1534. Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Opracowania na tematy historyczne lub genealogiczne. Całe książki, monografie lub skrypty - zapiski pracy. Wspólne prowadzenie poszukiwań online. Znajdziesz tu efekt prac, trwających nieraz lata wielu osób. Może i ty możesz coś dopisać?
* CO W DZIALE? - Opracowania na temat rodzin (dział- NOTATKI), bitew, genealogie rodzinne opisowe, artykuły przekrojowe, artykuły dot. pracy genealogicznej, historycznej, opisy herbów, statystyki itp.
* UZUPEŁNIENIA/DYSKUJA - Proszę używać odpowiedzi w celu dyskusji tematycznej, sygnalizowania błędów, uzupełnień.
* POMOC - Trudności proszę sygnalizować w dziale "Poradnia", na wszystkie odpowiemy, tworząc jednocześnie FAQ

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 02.05.2009

ŻABKA ŻONĄ KRÓLEWICZA.
    Król jeden miał trzech synów; każdemu dał po gałce; starszego potoczyła się do pewnego królestwa, więc poszedł za nią i ożenił się tam z królewną. Drugiego syna gałka potoczyła się do drugiego królestwa i ten z królewną się ożenił. A trzeciego syna pokociła się *) pod rokitowy *) krzak gdzie siedziała żabka; więc ją wziął, schował w kieszeń, przyniósł do domu i wypuścił; żabka schowała się za piec; śmieli się z niego bracia, że zamiast żony żabę znalazł. Ale król chciał się dowiedzieć co synowe jego umieją, więc kazał gdyby *) za *) jednę noc po koszuli uszyły. Najmłodszy syn zasmucił się bardzo, przyszedł do domu i mówi: zaklęta żabo, ojciec nam kazał gdyby wszystkie trzy synowe po koszuli uszyły, jakżesz ty uszyjesz? Idź spać, żabka odpowiedziała, a wszystko będzie zrobione; wyszła na ganek, świsnęła, a wnet naniesiono jej rozmaitych płócien; z tych najpiękniejsze wybrała, skroiła koszulę i wyrzuciła za okno. Nazajutrz rano wstaje królewicz, widzi w serwecie uwiązaną koszulę; wszystkie trzy zaniesiono do króla; najstarszej synowej koszulę oddał on słudze generała, drugiej synowej generałowi, a żabki koszulę dla siebie zostawił. Drugiego dnia kazał król synom, gdyby żony ich po dywanie zrobiły; przychodzi syn najmłodszy do domu i mówi: zaklęta żabko, co będzie? Ojciec kazał przez jednę noc dywan wyszyć. Idź spać,żabka odpowiedziała, a będzie wszystko zrobione; znowu świsnęła, a zaraz naniesiono jej rozmaitych włóczek, wybrała najpiękniejsze i za okno wyrzuciła. Wstaje królewicz, już dywan był zrobiony; wszyscy trzej synowie swoje dywany zanieśli do króla; najstarszej synowej kazał on rozesłać przy ganku, młodszej darował generałowi, a żabki dywan najwięcej mu się podobał, kazał więc go przy swojem łóżku zasłać. Trzeciego dnia król kazał im po pirogu *) upiec; gdy królewicz zasnął, wyszła żabka na ganek, świsnęła; znów naniesiono jej mąki, masła; wszystko to zamiesiła i wrzuciła do komina; nazajutrz jeszcze spał królewicz, a już piróg upieczony leżał na stole. Król najstarszej synowej piróg oddał słudze generała, młodszej generałowi, a żabki zostawił sobie do herbaty. Po tej próbie król zaprasza do siebie synów z żonami na bal; najmłodszy syn przychodzi do domu i mówi: ojciec nasz na jutrzejszy bal do siebie nas zaprasza; bracia z żonami pojadą, a ja co z tobą zrobię? Idź spać, żabka odpowiedziała, a jutro zobaczymy co będzie. Nazajutrz wstaje królewicz, widzi cały pokój najpiękniejszemi sukniami zawieszony. Wieczorem bracia starsi z żonami pojechali, a żabka mówi do królewicza: jedź i ty do króla i usiądź przy oknie; jak spostrzeżesz że deszcz pada, a król o mnie się zapyta, powiedz że żona twoja myje się; jak słońce zaświeci powiedz że ubieram się, a jak zagrzmi, powiedz że już jadę. Otóż gdy zagrzmiało, król wybiegł na spotkanie, przybyła żabka w postaci ślicznej pani; wkrótce tańce się rozpoczęły; król przez grzeczność chciał ze starszą synową tańcować, ale ona z gniewem odpowiedziała: jest lepsza ode mnie; odwróciła się i nie poszła; druga tak samo odmówiła ; nakonie podchodzi król do trzeciej synowej i zaczął z nię tańcować; ona dmuchnęła, na środku pokoju zrobiło się jezioro, po którem łabędzie pływały; około tego jeziora król z synową długo tańczyli, a jak przestali tańczyć, jezioro gdzieś zniknęło. Król doradził najmłodszemu synowi, gdy żona jego do domu będzie wracała, aby ją uprzedził i nie pozwolił pierwszej wejść do pokoju, bo znowuby w żabkę się zamieniła Królewicz usłuchał rady ojca, pośpieszył do domu gdy wracała, za suknię na ganku ją przytrzymał; wtedy ona zawołała: ach jakie szczęście że mnie wybawiłeś, odtąd już żabką nie będę. Wrócili więc oboje do króla, aby ich pobłogosławił, a potem wzięli szlub *) i bardzo byli szczęśliwi.
[Z Nowogrodzkiego, od Horodyszcza, 1875 r.].
*) Potoczyła się.
*) Łozowy.
*) Żeby.
*) W.
Żrodło. J. Karłowicz Podania i bajki ludowe zebrane na Litwie
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Li

