Kulików (w XV w. zwany także Boszczem), mko w pow. żółkiewskim, 16 km. na płn. ode Lwowa, 12 km. na płd. wschód od Żółkwi, między 49"57'40" a 50" 10" płn. szer. i między 41° 43' 30" a 41° 45' 50" wsch. dłg. od F. Na płd. leży Doroszów Wielki, na wschód Nowe Sioło i Nadycze, na płn. Mohilany i Przemiwólki, na zach. Mierzwica i Ko śoiejów (w pow. lwowskim). Przez środek obszaru płynie Kulikówka z Kościejowa od zach. do Nadycz na wsch. Dawniej był tu staw rozległy, dziś jest on w znacznej części osuszony. Środkową część obszaru zajmują zabudowania miejskie (265 m.) i przedmieścia: Żółkiewskie w stronie płn., Walskie i Zagrodzkie w stronie zach., a Lwowskie w stronie płd. W płd.-zachodniej stronie obszaru wznosi się wzgórze Zaskoki do 275 m. Przez Kulików idzie gościniec lwowsko-źółkiewski. Wchodzi on tu z Doroszowa Wielkiego i idzie na płn. wsch. przez środek mka, poczem skręca na płn. zach. do Mierzwicy.
Własn. większa ma łąk i ogr. 1, pastw. 90 mr.; własn. mniej, roli or. 1278, łąk i ogr. 240, pastw. 29 mr. Według spisu z r. 1880 było 3226 mk. w gminie, 66 na obszarze dwor. (blisko 2000 obrz. gr.-katol., około 400 rzym.-katol., około 900 wyzn. mojż.).
Parafia rzym.-katol. w miejscu, należy do dekan. żółkiewskiego, archid. lwowskiej. Do parafii tej należą wsie: Artasów, Błyszczywody, Doroszów Mały i Wielki, Dzibułki, Hrebeńce, Kosaelów, Mohylany, Nadycze, Nahorce, Nowesioło, Podliski, Przedrzymiechy Wielkie i Małe, Przemiwółki, Smereków, Stroniatyn, Sulimów, ITdnów, Wierzblany i Zwertów. Rok erekcyi 1398, fundacya Mikołaja, dziedzica Kulikowa. Kalicki arcybiskup Jakub wydał w Haliczu r. 1399 akt założenia czyli uposażenia kościoła kulikowskiego. Ob. Dodatek do Gaz. Lwow. 1861, Nr. 8. Kościół dzisiejszy wystawiony r. 1538 kosztem Mikołaja Herburta Odmowskiego, wyniesiony do godności parafialnego r. 1546, konsekrowany r. 1766 pod wezw. św. Mikołaja biskupa. W kościele tym znajduje się w osobnej kaplicy ciało św. Wiktoryi, wdowy i męczennicy, darowane w Rzymie przez papieża Klemensa XI Stefanowi Rupniewskiemu, biskupowi łuckiemu. Pamięć tej męczennicy i patronki Kulikowa obchodzi się nabożeństwem w drugą niedzielę października. Na cmentarzu jest kaplica murowana, zbudowana r. 1873, gdzie się częściej mszę odprawia.
Parafia gr.-katol. i dekanat gr.-katolicki w miejscu; dyecezya przemyska. Bo parafii należą oprócz miasteczka i przedmieścia Żółkiewskiego wsie: Hrebeńce i Nadycze. Cerkwie są dwie: parafialna w miasteczku Samem i filialna na przedmieściu Żółkiewskiem, Pierwszej nadał (wedle dokumentów z r. 1763) królewicz polski Jakób Ludwik Sobieski ornego pola 14 mr., a sianoięci 4 mr. w Nadyczu; illa drugiej kupili przedmieszczanie 6 mr. ornego pola i sianożęoi za 200 złp. Dawniej był tu monastyr bazylianek. W r. 1743, kiedy to Chodziło o organizacyą klasztorów męskich i żeńskich, pozwolił ks. Radziwiłł przesiedlić się zakonnicom z klasztorów znajdujących się w jego dobrach (Żółkwi, Kulikowie i Sassowie) do innych klasztorów (ob. Szematyzm monastyrów bazyl., Lwów, 1867). Po ustąpieniu zakonnic przyłączono ogród do parafii gr.-katol. Do dziś zachowała się nazwa łąki „w Monasterzu". Z monastyru zostąły ledwo ślady na wzgórzu nad stawem. Do dekanatu kulikowskiego należą następująco parafie: Artasów, Doroszów, Dzibółki, Ceperów, Czestynie, Kłodno, Kłodzienko, Kulików, Kukizów, Nahorce, Nowesioło, Remenów, Stroniatyn, Sulimów, Żółtańce i Zwertów.
W Kulikowie jest urząd poczt., szkoła etat. 2 klas., apteka, kasa zaliczkowa „Nadzieja" z liczbą ozłonków (w r. 1881) 293; ogólna suma udziałów 2494 zł. z sumą pożyczek 23009 zł. Jest tu także fundacya dla zaopatrzenia 2-ch ubogich; majątek zakładowy 12 mr. roli, wartości około 1300 złr.; dochodu w r. 1882 było 145 zł.
