Genealogia Polaków
=> Fundacja
=> Portal
==> Bazy danych
====> Leksykon
====> Powstanie Styczniowe
======> Powstańcy
======> Bitwy i potyczki
======> Światowy Szlak P.1863
======> Co oznaczają te dane?
======> Dodaj informacje
======> Bibliografia, źródła
======> Autorzy bazy, nadawcy
======> Poparcie i współpraca
======> Forum bazy
====> Właściciele Dóbr
====> Oficjaliści Prywatni
====> Mapa/Lokalizator
======> Dodaj punkt na mapie
=> Biblioteka/Forum
=> Archiwum zdjęć
=> Pomoce profesjonalne
=> WSPIERAJ !
 
MATERIAŁY DLA SZKÓŁ

Rota przysięgi powstańczej
Najważniejsze bitwy
Powstanie Zabajkalskie
 
WIĘCEJ NA TEMAT

Wykaz bitew 1863/4 - alfabetycznie
Wykaz bitew 1863/4 - pełny katalog
Zesłańcy
Zamordowani
Duchowni
Fotografie dot. powstania
Malarstwo o tematyce powstańczej
Wielkopolanie polegli w powstaniu
Powstańcy w Bawarii
Dorpartczycy
Denuncjatorzy, szpiedzy...
Pamiętniki Borkowskiego z 1863
Mogiła w Krasnobrodzie
Mogiła w Miniewiczach
Lista zdrajców
Wiele innych artykułów dot. powstania
 
PREZENTACJE POWER-POINT




* Prezentacja ogólna (3MB)
Można prezentować np. w szkołach
* Źródła historii powstańczej (12MB)
Szkoły, towarzystwa genealogiczne i in.

Powyższe prezentacje można używać dowolnie, np. jako materiały w czasie lekcji historii, lub urozmaicenie wykładów czy spotkań.
 
WYPOŻYCZ WYSTAWĘ



Wystawa "Powstanie Styczniowe"
Wystawę, można zamówić
 
GRY POWSTAŃCZE


Gra pudełkowa

Pierwsza polska gra dot. powstania 1863

Darmowa gra na komórkę

Graj na swojej komórce
 
 

Kod QR listy
(pełny kod VCard)
 
Katalog Powstańców Styczniowych
Kwerenda źródeł tożsamości Rzeczypospolitej
Wydział Fundacji Odtworzeniowej Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Nazwiska: A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z  ? 

Znajdź w opisach:                    
(Wystarczy wpisać część wyrazu, bez gwiazdki)
 |  Zesłańcy
 |  Duchowni
 |  Zamordowani
 |  Bitwy i potyczki
 |  Mapa miejsc

Osoby o nazwisku Brykczyński związane z Powstaniem 1863r.
(Wypisy źródłowe - mogą się powtarzać)


Antoni Brykczyński
Id rekordu informacji: 56234
był w czasie powstania klerykiem w seminarium w Kielcach. Wysłany przez matkę do obozu Ćwieka celem odebrania młodszego brata Stefana wstąpił do żuawów Ćwieka i aż do rozbicia partii służył w niej. Potem powrócił do seminarium. Ukończywszy wyższe seminarium w Petersburgu był czas jakiś profesorem teologii w Płocku, poczym został proboszczem w Gaworowie, gdzie oddał się pracy nad ludem wiele dla niego, tudzież archeologii i sztuce kościelnej. Zmarł w Gaworowie w 1913 r.
źródło: nad. GP, za: CDIAL 195-1-58 (Zbiory Tadeusza Sauczeya)


