Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Marszałkostwo Grądzcy

3.09.2026
Dajmy pierwszeństwo damie. Jeśli Wojciech Wielądek wspomina właśnie ją, nie mając na myśli jakiejś innej Zuzanny Drewnowskiej, możemy przyjąć, że urodziła się jako starościanka sulejowska, córka Ignacego i Marianny Bartochowskiej. Uzupełniając notatkę Wielądka, dodajmy do niej rok i miejsce urodzenia: 1794, wieś Siedliska Aula (parafia Czyżew). Drewnowscy herbu Junosza zaliczali się do zamożnej szlachty, ale senatora wśród nich nie było. To samo można powiedzieć o Grądzkich herbu Łada, szczycących się jedynie ziemskimi urzędami.
W rodzie tym na przełomie XVIII i XIX wieku wyróżnił się Wiktor Grądzki (ok. 1770-1815). Był człowiekiem postępowym, myślącym nowocześnie, o czym świadczyło to, że bliska mu była oświeceniowa idea uwolnienia chłopów od pańszczyzny. Gdyby żył dłużej, może udałoby mu się ukonkretnić szlachetny zamiar, przynajmniej w obrębie własnego majątku, który nosił nazwę Niewodnica Lewicka. Leżał on na Białostocczyźnie i został kupiony, wespół z pierwszą żoną, od Orsettich w 1803 roku. Jeśli do tej daty dodamy na osi czasu jeszcze siedem lat, zobaczymy owdowiałego Wiktora u boku już innej kobiety – wspomnianej panny starościanki. Ślub czterdziestolatka z szesnastolatką, w czym zresztą nie było wówczas nic nadzwyczajnego, odbył się w Śledzianowie na Podlasiu, gdzie kilkanaście lat wcześniej wzniesiono okazały kościół w stylu Stanisława Augusta. Każdy kolejny rok przynosił jakąś zmianę w życiu Wiktora, lecz wszystko to w szybkim tempie zmierzało do tragicznego końca.
Rok 1811. Świeżo poślubiony małżonek został wybrany na marszałka szlachty obwodu białostockiego. Rok 1812. Z tego właśnie powodu znalazł się w delegacji Polaków witających Napoleona w Wilnie. Cesarz, który chciał oderwać Litwę i wschodnie tereny dawnej Rzeczypospolitej od Imperium Rosyjskiego, zaproponował Grądzkiemu wejście w skład Komisji Administracyjnej Departamentu Białostockiego. Marszałek zgodził się. Wkrótce więc, po klęsce wojsk napoleońskich, został aresztowany i wywieziony do Rosji. Po ogłoszeniu amnestii i uwolnieniu wrócił wprawdzie do domu, ale był już człowiekiem wyczerpanym i niezdolnym do dalszego życia. Jego marzenie o wolnej Polsce legło w gruzach, a problemy finansowe zrujnowanego majątku jawiły mu się jako koszmar, od którego zapragnął uciec.
Rok 1815. Grądzki odwiedził swojego przyjaciela, hrabiego Michała Hieronima Starzeńskiego w Klukowie, gdzie niespodziewanie postanowił odebrać sobie życie. Nie wiem, jak. Strzałem z pistoletu? Trucizną? Proboszcz kościoła w Kuczynie spisał akt zgonu, którego nie widziałem. Marszałka pochowano w Białymstoku.
Została młoda kobieta z gromadką dzieci i zadłużonym majątkiem.Groziło jej bankructwo. Lecz ona po założeniu wdowiego welonu od razu wzięła się do pracy. Miała w sobie więcej siły i odwagi niż jej mąż. Nie rozwinę dokładnie tego wątku, ponieważ naprawdę nie wiem, jak sobie poradziła. Faktem pozostaje, że Niewodnica Lewicka nie została zlicytowana. Myślę, że tak by się nie stało, gdyby nie wsparcie innych ludzi.
Istnieje skromny akt parafialny z 2 września 1832 roku, ukazujący Zuzannę przy chrzcielnicy kościoła w Juchnowcu. Ona, Jaśnie Wielmożna Marszałkowa, stoi obok Wielmożnego Józefa Łazowskiego, sędziego grodzkiego. Oboje trzymają do chrztu małą Salomeę, dwudniową córkę Uczciwego Antoniego Malinowskiego, ekonoma, i jego żony, Uczciwej Franciszki z Kazańczuków – drugiego ekonoma. Tak to ksiądz proboszcz Bartłomiej Bylewski ujął, pisząc w akcie o „dziecku ekonomów”. Sędzia ze swoją prawniczą głową, ekonom-mężczyzna, ekonom-kobieta… Bez nich dystyngowana wdowa mogłaby sobie nie poradzić. Więc im podziękowała, uczestnicząc w obrzędzie.
Piszę tu o Marszałkostwie, Marszałku i Marszałkowej… Ale daję pierwszeństwo damie.

Komentarze (1)

5.09.2026 00:01
Córka marszałkowej, Zofia, która wyszła za Tadeusza Nowickiego, po śmierci męża w 1852 roku, przeniosła się wraz z matką do Białegostoku. Zamieszkały obie w kamienicy przy ulicy Warszawskiej. Ich obecność tam jest potwierdzona w 1869 roku. Wkrótce potem Zuzanna Grądzka zmarła.