Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 3030
Strona z 76 < Poprzednia Następna >
Walery Adolf Formiński
Walery Adolf Formiński Wczorajszej nocy zmarł zasłużony i ukochany towarzysz, W. A. Formiński, weteran powstania 1863 r. i wybitny członek pierwszego Proletariatu, współpracownik Kunickiego, Bardowskiego i Waryńskiego. Tow. Formiński urodził się w 1845 roku i, mając lat niespełna 18, wstąpił w szeregi powstania, w których walczył pod dowództwem Langiewicza. Pierwszą potyczkę stoczył w Szydłowie, gdzie zabrano do niewoli 17 kozaków z bronią, stamtąd udał się z oddziałem do Wąchocka, gdzie stoczono walną bitwę, bijąc oddział rosyjski na głowę. Po dalszych pomyślnych walkach w Ostrowcu i Kunowie oddział, w którym znajdował się Formiński, udał się do klasztoru świętokrzyskiego, gdzie podczas powtórnego sztandaru zaskoczyli powstańców Moskale, lecz z pomocą miejscowych mieszkańców udało się ich odeprzeć. Po klęsce pod Małogoszczem cały oddział Langiewicza przeszedł granicę austriacką, został rozbrojony i internowany. Najsilniejszych wywieziono do Ołomuńca, Formiński jednak został uwięziony w zamku Wawelskim, skąd ratował się ucieczką. Wróciwszy potajemnie do Królestwa, walczył w oddziale Oksińskiego pod Okrężą i Koniecpołem, a po zdradzie i ucieczce Oksińskiego z pod Przedborza dostał się pod dowództwo Chmieleńskiego. Pod jego dowództwem stoczono pomyślną walkę pod Janowem, gdzie wszystkich Rosjan wzięto do niewoli. Formiński był ranny w tych potyczkach trzy razy, walcząc do utraty przytomności. Dostał się wreszcie do niewoli jako kawalerzysta pod dowództwem Rzewuskiego i osadzony w cytadeli, gdzie przesiedział kilkanaście miesięcy do wyroku. Jako małoletni został skazany na wysyłkę do Irkucka na 3 lata, skąd wrócił do Warszawy w roku 1868. W roku 1879 Formiński, zrozumiawszy, że ucisk narodowy idzie w Polsce w parze z uciskiem społecznym, wstąpił do partii „Proletariat”, gdzie pracował do roku 1884. Działalność jego, jak można wnosić z aktu oskarżenia w sprawie „Proletariatu”, z książki zbiorowej „Z pola walki” i z opowiadań żyjących Proletariatczyków, była bardzo ożywiona. Formiński był zwolennikiem politycznego terroru, jak zresztą większość Proletariatczyków. Zawsze odważny, jak przedtem w roku 1863, narażał się przy każdej sposobności i przez swe narażenie się przyczynił się do pomyślnej likwidacji skutków krwawego starcia policji z Dębskim, Sławińskim i Janowiczem w lipcu 1884 roku w mleczarni Henneberga w Warszawie. W październiku 1884 roku Formiński został aresztowany razem z wielu innymi Proletariatczykami i w następnym roku postawiony przed sądem wojennym, który zrazu, z inspiracji Hurki, chciał wszystkich skazać na śmierć. Skazano jednak tylko sześciu, z których dwóch ułaskawiono, zaś Formiński skazany na kilkanaście lat katorgi, został wysłany na Sachalin. Po ukończeniu katorgi Formiński wyjechał do Chabarowska, a