Stanisław Brykczyński
Id rekordu informacji: 57191
Oddany na rozkaz cara Mikołaja I do Korpusu Paziów w Petersburgu w 1861 r. uciekł do Warszawy i pod przybranym nazwiskiem brał udział w przygotowaniach do powstania. W 1862 r. więziony przesiedział kilka miesięcy na Pawiaku. Uciekłszy pełnił czas jakiś rolę kuriera pomiędzy Rządem Narodowym a organizacjami narodowymi we Lwowie. Przez krótki czas miał swój własny oddział, z którym kręcił się w Lubelskiem i Sandomierskiem i brał udział w bitwach pod Tuczempami i Kobylanką. Zamianowany komendantem żandarmów ‘‘wieszających’‘ zbrzydził sobie tę służbę i wysłany jako kurier do Lwowa został uwięziony prze Austriaków i przesiedział 8 miesięcy w więzieniu karmelickim. Groziło mu wydanie Rosji, czyli śmierć, toteż lwowska organizacja ułatwiła mu ucieczkę. Udał się do Paryża, gdzie bywał przyjęty w dworze i cieszył się życzliwością Napoleona III. Po wojnie 1870 r. wrócił do Galicji, kupił Dydiatycze pod Sądową Wisznią i Pacyków pod Stanisławowem i oddał się pracy na roli i służbie publicznej, najpierw jako marszałek powiatu stanisławowskiego i poseł na Sejm Krajowy, potem jako prezes Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego i Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Z pierwszego małżeństwa pozostawił syna Mieczysława, z drugiego małżeństwa z Marią z Ruszanowskich pozostawił syna Stanisława i córki Marię i Zofię.
źródło: nad. GP, za CDIAL 195-1-58 (Zbiory Tadeusza Sauczeya)


Stanisław Brykczyński
Id rekordu informacji: 33049
ur. 1842 zm. 1912, powstaniec styczniowy, poch. Lwów
źródło: [Białynia-Chołodecki J., Cmentarzyska ...]


Stanisław Brykczyński
Id rekordu informacji: 31471
ur. r. 1842 w Król. polskiem, słuchacz agronom, pracował w organizacji i jako kuryer między oddziałami. Walczył pod Tuczępami. Po powstaniu właściciel ziemski, prezes Tow. gospod, we Lwowie.
źródło: [Białynia-Chołodecki J., Pamiętnik powstania styczniowego...]


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 19910
(1847-1934), technolog, działacz chrześcijańsko-narodowy, publicysta, powstaniec 1863/4
http://sowa.website.pl/cmentarium/Cmentarze/spisRakow.html
źródło: Spis osób pochowanych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 293
ppor. (1847) Gliny Małe
źródło: nad. Jerzy, za: Rocznik oficerski 1923, Oficerowie - weterani powstania styczniowego


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 36385
ppor., odzn. Krzyżem Niepodległości z mieczami za udział w Powstaniu 1863
źródło: ŻN, za: Monitor Polski 260/1930