Pod względem przemysłu miało mko niegdyś większe niż dzisiaj znaczenie. W w. XVII i XVIII wyrabiano tu burki i koce. Fabrykę tę założył Jan III. Jako dziedzic mka osiedlał on tutaj jeńców tureckich i tatarskich, a ci zajmowali się sporządzaniem owych wyrobów. O istnieniu tych fabryk zapomniano już dzisiaj, ale potomkowie wspomnianych jeńców zachowali wyraźną i wybitną cechę swego pochodzenia i trudnią się głównie sadownictwem (zaopatrując Lwów w owoce) a także szewstwem. W mowie dzisiejszych mieszczan kulikowskich błąkają się także tu i owdzie obce jakieś wyrazy, jako ślad obcego pochodzenia. W wieku XVIII wyrabiana tu sławne miody a i dziś jeszcze miód kulikowski za wcale dobry uchodzi.
W zakładzie narodowym imienia Ossolińskich we Lwowie znajduje się pergaminowy dokument, wydany w Sandomierzu d. 23 lutego 1431 r. przez Władysława Jagiełłę, a nadający Janowi z Koniecpola miasto Boszcz, Zboiska i t. d. jako nagrodę za wieloletnie służby i jako zastaw za pożyczonych 300 grzywien. Na odwrotnej stronie, między nic nieznaczącemi napisami, zasługuje na uwagę jeden tylko ,,Boszcz alias Kulikow". Dokument ten jest wydrukowany w Akt. grodź, i ziem. t. V, str. 65 i n. K. był gniazdem rodziny Kulikowskich h. Dragomir. W Aktach grodź, i ziem. (t. VI, str. 121 i n.) znajduje się dokument z 28 kwietnia 1469, w którym Piotr z Branic sędzia, i Jan z Wysokiego podsędek, ziemscy lwowscy, na skargę prokuratora królewskiego Mikołaja Grzymały zakazują Janowi i Piotrowi Kulikowskim pobierać w Kulikowie nieprawnie wprowadzone cło. W metrykach koron. (ML. 173) znajduje się dokument: wydany r. 1473 przez Kazimierza Jagiellończyka a przenoszący sumę, którą przodkowie jego Dobiesławowi de Żurawica, kaszt, przemyskiemu, na wsi Artasów w kwocie 450 grzywien zapisali na imię Piotra Kulikowskiego, który dobra swoje dziedziczne K. z powyższym Dobiesławem na Artasów zamienił K. przeszedł potem do Herburtów Odnowskich, potem do Żurawińskich (r. 1615 był tu dziedzicem Stanisław Żurawiński, podkom. hal.), później był dziedzictwem Jana III i jego synów, następnie Radziwiłłów, a zaraz w pierwszych latach po podziale Polski nabył go Batowski przy egzekucyjnej sprzedaży dóbr Radziwiłłowskich w Galicyi. Pożar nawiedzał kilkakrotnie mko a osobliwie rynek. W miejsce popalonych drewnianych domków żydowskich stanęła już w rynku pewna liczba piętrowych domów murowanych. Z Kulikowa pochodził uczony izraelita Samson Bloch. Napisał on po hebrajsku dzieło „Szebile Olam" (Geografia Azyi) i wydał je w Żółkwi r. 1830 w drukarni hebrajskiej Meyerhofera. Na wstępie jest rozprawa o różnicy rabinów polskich od niemieckich. W płn. wach. stronie mka pozostały ślady dawnego zamczyska i fortyfikacyj. Na wewnętrzne stosunki mka, na usposobienie i tryb życia mieszkańców rzucają ciekawe światło „Akta ławnicze kulikowskie od r. 1694 do 1717" (ob. Dod. do Gaz. Lwow., 1856, Nr. 32 i 33). Ż aktów tych pokazuje się, że dawni kulikowianie był to lud bitny i drażliwy. Bili się ciągle, wszędzie, w szynkach, domach prywatnych, na rynku, niekiedy i na wstępie do urzędu, chrześcianie i żydzi, kobiety i mężczyźni, prywatni i słudzy urzędu, niekiedy i burmistrz a nawet i ksiądz. Bili się nietylko między sobą ale i z obcymi, którzy im się po drodze nawinęli. Bili się dla załatwienia swych sporów, albo dla pomszczenia prawdziwej lub urojonej urazy, ale bardzo często z prostej swawoli, z tej butności, którą dobry byt, dobry miód, tania wódka i świeżo osiągnięta samoistność miejska dawały. A nie chcąc aby pamięć tych czynów zaginęła, szli zaraz po bójce do obdukcyi urzędowej, lub dla wniesienia wzajemnych skarg. Dla tego też ze 192 stronnic, które wspomniany zbiór zawiera, zajmują same obdukcye 30, inkwizycye z powodu bójek przeprowadzone drugie tyle, a gdybyśmy wszystkie akta, a mianowicie protokóły obdukcyjne z lat 1697 aż do 1700 