potem do Władywostoku i Nikolska Ussuryjskiego, skąd powrócił w grudniu 1914 roku do Warszawy. W Warszawie przebywał Formiński aż do śmierci, która go zmogła w szpitalu Ujazdowskim po rocznej chorobie. Formiński był wzorem prawości i nieskazitelnej uczciwości, to też cieszył się powszechnym szacunkiem. Pamiętam jedną z ostatnich z nim rozmów. Było to półtora roku temu na wieczorku towarzyskim, urządzonym przez Stowarzyszenie byłych Więźniów Politycznych z powodu dziesięciolecia obalenia caratu. Pytałem się go o Stowarzyszenie Weteranów 1863 roku, do którego należał. — Mam kłopoty — mówił — bo często zwracają się do mnie ludzie z prośbą, żebym zaświadczył, iż brał udział w powstaniu, bo chcieliby korzystać z emerytury. Gdy odpowiadam, że nic nie wiem o ich udziale, mówią mi: „Co ci szkodzi? Państwo nie zbankrutuje, gdy jeden więcej dostanie emeryturę. Zrób to dla nas, dla swych przyjaciół”. — A ja przecież robić tego nie mogę. Przysięgałem, że będę mówił prawdę i jakże się będę na starość kłamstwem plamił. Wszystko musi być według sprawiedliwości. Wiem, że sobie niejednego zrażę, ale prawdę muszę cześć przedewszystkiem. Jakże to piękny rys charakteru, zwłaszcza w Polsce, gdzie wszystko się zrobi dla przyjaciół, o ile własna kieszeń na tem nie cierpi, a czasem nawet zyska. Jakże pożytecznym dla Państwa jest taki typ człowieka. Rok temu w grudniu 1927 roku, w 2 tygodnie zaledwie po zjeździe Stowarzyszenia byłych Więźniów Politycznych, gdzie wybrano go na honorowego przewodniczącego, zapadł ciężko na zdrowiu. Odwiedziłem go w szpitalu na początku roku bieżącego. Usiłowałem nawiązać do dawnych wspomnień, ale pamięć go najwidoczniej opuszczała, bo nawet wielu nazwisk powszechnie znanych nie mógł sobie przypomnieć. — Pisałem o tem kiedyś — mówił. Wszystko znajdziecie. Tak, tak, pamiętam. Zwłaszcza Kunickiego pamiętam. To był bardzo szlachetny i czysty człowiek — prawdziwy Proletarjat. A żegnając się czule ze mną mówił: — A może się już nigdy nie zobaczymy? A może to już śmierć? I nie mylił się stary „Proletariatczyk”. Śmierć zbliżała się doń szybkiemi krokami. Przewieziono go staraniem Stowarzyszenia do Buska, ale lekarze przestrzegali, że jedna kąpiel może go o śmierć przyprawić. To też szybko wrócił do warszawskiego szpitala, zaniechawszy kuracji. Gdy mu w listopadzie przyniesiono egzemplarz broszury Dębskiego „Krwawe zajście w mleczarni Henneberga” z dwiema jego podobiznami (obecną i z czasów „Proletariatu”), ucieszył się bardzo i mówił: — Widzę, że o mnie nie zapomniano jeszcze. Przed paru dniami utracił przytomność i umarł w nocy z piątku na sobotę. Formiński był żywą arką przymierza między dawnym ruchem powstańczym a socjalizmem współczesnym. Odczuwał on ten związek instynktem, gdy pisał on w krótkiej autobiografii: Wstąpiłem do Proletariatu, walcząc o wolność narodu. Idei P. P. S-owej został wierny aż do końca. Cześć Jego pamięci!
