689. Małynicz Zofia

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Małynicz Zofia

Postprzez Latynista » 02.06.2008

Zofia Małynicz 1905-1988. Wybitna aktorka teatralna i filmowa. Studiowała polonistykę i historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Przed wojną występowała w Warszawie (T. Polski, 1936-39), Poznaniu (T. Polski, 1934-35) i Wilnie (T. Miejski, 1929-31). W latach 1933-39 wykładała w warszawskim PIST. Na ekranie zadebiutowała w 1927 roku. Podczas okupacji uczestniczyła w konspiracyjnych przedstawieniach teatralnych, kontynuowała pracę pedagogiczną w tajnym PIST. W 1945 występowała w krakowskim Starym Teatrze, w sezonie 1945/46 w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi, w latach 1946-73 w Teatrze Polskim w Warszawie. Wieloletni pedagog PWST w Warszawie (do 1970), w latach 1949-50 dziekan Wydziału Aktorskiego tej uczelni. Członek zasłużony ZASP-u.
Była wspaniałym człowiekiem i wielką artystką. Otoczona najwyższym szacunkiem i ogromną sympatią. Pełna dobroci i wyrozumiałości, o wielkiej wiedzy i szerokich horyzontach. Interesowało ją wszystko. Przebywanie w jej towarzystwie nobilitowało każdego, kto się z nią zetknął. Miałem szczęście przez kilka lat nagrywać z nią cykliczną audycję radiową dla młodzieży "Spotkanie z historią". Była nas trójka - Eugenia Herman, Tadzio Woźniak i ja. No i oczywiście Pani Zofia jako Historia. Atmosfera w studiu była niemalże rodzinna. Pracowaliśmy z wielką radością i zapałem. Z utęsknieniem czekaliśmy na cotygodniowe spotkanie. Zżyliśmy się bardzo.
Kochała młodzież i była jej wierną orędowniczką. Uwielbiano jej wykłady, jej spokój, wielką kulturę i umiłowanie zawodu. Do dziś słyszę jaj głos rozedrgany głęboką prawdą przeżycia, nieskazitelną dykcję i dbałość o piękno polskiego słowa.
Przez wiele ostatnich lat chorowała. Cierpiała bardzo, ale ból znosiła po bohatersku. Zawód, który uprawiała, kochała nad życie. Chora - tęskniła za teatrem. Kiedy tylko czuła się lepiej, pojawiała się natychmiast w TV lub na estradzie, aby przekazać najpiękniejsze strofy poezji polskiej w mistrzowskim wykonaniu. Były to czasy, kiedy ludzie tęsknili za poezją i czekali na spotkanie z nią.
Studia aktorskie ukończyła w 1927 r. jako słuchaczka Szkoły Dramatycznej przy Konserwatorium na Okólniku. Po dyplomie zaangażowała się do Teatru Żywego Słowa "Placówka", traktując ten pobyt jako przedłużenie studiów. Po 2 latach wyjechała z Warszawy do Wilna i występowała w Teatrach Miejskich. Tam spotkała się ze swoim profesorem Aleksandrem Zelwerowiczem i plejadą najznakomitszych aktorów. Od pierwszej chwili objawiła się jako indywidualność aktorska. Grała mnóstwo ról w.różnorodnym repertuarze.
W 1932 r. powróciła do Warszawy i związała się z Redutą Juliusza Osterwy. Zagrała Monikę w sztuce Morozowicz-Szczepkowskiej "Sprawa Moniki". Przedstawienie szło 600 razy przy wypełnionej po brzegi widowni. Od 1936 r. do wybuchu wojny związana była z Teatrem Polskim i Narodowym. Przez sześć wojennych lat nie występowała na scenie. W 1945 r. powróciła do zawodu. Zaczęła od Starego Teatru w Krakowie. Jej pierwsze powojenne role to Ruth w sztuce Jerzego Zawieyskiego "Mąż idealny" i Monika w "Dniu jego powrotu" Zofii Nałkowskiej. Po przeniesieniu się do Łodzi, do Teatru Wojska Polskiego, wielkim wydarzeniem stała się jej rola Klitajmestry w "Elektrze" Giraudoux w reż. Edmunda Wiercińsidego. Było to wspaniałe przedstawienie, odbiło się echem w całej Polsce. Zostało zdjęte przez komunistów po 44 przedstawieniach jako fałszywe ideologicznie. Od 1946 r. aż do końca życia była czołową aktorką Teatru Polskiego w Warszawie. Na tej scenie oglądaliśmy największe jej kreacje aktorskie - tragiczną, pełną bólu Rollisonową w pierwszych powojennych "Dziadach" Mickiewicza zrealizowanych przez Aleksandra Bardiniego w 1955 r. Kolejne wielkie role tej wspanialej aktorki to m.in.: Zofia Parmen w "Grzechu" Żeromskiego, tytułowa "Matka" w sztuce Capka, Krystyna Linde w "Norze" Ibsena, Bernarda Alba w dramacie Lorki "Dom Bernardy Alby". Ze względu na piękne, szlachetne warunki, głos i głębokie wnętrze, szczególnie bliskie jej były role w dramatach romantycznych i klasycznych. W nich się najlepiej czuła i sprawdzała. Z przyjemnością grywała także role charakterystyczne. Połowę swego życia poświęciła pracy pedagogicznej. Była wielkim autorytetem moralnym, osobą godną wyższego szacunku. Wielką damą sceny polskiej.

ŻAL
- Zofii Małynicz

Żal że się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne
w telefonie szukało
słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
bo tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne

Jan Twardowski

Internetowa Baza Filmu Polskiego 'filmpolski.pl'
Ks. Jan Twardowski, Poezje wybrane, 1980
Witold Sadowy "Wspomnienie. Zofia Małynicz", Gazeta Wyborcza, 2005
Zebrał Henryk Szymon Wąsowski
Latynista
Aktywny
Aktywny

Powrót do M____