Postprzez wanka » 02.05.2009

Tatusia trzeba słuchać!,
Nad brzegiem Niemna stała wielka osada Rajgrodem nazywana. Była to miejscowość znana z bogactwa rozmaitych rzemiosł, dobrobytu ludzkiego, ale jednocześnie kąpiąca się w grzechu. Rządził w niej książę, który miał ładną, choć nieposłuszną i swawolną córkę.
Pewnego razu, kiedy książę znalazł dla niej przystojnego męża, sąsiedniego władcę, swawolna księżniczka zalotnikowi i własnemu ojcu kategorycznie odmówiła. Co więcej, stała się rzecz w tamtych czasach wręcz niemożliwa. Jedynaczka, nadzieja podstarzałego ojca, bez rodzicielskiego błogosławieństwa wychodzi zamąż. Ojciec w nerwowej gorączce przeklął ją słowami: "Obyś zginęła pod ziemią!". Wtem skorupa ziemska zadrżała i z trzaskiem pękła, pochłaniając osadę. W tym samym miejscu raptownie trysnęły źródła, spływając do Niemna. Jednak zaklęta woda nie miała prawa dołączyć do czystej, żywej wody rzeki, więc stanęła zatoką koło Niemna. Nikt nie miał siły osuszyć tej zatoki, wszelkie próby były bezskuteczne.
Opowiadają starsi ludzie, że wody zatoki wyrzuciły na brzeg stolik ze Świętą Ewangelią. Niedaleko wyrosła niebawem smukła brzoza, a kiedy pobierano z niej sok, to zamiast soku kapała krew. Ludzie mówią, że w niej była dusza córki księcia, która w ten sposób opłakiwała swoje nieposłuszeństwo. Pagórek, na który wypłynął stolik z Ewangelią, do dziś nazywają Górą Świętą. Z czasem na skraju „przewału” wyrosła nowa osada o nazwie brzmiącej tragicznie i jednocześnie zagadkowo: Przewałka.
Internet
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 07.05.2009

Bóg Karmi wilki.
Za pewnym człowiekiem pędziły się wilki i już, już miały go dopaść i rozszarpać, gdy nagle przed nimi spadło coś szarego, jakby kawał chmury z nieba. Wilki rzuciły się na to i pożarły z chciwością a następnie poszły sobie spokojnie w stronę.
Człowiek ów. Który był się schronił przed pogonią na drzewo i widział co się stało, po odejściu wilków zlazł i począł pilnie szukać azali nie znajdzie choć kawałeczka tej masy niebieskiej
Rzeczywiście, znalazł kawałek wielkości grochu, więc przez ciekawość wziął go do ust i wnet poczuł taki smak i taką sytość, że przez trzy dni nic już jeść nie mógł.
To Pan Bóg w taki sposób karmi wilki, bo są to bestje tak żarłoczne, że niepodobna byłoby od nich uchować żadnego stworzenia, gdyby nie ta pomoc z nieba.
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent? ... &dirids=21
(dawne słownictwo i znaki)
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Li