Karol Frycze
Rodem z Warszawy z rodu zamożnego, po ukończeniu szkół dla dalszego kształcenia się wyjechał do Francji gdzie ukończywszy nauki inżynieryjne powrócił do kraju. Przyjął obowiązki inżyniera przy budowie kolei żelaznej. Będąc pomocny w organizacji przedpowstańczej z chwilą wybuchu wstąpił do tworzącego się oddziału pod wodzą Zameczka, w którym , pomimo że nie był specjalnie kształcony na żołnierza został szefem szlaku tego oddziału liczącego około 1500 ludzi. Kierując się wrodzonym talentem strategika wielkie zasługi położył co do podnoszenia oręża tego oddziału wsławionego 18-tu bitwami z Moskwą, w których każdej widziano Fryczego na czele walczącego. Śmiałość i odwagę posiadał aż do szaleństwa, podczas gdy wytrwałością zadziwiał nawet starszych zahartowanych żołnierzy. Aresztowany w przejeździe i trzymany w areszcie kilka miesięcy, zwolniony został na skutek trafnego tłumaczenia się. Dowiedziawszy się że Mystkowski zbiera oddział w lasach ostrowskich pośpieszył natychmiast pod jego komendę. Z prawa należała mu się komenda tego oddziału będąc wyższym rangą od Mystkowskiego czego nawet żołnierze i obywatele okolicy sobie życzyli. Lecz Fryczowi nie szło o zaszczyty. Walka z wrogiem a przez nią zawierzona niepodległość Ojczyzny, to było jego zadaniem. Dlatego bez namysłu oświadczył wszystkim swym przyjaciołom, chęć służenia pod Mystkowskim by nie wywoływać nieporozumień w oddziale. Tu towarzyszył swemu dowódcy w kilku bitwach i wszędzie na przedzie. Wkrótce po zgonie Mystkowskiego objął dowództwo oddziału, lecz niedługo cieszył się zaufaniem i miłością swych żołnierzy. W Pierwszej bitwie pod Porębą 23.05.1863 zerwawszy szyny na kolei petersburskiej wskutek czego pociąg przewraca się, druzgocze wagony 400 żołnierzy moskiewskich mieszczące, z których 70 śmierć znajduje 100 przeszło pokaleczonych reszta rozpoczyna ogień karabinowy z wagonów pozostałych. Frycz ranny też śmiertelnie w kilka dni zakończył życie.
Jan Gadomski
powstaniec styczniowy [1], poeta [1] Ur. 26.04.1841 r. [1], [3] we wsi dziedzicznej Smoszów [1] vel Smoszewo par. Chociszewo [4] pod Zakroczyniem w guberni Płockiej [1] zm. 24.02.1863 Dobra k. Łodzi [10] Ukończył 8-klaoswe ginazjum realne w Warszawie w 1860 r. ; jego kolegą był Stanisław Teofil Rybicki (autor książki wspominającej Jana Gadomskiego) [1] Po skończeniu gimnazjum Jan Gadomski chciał wstąpić na wydział historyczny uniwersytetu, lecz ojciec wysłał do na nauki przyrodzone na uniwersytecie w Petersburgu, dokąd wyjechał razem ze swoim przyjacielem Ferdynandem Dolińskim [1] Wiersze jego zostały opublikowane w 1917 r wraz ze wspomnieniem o nim : Rybicki, Stanisław "Teofil Jan Gadomski nieznany poeta - powstaniec poległy w 1863 r " wyd. 1917, dostępne w bibliotekach cyfrowych. W 1863 r Jan Gadomski wyjechał w łęczyckie i po przygotowaniach wstąpił do oddziału powstańczego formowanego przez Dra J. Dworzaczka (z Łęczycy). [1] "Oddział ten nie majacy prawie bronni i amunicji, formujący się zaledwie, a złożony przeważnie z mieszczan zgierskich i oficjalistów fabrycznych lub dworskich, niespodziewanie zaskoczony został w lesie pod wsią Dobrą, przez przeważające siły rosyjskie i doszczętnie rozbity. " [1] Jan Gadomski poległ 24.02. 