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 56997
Ten ostatni...
W dniu 30 maja odprowadzono na miejsce wiecznego spoczynku ostatniego w Krakowie weterana z powstania 1863 r., Stefana Brykczyńskiego, który zmarł 28 maja.
Rzadko mam czas na słuchanie radia, to też uważać można za szczególnie zrządzenie losu, że onego popołudnia, 6 czy 7 lat temu, miałam właśnie słuchawki na uszach... Tajemniczymi falami płynęła z przestrzeni entuzjastyczna opowieść o roku owym, gdy tłumy na ulicach Warszawy stawały nieustraszenie przeciw najeźdźcy, zbrojne jedynie w krzyż i czarodziejstwo pieśni.
Nie słyszałam początku, ale zaraz przy pierwszych paru zdaniach stanęła mi jasno przed oczami ta cyfra i szereg obrazów: 1861 rok... Grottgerowski ponury cykl... pierwsze trupy... zamykanie kościołów... żałoba narodowa... A przecież mocny męski głos, co wskrzeszał tamte dzieje, brzmiał dziwnie jasno, rześko, jakby samą tylko radością zawartego w nich nieśmiertelnego piękna. Aż w pewnej chwili buchnął młodzieńczością uniesienia:
- Wtedy, po pierwszej salwie, zobaczyłem oficera – Moskala, jak wybiegł przed front, wyrwał z pochwy pałasz, złamał go na kolanie i odrzucił przecz od siebie. Blady był, oczy mu płonęły... Ja to widziałem!!!
A więc mówił starzec co najmniej 80 letni – czy to możliwe? Porwał chyba wszystkich słuchaczy, tak jak mnie, upił życiem tętniącym w historii i czymś więcej jeszcze: żarem duszy.
- Nazajutrz wysłałam do dyrekcji krakowskiego radia list adresowany do prelegenta, Stefana Brykczyńskiego, oraz prośbę, aby takie zachwycające odczyty powtarzały się częściej.
Na wyrazy mego hołdu i nieśmiałą prośbę o adres odebrałam odpowiedź dopiero w kilka tygodni później. Pan Brykczyński musiał się wpierw przewiedzieć kim jestem, wydostać i przeczytać moje wspomnienia z wojny, a wówczas zwrócił się do mnie z jowialnym uznaniem, jakby do kolegi, akcentując wielką swą cześć dla Marszałka, która go zjednała także dla mojej książki. Na szczęście mieszkał w Krakowie, w zakładzie Helclów. Prosił, aby go odwiedzić.
Jakże się lękałam zawodu dążąc chłodnymi, długimi korytarzami do wskazanych drzwi!... Może autor nie będzie taki, jak ten odczyt, jak ten list.
I rzeczywiście: ni jedno, ni drugie nie mogło dać jeszcze całkowitego pojęcia o ogromie żywotności umysłowej, wdzięku i temperamentu, które promieniowały od wysokiej, barczystej postaci Weterana. Długa, srebrna broda przy czerstwej cerze, stanowiła efekt niebywały, niebieskie oczy, nie zimne, jakby u dobrego, rozumnego dziecka wychodziły zawsze tak ślicznie naprzeciw odwiedzających! Lubił bardzo gości, tak dawnych przyjaciół, jak i znajomości nowe, wśród których orientował się bystro i swobodnie. Z trudem, lecz niezmiennie, odruchem światowym a serdecznym, dźwigał się z fotela, żartobliwie tłumacząc ociężałość swej ''nóżki'', przestrzelonej na wylot w powstaniu. Przez całe długie, bujne życie nie dawała wcale znać o sobie, pozwalając nawet na sporty, aż o kilku lat coraz więcej dokazuje, że chodzić trudno...
Z miejsca zaczynały się opowiadania, jak to było z ta raną, z tą potyczką i tylu innymi (Tyszowce, Tuczempy, Mołozów). Jak to się bił o Polskę ów 15 letni Stefek... radosna jego beztroska, młody animusz i zapał biły od każdego słowa i gestu starca. Co za barwność, obrazowość narracji , jaki mocny kontakt z psychiką słuchacza, ekspresja głosu, ruchu, spojrzenia! Co opowiadanie, to małe arcydziełko swoistego kunsztu, a taką przepojone siłą i prostotą zdrowego duchowego życia, że chciałoby się przyprowadzić tu na naukę, po kolei, całe szkoły...
W tym malutkim pokoiku, przy zagraconym stole, nakrytym gazetami, naprzeciw kilku ubożuchnych fotografii na przybrudzonej ścianie przeżywało się jakieś cudowne podróże ''a la recherche du temps... passe'', w piękno epoki umarłej niby, która jednak stanowi istotny podkład dla wszelkich przyszłych możliwości niepodległego bytowania. Tu się czuło wieczność, przeświecającą poprzez mijanie czasu, ale tak po prostu, bez górnych frazeologii, bo staruszek, jako inżynier z zawodu, mocno trzymał się realizmu życiowego, trzeźwą logiką i zmysłem rzeczywistości. Interesowało go wszystko, co się w Polsce dzieje i czyni, jakby ciągle czuł swoją cząstkę odpowiedzialności za naród.
Z jego to inicjatywy i z wybitnym współudziałem zorganizowano w Krakowie, przez niewielu laty, podoficerską szkołę pływacką, był bowiem od dawna konsekwentnie czynnym propagatorem (także przez rasę) tego sportu.
- Każdy mały Niemiec umie pływać – mówił do mnie z żalem- bo go tego w szkole uczą – a u nas? Topi sie tego co lata w każdej rzeczułce, jak szczurów – czy nie szkoda?! A w razie wojny... aż myśleć przykro.
