jowskim Franciszku Ossolińskim i jednocześnie godność biskupa Tebasty in part. inf. W r. 1780 został oficjałem warszawskim i księstwa mazo­wieckiego (vicarius in spiritualibus et -----TEN POST TO SPAM DO SKASOWANIA----- Varsaviensis ac per Ducatum Masoviae generalis); w r. 1781 - opatem miechowskim i pro­boszczem zbuczyńskim, ale niebawem zrzekł się tego beneficium, "bo na chleb duchowny nie był łakomy". W licznym a ciemnym areopagu bisku­pów stanisławowskich należał C. do nikłej garstki pasterzy, którzy życiem świętobliwym budowali wiernych. Mąż wiary spiżowej i apostolskiej gor­liwości, dla siebie surowy asceta, lecz wyrozu­miały dla innych, czarem swojej pokory, pro­stoty i ewangelicznej słodyczy podbijał rzesze ludzkie. Nazywano go mężem bożym, ojcem ludu, błagano go o modlitwy, przypisywano im nawet moc czynienia cudów.
Po śmierci bpa Ossolińskiego złożył C. jako jego następca przysięgę senatorską w ręce Sta­nisława Augusta i 16 VII 1785 odbył uroczysty ingres do katedry żytomierskiej. Miał w tym czasie przykry zatarg z Kołłątajem, który wyjednał u sejmu przeznaczenie dochodów opactwa miechowskiego na rzecz Uniwersytetu Krakow­skiego. Broniąc swoich praw, uzyskał C. tytułem odszkodowania 25000 zł. Nie chodziło mu o wła­sną korzyść, ale o kościoły ubogiej diecezji ki­jowskiej, potrzebującej gwałtownie pieniężnego wsparcia, i na ten cel otrzymaną sumę obrócił. Na nowej placówce rozwinął C. energiczną pa­sterską działalność. Docierał do najodleglejszych jej zakątków; godzinami przemawiał do ludu i wchodził w najdrobniejsze szczegóły jego po­trzeb duchownych; lustrował kościoły i plebanie, czuwał nad życiem duchowieństwa, przypomi­nając mu w okólnikach i listach pasterskich
[s. 39]
przestrzeganie przepisów kościelnych i karcąc, ale zawsze po ojcowsku, opieszałych i rozwiązłych kapłanów. Do wsi dotkniętych .klęską głodu wy­syłał zakupione własnym kosztem zapasy żyw­ności; do szpitali lekarstwa. Corocznie też przeznaczał znaczną kwotę ze swoich dochodów na odzież dla biednych dzieci i na utrzymanie kalek. Jednocześnie pilną zwracał C. uwagę na oświatę ludu i wykształcenie kleru. Szczególną otoczył opieką seminarium żytomierskie, otwarte w r. 1785. Często obcował z alumnami, kierował ich studiami i ułożył dla nich „regulamin semi­naryjny”. Jako senator Rzpltej musiał C. nie­jednokrotnie na dłuższy czas wyjeżdżać do War­szawy. Ponieważ, jak się sam przyznawał, "nie był statystą ani politykiem", przybrał sobie wówczas na sekretarza głośnego później księdza Woronicza, który według jego wskazówek reda­gował mu mowy sejmowe i listy pasterskie. W r. 1786 wyznaczony przez sejm do departamentu wojskowego i obrany prezesem delegacji, złożonej z 15 członków, brał C. żywy udział w jej pracach i 24 X t. r. w długiej mowie zdał sprawę sejmowi z dokonanych przez nią czyn­ności. Stanisław August ozdobił go wtedy orde­rem orła białego. W czasie wielkiego sejmu bro­nił gorliwie praw Kościoła, zabierając głos w spra­wie funduszów duchownych, unii, tolerancji, „ubezpieczenia wiary” itd. W r. 1792 wyjednał uchwałę Izb, przeznaczającą odpowiednie fun­dusze na wzniesienie 24 kościołów w Kijowskiem i Bracławskiem. Późniejsze jednak wypadki prze­szkodziły wykonaniu tej uchwały. Szczerze po­pierał