Postprzez wanka » 18.05.2009

o Janopolu - Królowym Moście.
W XVII wieku nad rzek± Plask± leżała wie¶ Janopol w¶ród malowniczych wzgórz, otoczona lasami. W pobliżu wsi przebiegał Trakt Napoleoński prowadzący do Wołkowyska.
Pewnego razu traktem tym przejeżdżał król Zygmunt August ze swoją świtą. Była ciemna noc i orszak królewski długo szukał mostu na rzece. Gdy wreszcie znaleźli go, stało się nieszczęście. Most pod ciężarem wozów załamał się i zawalił. Wszyscy wpadli do zimnej wody. Przemoczeni i zmarznięci, zaczęli pukać do okien pobliskich chat. Znaleźli tam nocleg i poczęstunek. Ale dalej byli smutni, ponieważ musieli w południe być w Wołkowysku. Wszyscy chłopi z Janopola całą noc pracowali ciężko, a gdy wzeszło słońce, nowy most był gotowy. Zreperowali też powóz króla. Zygmunt August podziękował im z całego serca i odjechał.
Mieszkańcy wsi na cze¶ć tego wydarzenia postanowili zmienić nazwę. Od 1674 r. wie¶ nosi nazwę Królowy Most.
Żródło...Internet
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 29.05.2009

Sława Smorgoni -Niedźwiedź.
Lesista dawniej starożytna Polska obfitowała w mnóstwo niedźwiedzi. Sława Smorgoni
długo trwać będzie, bo tam edukowano niedźwiedzie; tam młody niedźwiadek, mając drewniane trzewiki na tylnych łapach, puszczony na gorąca posadzkę, nauczał się chodzić dwunożnie, grzecznych ukłonów i skakać z kijem; stąd na całą Polskę rozchodziły się uczone niedźwiedzie! Skomorocłiami nazywano tych, którzy chodzili z takimi niedźwiedziami; najwięcej było Cyganów, co schwytawszy niedźwiedzia, i sami go wyuczywszy, obchodzili z nim po miastach, dworach, u szlachty, mając z tego nie mały zarobek gdyż przy tem znajdowali dobra do kradzieży sposobność.
W dworach panów polskich i szlachty zamożniejszej trzymano na łańcuchach dzikie niedźwiedzie, lub oswojone; wolno puszczane, swobodnie się po dziedzińcach przechadzały. W niektórych dworach uzbrojone w grube pałki trzymały straże na ganku, i w sieni u wielkich - U Radziwiłłów, Sołohubów i wielu innych panów w Litwie i na Białorusi, pospolicie 12 przyswojonych niedźwiedzi miału legowisko w ogromnej' sieni: kije były ich orężem.
Tak wyuczone, że przed właścicielem lub znakomitym gościem stawały na tylnych łapach, i drągami tymi, jak gdyby bronią, wojskowe czyniły obroty, nie bez przerażenia swoja postawa, liczba, poruszeniem i rykiem, tych, którzy o podobnej straży nadwornej nie wiedzieli i pierwszy raz ją dostrzegli.
Opowiadają tradycyjną anegdotę o jednym z Radziwiłłów, który bojaźliwego Włocha chcąc nastraszyć, rozkazał oswojonego niedźwiedzia wpuścić, ażeby roznosił potrawy. Kosmaty hajduk, zręcznie -we dwóch łapach trzymając półmisek, stanąwszy z tyłu, podał mu potrawę. Włoch już sięgał po nią, gdy zamiast służącego ujrzał olbrzymiego niedźwiedzia, z przestrachu padł i zemdlał.

Źródło:Przyjaciel ludu, czyli, Tygodnik potrzebnych i pożytecznych wiadomości r. 1840
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 29.06.2009

