Zbrodnia w Gąsawie (1227)
HENRYK BRODATY:
Cóż za szczęk bezbożny mąci ciszę świtu?
Czyżby stal podła, miast we wrogi próg uderzyć,
Podniosła rękę na wyzutych z aksamitu
Książąt zacnych? Komu dziś można zawierzyć?
PEREGRYN Z WIESENBURGA:
Wstrzymaj swe ostrze, siepaczu, jak z mroku wykuty!
Wprzódy pierś mą rozpłatasz, niźli dotkniesz Pana!
Krew moja spłynie w te hańbiące spluty,
Lecz moja wierność będzie niezłamana!
Książę, choć umieram, w oku twym widzę niezagasły promień,
Moją śmiercią ocalam twego życia płomień.
LESZEK BIAŁY:
Wyrzekłem się chwały, w głąb pustyni nie ruszyłem,
Choć sam Rzym i Papież o tę krucjatę prosili.
Bez piwa i miodu ja życia nie znosiłem,
A tam słońce pali, trunkiem ust nie posili.
Moja waga wielka, ciało tłuszczem ociężałe,
A teraz mi przyszło nago uciekać przed stadem
Furii! Jezu, jak zimno! Ziemia twarda, drzewa białe...
Na koń wsiadam bezbronny, ze śmiertelnym żalem!
O, ja nieszczęśliwy! Los mój dzisiaj się dopełni,
Niechybnie tu zginę, przekleństwo się spełni!
Wokół Bolesława Rogatki (1220-1278)
EUFEMIA (Druga żona Bolesława Rogatki):
Żegnaj zamczysko sromoty i grzechu!
Wolę samotna iść bezdrożem dzikiem
I krwawiąc stopy, uciekać w pośpiechu
Niż zbrukane łoże dzielić z rozbójnikiem,
Co plami honor mój i świętość małżeństwa,
Tyran bezecny - pełen wszeteczeństwa!
BISKUP TOMASZ (Biskup wrocławski uwięziony przez Bolesława Rogatkę):
Bolesławie! Na rany Chrystusa Ukrzyżowanego,
Który za grzechy nasze Krew przelewał Świętą,
Zaklinam cię i błagam, odwróć się od złego!
Nim ujrzysz przed sobą ciemność niepojętą.
Opamiętaj się synu pobożnego ojca!
Zanim spadnie na cię prawica karząca,
Ojca Niebieskiego!
ARCYBISKUP PEŁKA (Arcybiskup Gnieźnieński rzucający klątwę na Bolesława Rogatkę):
Ty nikczemny tyranie, sługo ciemnych mocy!
Skoro Majestat Boga za nic masz i wzgardę
Mu okazujesz, niech cię klątwa pogrąży tej nocy,
I niczym piorun rozkruszy twoje serce harde
Odejdziesz potępiony! Ziemia cię wyrzuci,
A krew niewinnych ofiar twoją pamięć zbrudzi.
SURIAN (Ulubiony lutnista Bolesława Rogatki) :
Niewieleż warte: poczciwość i cnota,
Gdy młode ciała do siebie lgną chciwie.
Niech stary biskup klątwy sobie miota,
My żyjmy wolno, hucznie i szczęśliwie.
Spojrzyj, mój książę, na lico kochanki,
W jej czarnych oczach błyszczy ogień nocy,
Cóż przy niej znaczą żony połajanki,
Gdy miłość dzika ma pełnię swej mocy.
Podnieśmy czary z gronowym nektarem,
Co w dłoniach naszych przepięknie rozbłyska,
W miłości wolnej pokładajmy wiarę,
Niech szczęście gości w komnatach zamczyska.
***
HENRYK PROBUS (1257/1258-1290):
Odeszły damy i zwiędły ich wieńce,
Które laskawie kładły w moje dłonie.
Czuję, jak w piersi umiera mi serce
I wąż trucizny wije się w mym łonie.
Kiedyś na koniu dumny i zuchwały
Chwytałem laury w słońca jasnym blasku
Dziś ciało z próżnej wyzute już chwały
Drętwieje w śmierci okropnym potrzasku.
Korona Polski, choć była tak blisko,
Już nie ozdobi lodowatej skroni.
Zostanie po mnie tylko kamienisko
I miecz rzeźbiony w mej umarłej dłoni.
Przy stopach dłuto nie wyryje lwa,
Lecz aniołowie poniosą mnie w chmurze,
Gdy dawny wróg mój biskup trwa,
Wśród żałobników, co płaczą na murze.
ANNA WAZÓWNA (1568-1625):
Choć dzwoni „Zygmunt” na krakowskiej wieży,
Dla mnie zamknięta jest Wawelu brama,
W zamkowym lochu moje ciało leży,
Wśród szczurów mieszkam, wzgardzona i sama.
Matka-Królowa w uppsalskim kościele
Spokój znalazła, mimo obcej wiary,
A mnie w Królestwie, gdziem żyła lat wiele,
Odmawia się grobu i Świętej Ofiary.
W Golubia sadach zgłębiałam ziół moce,
Gdy każdy dzień był szczęśliwy i szumny,
Dziś szczurze stada i ponure noce
Strzegą mego ciała i bezdomnej trumny.
Lecz przyjdzie dzień ten, gdy Toruń przytuli
Królewską siostrę, u siebie ugości,
Marmurem czarnym, daleko od króli,
Przykryje moje pokrzywdzone kości.