1863 r w bitwie pod m. k. Łodzi, broniąc sztandaru, razem ze swoim przyjacielem [1], lat 22 [10]. Jego ciało przewieziono do m. Brzeziny k. Łodzi, tam sporządzono akt zgonu. Pochowany na cmentarzu parafialnym w Brzezinach [obecnie pow. brzeziński, woj. łódzkie] w zbiorowej mogile poległych powstańców styczniowych. [2] R o d z i n a Rodzeństwo * Józefa Zofia Gadomska - ur 05.06.1843 Smoszewo par. Chociszewo [5] * Tekla Irena Gadomska - ur 20.09.1844 Smoszewo par. Chociszewo ale akt urodzenia w księdze z 1850 r. [6] Rodzice: 2. Wincenty [1] Józef [9] Gadomski [1] - ur. ok. 1800 Warszawa [7] - 1 ślub 1827 r Płock św. Bartłomieja [9] 1 (żona Justyna Marianna Olimpia Rybicka [9]) - w 1841 dziedzic wsi Smoszewo tam zamieszkały, lat 41 [3] - zm. 30.11.1864 r Smoszewo par. Chociszewo, wdowiec lat 64, dziedzic dóbr Smoszewo, syn Jana i Barbary z Kwiatkowskich [7] 3. Paulina [1] Józefa Anna [8] Lasocka po mężu Gadomska [1] - ur. 1804 [8] ok. 1805 [4] Małżyn [4], [8] ___ślub 22.06.1839 r Chociszewo [4] m. Smoszewo [4], on lat 39 wdowiec po Justynie Rybieskiej, wielmożny, zam. w Warszawie przy ul. Nowomiejskiej, w parafii św. Jana [4] ona panna lat 34 ur. Małżyn [4] Dziadkowie: 4. Jan Gadomski [4] - w 1827 - 1839 r zam. w Kutnie [4] , [9] 5. Barbara Kwiatkowska po mężu Gadomska [4]- w 1827 - 1839 r zam. w Kutnie [4], [9] ____ślub 6. Paweł Lasocki [4] - wielmożny, w 1839 r zam. w Smoszewie [4] 7. Anna [4] - wielmożna, w 1839 r zam. w Smoszewie [4] __ślub
Paul Ganier d'Abin
Syn szewca z Paryża. Prawidłowe imię i nazwisko George Ganier. Dodatek "d'Abin" przyjął po babce, której nazwisko brzmiało "Dabin" Walczył prawd. u Garibaldczyków (choć sam podawał że w Żuawach Papieskich - co nie znajduje potwierdzenia). Następnie służył na jako kuchcik i wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Przygotowywał m.in. kampanię Taczanowskiego, gdzie dość nieumiejętnie dowodził oddziałem, krytykowany przez żołnierzy, doprowadził jednak pod Pyzdrami do wycofania się Rosjan ratując połączone oddziały. Wiadomość o jego śmierci pod Cyrusową Wolą jest błędna, z racji na fałszywe rozpoznanie go i wpisanie do akt metrykalnych. Z całą pewnością żył po Powstaniu. Wielokrotnie podawany w różnorodnej literaturze - również pod błędnie podawanymi nazwiskami, np. Garnier d'Aubin, Gagne De Albin, itd. Jego są podawane w wielu różnych błędnych wariantach. Czas krakowski dowodził, że w ogóle nie był w Powstaniu lecz jedynie miał taki zamiar, osadzony w więzieniu św. Michała w Krakowie i odstawiony na granicę w grudniu 1863. Po powstaniu urzędnik kolei w Lyonie, ożenił się z Hyacinthe-Clarisse Ricou, po czym wyjechał samotni do Syjamu (Tajlandia) gdzie został dowódcą gwardii królewskiej, generałem i ożenił się z dwoma Syjamkami. Na wieść o konflikcie francusko-pruskim wrócił do Europy, gdzie został pułkownikiem Garibaldiego a później Gambetty. Mianowany dowódcą 18. dywizji na Montmartre. Walczył w Hiszpanii w powstaniu karlistów kiedy ponownie rzekomo zmarł walcząc pod Kartaginą. Następnie rzekomo udał się na San Domingo gdzie wywołał rewolucję i obwołał się na krótko prezydentem republiki (Ambasador twierdził, że taki fakt w ogóle nie miał miejsca). W 1914 ponownie w Syjamie - gdzie prawdopodobnie niedługo zmarł.
Strona z 76 < Poprzednia Następna >