O słoneczniku.
Biedny starzec pochował krewnych i przyjaciół i zupełnie sam pozostawał na świecie. Pewnego ranka do jego drzwi zapukała mała dziewczynka, sierotka. Zaprosił ją do domu, uściskał, dał ubranie i kawałek chleba. Ona w podziękowaniu pobiegła po miotłę i ścierkę, zakasała rękawy i wzięła się do pracy. Jeszcze nie nastało południe, a cały domek był czysty jak nowy szeląg. Dziecko chciało iść dalej swoją drogą, ale starzec, oczarowany jej zręcznością i słodyczą, poprosił, by pozostała u niego i dzieliła z nim skromną strawę. Dziewczynka zgodziła się chętnie i wkrótce pokochał ją jak własną córkę. Nie zastanawiano się nigdy, czy była ładna, czy brzydka. . Mimo to nazwano ją Słonecznikiem może z powodu włosów w kolorze gwiazdy dnia, wielkich oczu pełnych blasku i aureoli wesołości oraz zaufania, którym obdarzała wszystkich . Nadzieja, zdrowie i skromny dobrobyt weszły wraz z nią do domu dobrego staruszka. Ale dziewczynka nie zadowalała się czuwaniem nad dobrobytem swojego przyjaciela i utrzymywaniem porządku w domu. Była wszędzie tam, gdzie wzywały ją cierpienie i bieda. Na dziesięć mil dookoła mówiono tylko o jej uczynności i miłosierdziu. Słonecznik była już dużą dziewczyną i wydawało się, że pragnęła znać tylko uśmiech słońca, kiedy na okolicę spadło nieszczęście. Choroba i głód zastukały do wszystkich drzwi z wyjątkiem chatki starca. Dziewczyna dzieliła między biedniejszych wszystkie zgromadzone zapasy żywności i ubrania, które były w domu. Wkrótce trzeba było także rozstać się z ostatnią krową i oddać ostatnią koszulę.
Słonecznik siedziała u stóp swego przybranego ojca i śpiewała mu starą piosenkę, by pomóc mu zapomnieć o ich niedoli, gdy ktoś zastukał do drzwi. Otworzyła je i stanęła przed innym starcem, ale tak obdartym i osłabionym z głodu i gorączki, tak zniszczonym i bladym, że wydawało się, że przybywa z większej odległości niż pierwszy dzień świata. Słonecznik powiedziała mu płacząc
- Nie mamy, niestety, nic do ofiarowania,dziadku! Starzec wymamrotał: - Zimno mi, daj mi jakikolwiek łach, bym mógł go włożyć na siebie.Słonecznik zdjęła pelerynę i zarzuciła mu na ramiona. Ale gość mówił dalej: - Moja koszula jest zupełnie zniszczona, nie trzyma się już na moim ciele; daj mi coś, co mogłoby ją zastąpić. Bóg mi świadkiem, że nie mam nic, nic, dziadku.
- Masz moja dzieweczko - odpowiedział starzec - masz, moje dziecko, masz przecież piękne złote włosy, daj mi je, a potrafię utkać sobie z nich koszulę. Słonecznik wybuchnęła płaczem, bo bardzo lubiła swoje warkocze w kolorze słońca. Ale bez słowa obcięła je i wręczyła nieszczęsnemu. Weź je – powiedziała - skoro mówisz że mogą ci się przydać. Starzec wziął piękne warkocze i skierował się do kąta, w którym znajdował się warsztat tkacki. Na nim pracował długo. Krzyżował i ponownie krzyżował pasma, dzielił je i rozdzielał, aż tkanina była gotowa - wspaniała tkanina, od której oglądania nie można było się powstrzymać, należało jednak ręką zasłonić oczy, gdyż błyszczała ona olśniewająco. Starzec zarzucił ją wówczas na ramiona, podziękował dziewczęciu i wyszedł. Stojąc na progu chatki Słonecznik z ojcem patrzyli, jak oddala się niezwykły żebrak. Wyprostował się pod pięknym słonecznym okryciem i szedł teraz pewnie i majestatycznie. A wokół jego całego ciała, od stóp do głowy, świecące okrycie powiększało się i nadymało bez przerwy, aż stało się wspaniałą złotą chmurą. W tym momencie opuściło ono ziemię, zaczęło się wolno, wolno unosić, a gdy osiągnęło niebo, przybrało postać gwiazdy, której nie da się opisać słowami w żadnym języku. Starzec i dziewczyna dotknęli czołami skąpej i zimnej ziemi, ponieważ ktoś ich błogosławił z głębi tego Słońca Aniołów. / legenda zasłyszana/
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 16.08.2009

Wąż
Niektóry człowiek, religii katolickiej prawdziwy wyznawca, u jednego z wężochwalców na Litwie kupił kilka uli miodu, a potem, za długim zaprzyjaźnieniem się i samego na wiarę chrystusową, acz z wielką pracą i staraniem, nawrócił i namówił, aby obrzydliwego węża, którego za boga chwalił, zabił. To gdy ten gospodarz uczynił, po małym czasie przyszedł do ogrodu pasiekę swoją przeglądać, wtem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę, jakąś czarną, na podobieństwo człowieka, z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą, z oczyma krzywo wywróconymi, zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. Zapomni się od strachu gospodarz; potem nieco do siebie przyszedłszy, kto by był i co by tam robił? — spyta. Poczwara odpowiedziała: — Jam jest ten, który tak długo tu będę, aż się tęgo nad tobą zemszczę, żeś boga swego domowego zabił i jeszcze większe prześladowanie będziesz miał, jeżeli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. Gospodarz nie dbał o to i jako chrześcijanin krzyżem świętym przepędził poczwarę, że natychmiast znikła i nie wiedzieć, gdzie się podziała. Kiedy jednak na to miejsce przychodził, przez czas długi szum jakiś i ksykanie na kształt wężów w ogrodzie słychać było.
(Siemieński Lucjan )
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Litwie