Widział, że społeczeństwo, że armia nie docenia wartości owej podstawowej nauki – to było jedyną kroplą goryczy w jego jasnym na świta spojrzeniu. Jakże pięknie, przejmująco opowiadał o swoim bohaterskim czynie w drodze na katorgę: skoczywszy w rozszalałe nurty jakiejś ogromnej rzeki syberyjskiej, uratował z nich tonącego żołnierza rosyjskiego, za co potem został uroczyście ułaskawiony i odznaczony wysokim orderem. Najbardziej jednak cieszyło go to, że uratowany okazał się Polakiem.
Wyobrażałam sobie nieraz, jakim uosobionym huraganem musiał być ten człowiek w młodości i w sile wieku: istny Kmicic tego niewdzięcznego okresu, kiedy to nic się nie działo właściwie. Cóż dziwnego, że szukał sobie ujścia w jakichś pionierskich niemal zadaniach inżynierskich w głębi Rosji, dorabiając się wśród zmagań z obcą, pierwotną przyrodą, aby wreszcie do kraju powrócić i założyć rodzinę. Tamten najdawniejszy błysk, krótki a świetny – powstanie – został mu w sercu, rozrastał się z latami: w perspektywy widać wyraźnie, że on to prześwietlił sobie życie całe. Pozostał godnym jego do końca!
Ileż dzielności, wielkopańskiej jakiejś fantazji, finezyjnego humoru w tej jego dumnej rezygnacji, nienarzucającej się nikomu: on przecie wiedział, że już nigdy nie będzie normalnie chodził, że jego rówieśni odeszli niemal wszyscy, a on sam jest właśnie na odlocie... Czy zdawał sobie sprawę, że poza szczupłym gronkiem przyjaciół, był żałośnie, krzywdząco samotny: on , co mógł był obdzielać całe rzesze chlebem żywiących wspomnień i mądrości radosnej?
Miałam szczęście zaliczać się do bliskich mu – a przez całe te 6 lat nie poskarżył się przede mną nigdy na nikogo i na nic w ogóle. Przychodząc bez zapowiedzi, o najróżniejszych porach dnia, zastawałam go zawsze, zawsze pogodnym, w ochoczej gotowości do pogawędki, takiej właśnie, jaka mogła gościa interesować.
Kochał prawdziwie i potrafił podbijać młodzież: to też lekcje konwersacji francuskiej, którymi mile zabijał czas, sztukując zarazem swe weterańskie ubóstwo, dawały początek przyjaźniom obustronnym, długotrwałym. Dwunastoletnia wówczas córka moja uskarżała się nieraz, że ją prowadzam w Krakowie ''po samych starych ciotkach'', ale rwała się zawsze samorzutnie do ''naszego Weterana''. I warto było widzieć jak się witali! Zostanie mi w oczach ten obraz: złota, bujna czupryna dziewczątka, przytulona czule do bielutkiej brody – wyraz obu twarzy... i dziękuję Bogu, że dał mojemu dziecko wziąć w serce na całe życie błogosławieństwo tamtych oczu!
Od pół roku mniej więcej wzrok tak nie dopisywał staruszkowi, że nie mógł wcale czytać – o tym jednym wspominał z lekką melancholią. Zmobilizowane przeze mnie ''pewiaczki'' (przysposobienie wojskowe kobiet) przychodziły w ostatnich czasach czytywać mu, dyżurami – ileż przy tym zyskać musiały niezastąpionych wspomnień!
O śmierci Pana Brykczyńskiego dowiedziałam się zupełnie nagle i poraziła mnie jakby lękiem myśl, że nigdy, przenigdy nie będzie można przyjść do znanego domu, do małego pokoiku, odetchnąć tamtym powietrzem... jakby się zapadła w morze czarodziejska wyspa. Nie nad nim płakałam, tylko nad sobą, nad nami wszystkimi...
Kraków witał właśnie Pana Prezydenta Rzplitej, kiedy koło dworca przechodził kondukt żałobny ze sztandarem powstańczym – za karawanem prowadzonym przez pluton wojska szło 30 może osób, dalej, w dorożce dwaj weterani (z Podgórza i Chrzanowa).
Zmarły był w samym Krakowie ostatnim.
Gdybyż o dwie godziny później... kto wie, może sam najwyższy dostojnik państwa brałby udział w tym pogrzebie?...
Los chciał inaczej – a nie będzie już dane miastu błędu niepojętego naprawić – bo taką trumnę odprowadza się na cmentarz raz tylko – nigdy więcej...
Lecz nie mogło to zaważyć ani cieniem na słonecznej duszy starca – idącej teraz śmiało, lekko, jak niegdyś do bitwy ku ''wzgórzom wiekuistym''.
Jakby się koniec wiązał z początkiem w logice prostej, nieuchronnej...:
''Bój, zwycięstwo: Czarowne słowo, cudne uczucie, z niczym nieporównane. Ono to chłodziło grenadierów napoleońskich wśród spiekłych pustyń Egiptu, a rozgrzewało wśród mroźnego dnia pod Austerlitz... Mnie, wychowanemu w tych tradycjach, brzmiało w uszach po francusku: Mourir pour la patrie, c’est le sort le plus doux, le digne d’envie!''. Jedna taka chwila za życie starczy, żal mi tych, co jej nigdy nie doświadczyli... Broń zdawała się nam w ręku jak piórko... jakby unosiła w górę, każdy niby skrzydeł dostawał i wnet wlot pofrunie'' (S. Brykczyński: Moje wspomnienia, s. 62).
Zofia Zawiszanka
źródło: nad. GP, za: CDIAL 195-1-58 (Zbiory Tadeusza Sauczeya)