C. konstytucję majową, w której upa­trywał najpewniejszą rękojmię odrodzenia oj­czyzny. Po jej ogłoszeniu wydał list pasterski 10 V 1791, nakazujący modły w swojej diecezji na intencję nowej ustawy. Gdy w r. 1795 na ziemiach diecezji łuckiej, kijowskiej i .kamieniec­kiej utworzyła Katarzyna dwa nowe biskupstwa, pińskie i latyczowskie, mianowano C-go biskupem pińskim z rezydencją w Żytomierzu. Ale istnie­nie tych dwóch diecezji było efemeryczne. W trzy lata później nuncjusz apostolski Wawrzyniec Litta erygował biskupstwo łucko-żytomierskie, powstałe z połączenia dwóch dawnych diecezji, łuckiej i kijowskiej, którego pierwszym paste­rzem został C. (26 IX 1798 ingres). Rządy C-go w Łucku należą do najpiękniejszych kart jego życia. Niezmordowany w pracy, umiał gorliwy pasterz obudzić ducha religijnego wśród wier­nych, podnieść poziom moralny i umysłowy kleru i wpłynąć działalnością swoją na rozwój szkol­nictwa polskiego na Wołyniu. Mówił o nim T. Czacki, że był "filarem oświaty narodowej w swo­jej owczarni". Gdy w r. 1825 obchodzono złote gody jego biskupstwa, wszystkie stany wzięły z zapałem udział w uroczystości. Z Berdyczowa zjechał na nią wielki rabin z delegacją, aby w imie­niu ludności żydowskiej złożyć życzenia jubila­towi i wyrazić wdzięczność za pomoc, jakiej od niego doznała w czasie zarazy 1787 r. Po śmierci Siestrzeńcewicza car Mikołaj ukazem z 27 III 1827 mianował C-go arcybiskupem mohylowskim i metropolitą wszystkich kościołów rz.-kat. w ce­sarstwie rosyjskim, zezwalając mu jednocześnie, zgodnie z jego życzeniem, nadal pozostawać w Łucku i mieć zastępcę na stanowisku prezesa rz.-kat. Kolegium w Petersburgu. W ostatnich latach swego życia C. ociemniał, utracił siły i władzę w nogach. Na parę miesięcy przed śmiercią, już po wybuchu powstania listopado­wego, do cierpień fizycznych przyłączyły się jeszcze cierpienia moralne skutkiem miotanych nań oszczerstw, jakoby ongiś przystąpił do Tar­gowicy i jakoby na rozkaz Mikołaja ogłosił list pasterski, potępiający powstanie. Oszczerstwa te miały tylko pozory prawdy: oto C, ociemniały na starość, podpisał akt potępiający powstanie, podsunięty mu przez nikczemnego kanonika Skierniewskiego, który mu przeczytał inny skrypt. Czując zbliżający się koniec, odbył "głośną" spo­wiedź z całego życia i po spowiedzi w przemowie do obecnych usprawiedliwił się w zupełności z czynionych mu zarzutów, po czym wyzionął ducha (28 IV 1831). Zostawił po sobie wiele listów pasterskich i mów sejmowych. Tuż po jego śmierci kanonik Skierniewski (którego cesarz Mikołaj zdążył udekorować za wyłudzenie pod­pisu metropolity orderem św. Anny II klasy z koroną) zmarł nagle śmiercią (prawdopodobnie) samobójczą.
Papiery C-go w aktach kapituły łucko-żytomierskiej. Kiciński B., Poezje, W. 1840, I 50; Szantyr, Wiadomości do dziejów Kościoła i religii katolickiej w krajach panowaniu rosyjskiemu podległych P. 1843, cz. I; Pamiętnik religijnomoralny, W. 1853, XXV; Enc. Org.; Suffczyński K., Biblioteka Ossolińskich, 1865, VI 91-108; Estr. t. XIV, cz. III 275^-7; Chrzanowski J., W obronie sponiewieranej czci metropolity Kaspra Cieciszowskiego, Gregoriana, Lw. 1936, z. 3-4.Bp Michał Godlewski/Kresy.pl
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Powrót do C____