Postprzez wanka » 16.08.2009

Paproć
Paproć kwitnie tylko o północy, w dzień św. Jana, i to jedną krótką chwilkę, bo zaledwie kwiat się pokaże, natychmiast niknie; który człowiek byłby tak szczęśliwym, iż by dostał kwiatu paproci (co ma być tak drobnym, że za paznokciem wygodnie się zachować może), nie tylko znalazłby ogromne skarby, których diabeł pilnuje, ale nadto ciemna zasłona przyszłości nie zakrywałaby oczom jego nieprzewidzianych zdarzeń i wypadków; słowem byłby tak, jak za czasów Pana Jezusa. Ale na próżno wielu kusiło się o tak ważną zdobycz, na próżno umyślnie czatowano. Okropność, jaka towarzyszy chwili rozkwitania kwiatu paproci, najodważniejszych i siły, i przytomności pozbawiła. Skoro bowiem przyszła północ i chwila rozkwitania cudownego kwiatu, straszne trzęsienie ziemi, bicie piorunów przy jaskrawych błyskawicach, wycie wichru i śmiech diabelski towarzyszą ciągle. Jeden wieśniak dostał go mimowolnym sposobem. Szukał on od dni kilku zbłąkanej krowy. Właśnie w przed j utrze św. Jana szedł zasmucony o północy, gdy przypadkiem w łapcie wpadł mu kwiat paproci. Natychmiast znalazł obłąkaną krowę, dowiedział się o skrytych rozlicznych skarbach i cała przyszłość w widnej postaci stanęła mu na oczy. Biedak nie wiedział, że ma kwiat tak cudowny. Wróciwszy do domu rozzuł się z łapci i kwiat zgubił. Po tej stracie przyszłość mu znowu ściemniała, jak dawniej, zapomniał o skarbach i tę tylko korzyść odniósł, iż znalazł zbłąkaną krowę.
(Siemieński Lucjan)
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Re: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na Li

Postprzez wanka » 15.11.2010

Jezioro Mastis . Telsze
Były to bardzo, bardzo dawne czasy, czasy, kiedy po świecie podróżowały jeziora.
Podnosiły one swoje wody wysoko ponad drzewa i przemieszczały się z jednego miejsca na drugie.
Wszyscy, którzy widzieli przelatujące jezioro starali się odgadnąć jego nazwę i jeśli koś ją odgadł, jezioro dotychczas zawieszone wysoko w powietrzu lądowało natychmiast na ziemię .
Tak było też z wodami jeziora Mastis położonym obok miasta Telsze .

Pewnego razu wieki temu nikt nie wie skąd nadleciało ogromne jezioro i zatrzymało się w powietrzu w pobliżu Telsz. Olbrzymie jezioro zawisło nad drzewami tuż obok miasta. Ludzie przelękli się i bali, by woda nie zatopiła miasta. Wszyscy, ktorzy tylko mogli wybiegli ze swoich domostw i każdy według zwyczaju zaczął odgadywać nazwę jeziora. Różne nazwy były wymienione, ale jezioro wiszące nad drzewami ani nawet nie drgnęło. Nikomu, nie udawało się odgadnąć jego nazwy. Wśród tych którzy starali się odgadnąć nazwę jeziora pojawił się Żyd znany wszystkim gdyż był miejscowym krawcem. Nosił on zawsze przy sobie miarę krawiecką. Ludzie zaczęli Żyda prosić, aby i on włączył się w próbę odgadnięcia nazwy jeziora. Żyd swoją miarę krawiecką wyjął, podniósł ją do góry i wypowiedział słowa „Ui, ty będziesz Mastis”. Chciał On powiedzieć „mastas (=miara)”, ale Żydzi wymawiają inne końcówki litewskich słów, więc i tym razem zamiast „Mastas“ powiedział „Mastis“. Po jego słowach jezioro z największym hukiem spadło z wysokości na łąkę obok miasta i tam pozostało.
Takim to przypadkowym sposobem miejscowy Żyd – krawiec odgadł nazwę jeziora i wymawiając słowo ‘Mastis‘ sprowadził jezioro na ziemię. Jezioro od tej pory nosi tę nazwę i jest na tym samym miejscu koło Telsz do dnia dzisiejszego.