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 19952
ur. 1847 Ossa, zm. 1934 Kraków, Weteran powstania styczniowego, odznaczony krzyżem niepodległości z mieczami i krzyżem walecznych
źródło: nagrobek - Kraków - Rakowice


Stefan Brykczyński
Id rekordu informacji: 56343
urodzony w 1849 r. Jako czternastoletni chłopak uciekł z gimnazjum w Lublinie do powstania. Służył początkowo w partiach Czerwińskiego i Ż? - Płachty. Ranny pod Mołożowem przekradł się do Lwowa, a po wyzdrowieniu krył się jakiś czas w Nałęczowie u krewnych. Wstąpił do przechodzącej tamtędy partii Ćwieka Cieszkowskiego. Zamianowany adiutantem pozostawał w partii aż do bitwy pod Panasówką, gdzie ranny został po raz drugi. Wtedy powrócił do domu. Ukończył gimnazjum w Lublinie. Zesłany na Sybir. Powrócił po roku i ukończył Wyższą Szkołę Techniczną w Petersburgu. Pracował następnie jako dyrektor cukrowni na Podolu rosyjskim. W 1903 r. wysłany został jako rzeczoznawca cukrowniczy do Turkiestanu przez rząd rosyjski. Po powrocie uległ nieszczęśliwemu przypadkowi, w którym stracił prawie wzrok. Napisał Moje wspomnienia, a dziś mieszka w Krakowie i zajmuje się pracą oświatową w wojsku.
źródło: nad. GP, za: CDIAL 195-1-58 (Zbiory Tadeusza Sauczeya)


Znajdź nazwiska zbliżone do nazwiska Brykczyński
Genealogia rodziny Brykczyński


Dlaczego rekordy się powtarzają? Dlaczego mają błędy? Te i inne odpowiedzi TUTAJ
Katalog Powstania Styczniowego wciąż rośnie. Rocznie zostaje dodanych średnio 5000 wpisów, zdjęć, punktów, not, linków i wiadomości. To żmudna i wymagająca praca społeczna.
Nie bądź obojętny. Wspomóż Fundację

Dzięki Waszemu wsparciu
udostępniamy już
ponad 5.000.000
jednostek informacji
  Fundacja Odtworzeniowa Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego  
Regon: 122719308, NIP: 6793086820
konto: Bank Pocztowy 96 1320 1856 2935 3154 2000 0001
Przekaz online (usługa DotPay)
Wpisz kwotę:


Przelew kartą (usługa Pay Pal)



Co oznaczają te dane? - Najczęstsza bibliografia - Źródła, skróty - Autorzy bazy, nadawcy - Historia zmian
Dodaj informacje - Forum projektu - Poparcie i współpraca



© Genealogia Polaków - Źródła Tożsamość Rzeczypospolita 2010- 2018
Wszelkie kopiowanie zbioru zabronione, wykorzystanie w publikacjach tylko z podaniem aktywnego linku.