551. Strzałkowska Zofia

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Strzałkowska Zofia

Postprzez Latynista » 16.05.2008

Zofia Strzałkowska 1903-1989, nazaretanka - siostra Maria Inez od P. Jezusa Ukrzyżowanego, pochodziła z rodziny ziemiańskiej o głęboko zakorzenionych tradycjach patriotycznych. Dziadek Jan Kamieński to powstaniec 1863 roku, zesłany na Syberię z towarzyszącą mu córką, a przyszłą matką Zofii i młodszego jej brata Kazimierza. Lata najwcześniejsze upływały dzieciom w serdecznej atmosferze rodzinnego dworu w Miniewiczach, w przepięknej okolicy nadniemeńskiej, w sąsiedztwie owianej legendą Powstańczej Mogiły w głębi lasu, uwiecznionej przez Orzeszkową w jej arcydziele "Nad Niemnem", które pisała w zaprzyjaźnionym dworze pp. Kamieńskich - Jana i Leonii z Suzinów. Mała Zosia była chrześniaczką Orzeszkowej i jako 7-letnie dziecko brała udział w jej pogrzebie w 1910 roku, który stał się wielką manifestacją patriotyczną w Grodnie. Naukę pobierała Zosia wraz ze swym bratem w domu, gdyż rodzice nie chcieli narażać dzieci na wpływy rusyfikacji w szkole państwowej. Można zatem powiedzieć, że jej charakter kształtowała atmosfera ziemi kresowej: prawość, szlachetność, ukochanie Ojczyzny i marzenie o jej zmartwychwstaniu.
W roku 1916, po zajęciu Grodna przez Niemców, siostry nazaretanki otworzyły tam polską szkołę, do której pp. Strzałkowscy zapisali swą córkę. Było to pierwsze zetknięcie się Zosi z Nazaretem, które miało zadecydować o całym jej przyszłym życiu. Kiedy w wyniku działań wojennych spłonął rodzinny dom w Miniewiczach, rodzice Zosi zamieszkali w Grodnie, a od 1920 roku w Warszawie. Ukończywszy Gimnazjum Żeńskie Sabiny Tegazzo-Chmielewskiej, Zofia Strzałkowska podjęła studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. Studia te z powodu choroby matki musiała przerwać, a po jej śmierci wstąpiła w roku 1927 do Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek. Po odbyciu nowicjatu w Albano k. Rzymu kontynuowała studia na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, po ich ukończeniu pracowała jako nauczycielka, a potem dyrektorka gimnazjum w Ostrzeszowie. W latach 1939-43 bierze udział w tajnym nauczaniu pod szyldem Zawodowej Szkoły Krawieckiej w Warszawie. W r. 1943 skierowana przez Zgromadzenie do Kielc, dowozi z ramienia RGO posiłki dla przetrzymywanych przez Gestapo więźniów.
W czasie okupacji dociera do S. Inez pełna grozy wiadomość o zamordowaniu przez Białorusinów jej ojca i ukochanego brata Kazimierza.
Po wkroczeniu na Grodzieńszczyznę wojsk sowieckich, miejscowa ludność białoruska, otumaniona bolszewicką propagandą, zaczęła dopuszczać się aktów gwałtu na Polakach. Kazimierz Strzałkowski wraz ze swoim sędziwym ojcem Klemensem zostali wówczas zabrani z domu i podobno rozstrzelani, choć wygląd odnalezionych potem zwłok wskazywał raczej na to, że zakopano ich jeszcze żywych. Kiedy przesunęła się linia frontu i wkroczyły z kolei wojska niemieckie, wszczęto śledztwo dla ustalenia sprawców zbrodni, lecz żona zamordowanego Kazimierza, Hanna z Bukowieckich, nie zgodziła się na wskazanie winnych śmierci swego męża, chociaż z pewnością zostaliby oni surowo ukarani. W jakiś czas potem Grodzieńszczyzna znalazła się ponownie pod okupacją sowiecką. Kiedy po latach gehenny powstała - dzięki usilnym staraniom rodziny w kraju - możliwość wydostania się stamtąd, pod warunkiem wyłożenia wysokiej kwoty, cała wieś, powodowana współczuciem dla wdowy, a może i wyrzutami sumienia, złożyła się na ową kwotę, umożliwiając Hannie Strzałkowskiej i jej synowi wyjazd do Polski (w r. 1953). O tych wydarzeniach opowiadała mi m. in. przyjaciółka mojej Matki, zaprzyjaźniona także z rodziną Strzałkowskich, Maria z Wanickich Kołoniecka, której brat był w Miniewiczach, kiedy rozegrała się opisana tragedia. H.Sz.Wąsowski

W roku 1945, natychmiast po wycofaniu się Niemców, S. Inez uruchamia w Kielcach szkołę podstawową i gimnazjum. Niestety, pogarszające się z biegiem lat warunki polityczne w kraju sprawiły, że prowadzone przez siostry nazaretanki Liceum im. Królowej Jadwigi zostało w 1960 roku upaństwowione, a siostry zmuszone do opuszczenia lokalu szkoły. S. Inez wyjeżdża do Warszawy, na stanowisko Przełożonej Domu, a następnie - Przełożonej Prowincji im. Jezus. Bierze udział w czterech kolejnych Kapitułach Generalnych w Rzymie. W roku 1967 ks. prymas Stefan Wyszyński powołuje S. Inez Strzałkowską na członka Komisji Episkopatu Polski do Spraw Życia Zakonnego.
Przedmiotem stałej troski S. Inez był Dom sióstr nazaretanek w Grodnie. Siostry, wysiedlone ze swego klasztoru, mieszkały przy kościele pobernardyńskim. Ich liczba stopniowo malała, a po śmierci przełożonej sytuacja stała się dramatyczna. W lecie 1970 roku S. Inez za zezwoleniem Prymasa udaje się do Grodna, instaluje nową przełożoną, przyjmuje zgłaszające się od dawna kandydatki - przy zachowaniu niezbędnej tajemnicy. Była to sytuacja wymagająca szczególnej roztropności i odwagi. Nowo przyjęte siostry nie mogły prowadzić życia wspólnego ani używać zakonnego stroju, cechowała je za to gorliwość pierwszych chrześcijan czasów katakumbowych.
W roku 1983 S. Inez zamieszkała w Domu Nowicjatu w Ostrzeszowie. Ten etap ostatni 1983-1989 jest dopełnieniem jej bogatego życia. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia S. Inez staje się wzorem pracowitości: tłumaczy wiele artykułów z czasopism i biuletynów włoskich i francuskich, pośredniczy w prowadzeniu korespondencji zagranicznej. Do trwałej spuścizny literackiej S. Inez należą szkice biograficzne poświęcone Założycielce Zgromadzenia, Franciszce Siedliskiej, oraz kilku innym nazaretankom. Pozostawiła też utwory poetyckie o treści religijnej.
W ostatnich miesiącach życia tak potrafiła ukrywać swoje cierpienia, że tylko najbliższe otoczenie wiedziało, ile ją to kosztowało wysiłku. Jej ostatnie słowa, skierowane do Przełożonej Prowincjalnej brzmiały: "Za wszystko przepraszam, za wszystko dziękuję...". Rzucają one światło na jej postawę życiową, właściwą ludziom szlachetnym i wielkiego ducha.


[Na podstawie otrzymanego w r. 1989 od Sióstr Nazaretanek maszynopisu opracował Henryk Szymon Wąsowski]
Latynista
Aktywny
Aktywny

Powrót do S____