W Tatrach były pewne zasoby srebra. Był on pozyskiwany przy okazji miedzi. Prace hawiarskie były prowadzone np w Dolinie Małej Łąki czy na stokach Ornaku od XVI wieku.
Do pracy używano młynów kruszcowych, gdzie rozcierano wydobyte skały z żył rudy . Młyny te, pomimo celu nazywano "złotymi". Zasilane były siłą potoków. Prace nie były jednak bardzo opłacalne.
Wg legendy mieścił się w Dolinie Kościeliskiej, u wylotu Doliny Smytnej taki młyn. Pewnego dnia młynarz, pracujący na zlecenie króla Zygmunta Starego został zabity dla rabunku przez zbójników. Górale ustawili na jego grobie krzyż na młyńskim kamieniu. przechodzą kładli tu gałęzie, które podczas jesiennego redyku podpalali.
Wincenty Pol usłyszawszy legendę, wystawił nowy krzyż z napisem "I nic nad Boga". Powiedział: „Panowie. Szanujmy podania i pamięć tych, co polskim królom wiernie służyli.”
Podobno raz w roku na jesieni w księżycowa noc, stary młyn pojawia się na potoku i trze skałę. Nad ranem przychodzi młynarz i rzuca srebro w niebo gdzie drobinki rozbłyskują jak gwiazdy.