Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Rotmistrzowa Makarska

8.02.2026 11:31

Pamiętniki z życia.

Seria 1, T. 1 - (fragment)
autor: Ewa Wendorff zam. Felińska
(Opis związany jest z wydarzeniami roku 1803 w Hołynce Wendorfów)

Naprzód muszę wspomnieć o pani Makarskiéj /ur. ok. 1750/ , któréj obraz żyje może dotychczas w nie jednéj pamięci, bo, kto ją tylko znał, nie łatwo mógł zapomnieć.
Była to wdowa w piątym krzyżyku, niepospolita i z powierzchowności i z charakteru. Chociaż zdawało się że opieki wcale nie potrzebuje w swojém wdowieństwie, będąc w stanie wszelką napaść odeprzeć własnemi siłami, a nawet nastraszyć i w kozi róg zapędzić nie jednego, co goli brodę i nosi wąsy, jednak, ponieważ było we zwyczaju że wdowy przybierały opiekunów, P. rotmistrzowa Makarska zaszczycała tym tytułem mego stryja. A choć ten tytuł był więcéj honorowym niż rzeczywistym, bo P. Makarska dawała sobie zawsze radę we wszystkich interesach, jednak uważała się ona, w stosunkach z domem hołyńskim, więcéj niż za prostą znajomość.
Powierzchowność P. Makarskiéj głęboko się wyryła w mojéj pamięci. Była ona wzrostu słusznego, dobréj tuszy. Trzymała się bardzo prosto.
Od samego rana była zawsze usznurowana w gorset i ubrana z najdrobiazgowszą dokładnością.
Każden fałdek był przyfastrygowany na miejscu potrzebném niby ćwieczkiem przybity. Każda wstążka przyszyta, aby nie zmieniła położenia. Kiedy się rozbiérała, każdę kokardę zaraz rozpięła na kartę, papilot przypięła szpilką do nocnego czépka.
Twarz nigdy nie umywała wodą, powiadając, że woda płeć grubi, tylko wycierała ją pęcherzykiem wymiętym w pudrze, który zabiérał co znalazł nieczystego, a natomiast zostawiał na twarzy trochę delikatnego pudru nie ujmującego twarzy białości. Ten pęcherzyk nosiła zawsze w kieszeni, równie jak kilka kawałków papiéru, bardzo cieńkiego i przezroczystego, koloru szarego, który służył do ocierania po kilka razy na dzień twarzy z niedostrzeżonéj wilgoci lub kurzu. W rzadkich okolicznościach umywała się różaną wodą, bardzo doskonałą, domowéj roboty, ktoréj nie raz butelkę przywoziła do Hołynki w podarunku. Róż miewała w rozmaitych gatunkach, zawsze przednich, którego jednak używała bardzo skromnie.
Mimo te drobnostkowe starania gotowalniane, rotmistrzowa nie była zalotną ani trochę, wszystko robiła przez zamiłowanie pewnego porządku; a jeżeli myśl o wspólnika, z którymby się rozdzieliło i trudy panowania, i zbywające dochody, jeszcze nie opuszczała jéj głowy, to dla tego że zamążpójście uważała prawie za konieczność dla kobiéty.
Ani serdeczne afekta,, ani rozmarzona wyobraźnia nie grały żadnéj roli w projektach, które kilka razy o włos, że skutku nie wzięły. Nieraz rzeczy już były tak dalece posunięte, że rotmistrzowa przyjeżdżała prosić o błogosławieństwo opiekuna, zapraszała na wesele, ale, gdy przychodziło do kobierca, para, która dotąd żyła w najlepszém porozumieniu rozrywała się nagle z hukiem, ze wstrząśnieniem, z cierpkiemi czasem przycinkami, a to dla marnéj fraszki.
Rotmistrzowa, która się nigdy nie rządziła dziecinnym popędem serca, ale rozsądkiem właściwym jéj dójrzałemu wiekowi, stan przemieniając myśliła o polepszeniu swego bytu i nie wątpiła, że narzeczony w dowód afektu, zapewni coś na swéj fortunie przyszłéj żonie, jak to zrobił nieboszczyk rotmistrz. Narzeczony zaś, wiedząc że P. rotmitrzowa ma wioskę, remanenta i żadnego sukcesora, był pewnym, że zechce na ślubnéj intercyzie umieścić dowód swego przywiązania.
Otoż, w chwili stanowczéj, kiedy życzenia ze stron obydwóch wyjaśnionemi zostały, następowało zdziwienie, wybuch, i kochankowie się rozchodzili szydząc nawzajem ze swych pretensyj.
P. Makarskiéj namiętnością była dokładność i metoda we wszystkiém. Ona się nią rządziła w każdéj rzeczy wielkiéj czy małéj, i tak ściśle doglądała aby nikt w jéj domu przeciw niéj nie wykroczył, że z tego dozoru zrobiła główne zajęcie swego życia. A biada temu, ktoby się odważył odstąpić choćby na jotę od téj metody i pójść swoją drogą! choćby ta droga prowadziła do tegoż samego celu. Nie prześladowałaby go ona ani na ciele, ani na kieszcni, ale gnębiłaby do upadłego siłą swojéj wymowy. Strasznaż bo to była broń, wymowa P. Makarskiéj ! Mówiła powoli, dobitnie, przyciskając na każdéj sylabie, a choć nie raniła nigdy na ostro, ale słowa padając mierzonemi uderzeniami na szyję przeciwnika przez godzin kilka, tak nużyły nieszczęśliwego, tak go przybiły, że wolałby mieć do czynienia z gillotyną francuzką niż z argumentami szanownéj wdowy.
W każdéj gałęzi gospodarstwa posiadała ona szczególne wiadomości, które były kodeksem obowiązującym. Wiedziała z jakich liter powinien się składać dzień w tygodniu, aby w tym dniu groch posiany wolny był od robaków, a jakie potrzebne do lnu uprawy. Jaki kształt powinny mieć chmury, aby się udał posiew hreczki; który miesiąc szczęśliwy do zawierania stadeł małżeńskich, a który nieszczęśliwy. Podobnych sekretów posiadała bez liku, a ich magazyn wyśtarczał na wszystkie wypadki życia.
Ale najsilniejszą stroną P. rotmistrzowéj były rozmaite ćwiczenia w usługach odnoszących się do obowiązku garderoby. Za młodości swojéj była ona panną przy piérwszéj żonie ks. wojewody trockiego, z domu Miączyńskiéj, a panie owoczesne były wymagające pod względem porządku i dokładności: to też rotmistrzowa była ciężką i nudną dla sług swoich, rzadko która wytrzymała nowicyat, ale jeżeli która przeszła u niéj szkołę, póżniéj była użyteczną i wszędzie pożądaną. Dowodem Smoliczówna, która się wykształciła u P. Makarskiéj.

Otoż, na piérwszą wieść o zaręczynach Ewki /Ewa Wendorff, zam. Szemeszowa, marszałkowa powiatu Ihumeńskiego, zm. 2.8.1827 w 39 roku życia/, pośpieszyła rotmistrzowa rozwiedzieć się o wszystkiém, a gdy jéj powiedziano, że nie tylko rzecz ułożona, ale w prędce ślub ma nastąpić, natychmiast ofiarowała swoje usługi. Jakoż zajęła się zaraz wyciąganiem płócien , krajaniem bielizny, a jak wszystkie gienjusze schwyciła zaraz dyktaturę nad całym wydziałem szwaczek, tak że oznaczała szerokość obrębka, ilość nitek w stebnówce, jedném słowem, rozstrzygała wszystkie ważne kwestye tego rodzaju.

=> Genealogia Makarskich