Podanie/ baśń powyższą ,opowiedziała Barbara Walatkieni ( w tłumaczeniu na j. polski córka Józefa Wołodko- Barbara Wołodko mieszkająca we wsi Keturakiai, w rejonie Telsz na Litwie, co miało miejsce .. ok. 1942 -1943 roku
a spisał to Jej syn Witas Walatka, (Witold Wołodko) 1956 04 02
Papasakojo Degutis J. Keturakiuose Telšių raj.
http://zam.mch.mii.lt/Mokslas/Krastotiros_uzr2d.htm
Tłumaczenie z języka litewskiego
W.Kardasz/K.Kowalewska
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Odp: Podania, legendy, opowieści cudowne z lat dawnych na L

Postprzez wanka » 21.01.2012

Jan i Cecylia
O początkach rodu Bohatyrowiczów.
Legenda zachowała się dzięki tradycji przekazu ustnego. Anzelmowi, gdy był jeszcze małym chłopcem, przekazał ją Jakub Bohatyrowicz.
Wydarzenia miały miejsce w czasach, kiedy Litwa przyjęła chrześcijaństwo. Wiele lat temu, na tereny, gdzie dziś leżą Bohatyrowice, zawędrowała para młodych ludzi – Jan i Cecylia. Szukali puszczy i widać było, że obawiają się jakiegoś pościgu. Mówiono też, że różny jest ich status społeczny: on wyglądał raczej na chłopa, ona pochodziła z wysokiego rodu. W poszukiwaniu miejsca dla osiedlenia się przeszli bór wzdłuż i wszerz. Odwiedzili rybaków, bobrowników, sokolników, bojarów, ale nigdzie im się tak nie podobało jak nad brzegiem Niemna, gdzie teraz pomnik stoi opatrzony napisem „Jan i Cecylia rok 1549 -memento mori”. Na początku zbudowali sobie chatę w dębie. On budował, a ona zajmowała się zdobywaniem żywności. Wieczorami grała i śpiewała. Żyli w dziczy. Zagrażały im dzikie zwierzęta, powodzie. Powoli oswajali zwierzęta. Po dwudziestu latach wykarczowali kawał lasu i uczynili z tej połaci ziemi żyzne pola. Okoliczni ludzie dowiedzieli się o tej niezwykłej parze i jej dokonaniach i z ciekawości zaczęli ich odwiedzać. Wiele też osób pozostało już na stałe. Jan z Cecylią doczekali się też rodzonych pomocników – sześciu synów i sześć córek. Kiedy dorośli, założyli własne rodziny i tak „leśna gromada” stale się powiększała.
Minęło osiemdziesiąt lat od momentu, gdy Jan i Cecylia pojawili się po raz pierwszy w leśnej głuszy. Ich sława dotarła do samego króla Zygmunta Augusta, zapalonego myśliwego. Pewnego razu gdy polował w knyszyńskich lasach, postanowił zobaczyć to miejsce, o którym ludzie mu donosili. Zdziwił się, gdy zobaczył w środku lasu świetnie zagospodarowaną okazałą wieś. Ludzie wybiegli ze stu chat zdziwieni niecodzienną wizytą. Król zaczął dowiadywać się, czy żyją jeszcze protoplaści rodu. Najstarszy ich syn już siwy jak gołąb potwierdził, że żyją i są zdrowi. Król spotkał się ze stuletnimi już Janem i Cecylią.

Jan wyjawił, że pochodzi z Polski i jest prostym człowiekiem, swego nazwiska nie chciał zdradzić, ale jego małżonka „z wysokiego rodu zstąpiła”, by dzielić z nim życie na wygnaniu.
Król ujęty ich miłością i pracą, którą wykonali, nobilitował ród i nadał mu nazwisko Bohatyrowiczów. Odtąd ich herbem rodowym był Pomian „który jest żubrzą głową na żółtym polu osadzonym” – na pamiątkę, że protoplasta rodu pokonał żubra, a jego siedlisko zmienił w żyzne pola. żrodło- Internet
Avatar użytkownika
wanka
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 5
Pomoc techniczna (1) Wybitna informacja (2) Twórca indeksów (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Artykuły, praca, dyskusje