Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Mina ukryta w przeszłości

9.09.2026
Teofila i Kazimiera wspominają młodość, a ja przysłuchuję się ich rozmowie, bo to są moje ukochane kobiety: babcia i jej siostra. Z początku jest bardzo miło:
- Kaziu, pamiętasz, jak…
- Tolka, pamiętam, ale to było inaczej…
Jednak wybierając bezpieczną drogę wstecz, nawet tam można natrafić na minę. W pamiętnym roku 1926 Teofila wzięła ślub z Bolesławem, w wieku zaledwie dziewiętnastu lat. Pierwszą parą drużbów na tym ślubie miała być Kazia i pewien blondyn. W wersji babci: świński blondyn, którego spotkała na ulicy w przeddzień swojej uroczystości. Oświadczył, że na niej nie będzie. Zaklinała go, aby zmienił zdanie. Nie chciał. Kazia wpadła w rozpacz. Razem z nią płakali wszyscy. Panna młoda poszła do ołtarza z czerwonym nosem.
Po niespełna pięćdziesięciu latach ciotka znów wybucha płaczem:
- Sama odmówiłaś mi kawalera!
Sytuacja robi się nieznośna i nadzwyczaj przykra. Nie wiadomo, jak z niej wybrnąć. Wtedy moja niezrównana babka klęka na podłodze, mówiąc uroczyście:
- Kaziu, przysięgam ci na grób naszych rodziców, że tego nie zrobiłam.
Tu mogłaby zapaść kurtyna, ale jej nie było, bo owa scena rozegrała się w domku campingowym na wczasach. Był rok 1973, a miejscowość nazywała się Wilga.