i od r. 1707 do 1717 posiadali, pewniebyśmy w nich przynajmniej tyle obdukcyj i inkwizycyj, jak w latach 1694—1697 narachowali, t. j. przeszło 50. Karał wprawdzie urząd winowajców grzywnami, które od jednej do czterech na dwór, a zawsze połowę na urząd wynosiły; nakazywał prócz tego zwrot wszystkich nakładów uszkodzonemu na ciele, majątku lub sławie. Lecz niewiele to pomagało, gdyż w Kulikowie powaga urzędu miejskiego bardzo była małą. Często w protokułach znajdujemy zapis, że skazani na grzywny tychże nie zapłacili, często między zelżonymi lub pobitymi widzimy samych sławetnych ławników. Sprawy już raz rozsądzone, drugi raz przed sąd wywlekano; działo się nawet, że takie sprawy z lekceważeniem wyroków sądowych pod sąd kompromisarski poddawano. Przy takim składzie rzeczy było dobrodziejstwem, że dwór sam stanowczy wpływ na wymiar sprawiedliwości wywierał. Dwór obostrzał często kary przez urząd miejski wyrzeczone, a w r. 1701 złożył bezzwłocznie z urzędu burmistrza, który sam pobił był drugiego mieszczanina. Dwór zsyłał co 2 lub 3 lata komisarza do przewodniczenia wyborom, który w czynności urzędu miejskiego wglądał i gdy tego widział potrzebę, nawet formalne instrukcye dla tegoż wydawał. Tak np. poleca instrukcya z r. 1705 lepszy porządek w aktach miejskich, zabrania urzędnikom, pod karą 10 talarów, zabawiać się podczas sądów trunkami, nakazuje kolejne odbywanie straży nocnej, oparkanienie miasta, utrzymanie cechów przy swych prawach i obowiązkach, do których i to policzą, aby każdy cech miał s wą osobną basztę i przepisaną liczbę rusznic i hakownic. Nakazuje nakoniec, aby szynki i handle tylko właściciele domów niieć i prowadzić mogli, a pokątne szynki i kramnice, aby pod karą 10 talarów zabronione były. Takim komisarzem był z ramienia archidyakona warszawskiego a kanonika krakowskiego w latach 1705 i 1707 Jan z Krzepczyny Krepowicz, w r. 1712 Jędrzej Grochowski, a z ramienia królewicza Konstantego Sobieskiego w r. 1715 Kazimierz Mogilski. Zwykłe sprawy zaś, jakoto; apelacye i t. p. załatwiał zastępca dworu. Sprawy te zaś były prawie wyłącznie cywilne; Kulikowianie bowiem, jakkolwiek pochopni do bójki, nie dopuszczali się innych przestępstw i zbrodni, a najmniej takich, które nieposzanowania cudzej własności dowodzą. W tym względzie daje im najchlubniejsze świadectwo zbiór aktów, któren np. w przeciągu lat 19 zaledwie 4 doniesienia o kradzieże wylicza. To poszanowanie własności cudzej było skutkiem surowości, z jaką Kulikowianie nad swym majątkiem czuwali i najmniejszy nań zamach sami karali, w większej zaś mierze ogólnego dobrobytu mieszczan. A że Kulikowianie byli majętnymi ludźmi, dowodzi przedewszystkiem cena, za którą realności sprzedawano (półćwierci pola, zwykła miara posiadłości mieszczańskich w Kulikowie, szły od 200 do 800 złp.; przeciętna cena pojedyńczych zagonów była 110 do 120 złp., domów i placów w rynku od 400 do 515 złp.), równie jak mohorycze i taksy urzędowe płacone od tych sprzedaży. Równie dowodzą majętności Kulikowian testamenta i sprawy spadkowe. Nie jeden mieszczanin rozporządzał kilkoma ćwierciami pola, prócz pojedyńczyoh zagonów, ogrodu i chałupy. Nie jeden zostawiał jeszcze i wierzytelności w sumie kilkuset złp., z których większą część zwykle na cerkiew, mszę, pogrzeb i na klasztory żeńskie czerniczek przeznaczał, a resztę między dzieci dzielił lub drugiej żonie zapisywał. Realność zachowywali Kulikowianie zwykle dla dzieci pierwszego małżeństwa, które także urząd i dwór w swych wyrokach znacznie, a nawet i wówczas uwzględniał, kiedy majątek, przez nich wspólnie z macochą i braćmi przyrodnimi dzierżony, nie był dziedzicznym, ale wspólną pracą zarobiony. Czasem zapisywał testator realności te tylko jednemu synowi, przeznaczając spłatę dla reszty rodzeństwa; czasami dzielił te realności sam między nich. (autor: Lu. Dz.)
[SGKP]