Coś tymi Pułaskimi jest popyrtane. Bo tak na moi przykładzie:
Pierwszą żoną mojego pradziadka była Józefa z Suffczyńskich, urodzona prawdopodobnie około 1840 roku. Ta wiadomość jest dosyć pewna. Ponoć była wnuczką po siostrze Kazimierza, Józefie Pułaskiej zam . Sławoszewska, ur 1742 roku. Sądzę, że mogła ta pani zachować płodność, powiedzmy do 1790 roku, potem raczej mało prawdopodobne. Jej córka zatem Józefa Sławoszewska mogła się najpóźniej urodzić właśnie w tym roku, czyli z kolei jej córka Józefa Suffczyńska (ta moja Jozefa) znowu by się musiała urodzić, gdy matka była już po pięćdziesiątce.
No nie?
Pierwszą żoną mojego pradziadka była Józefa z Suffczyńskich, urodzona prawdopodobnie około 1840 roku. Ta wiadomość jest dosyć pewna. Ponoć była wnuczką po siostrze Kazimierza, Józefie Pułaskiej zam . Sławoszewska, ur 1742 roku. Sądzę, że mogła ta pani zachować płodność, powiedzmy do 1790 roku, potem raczej mało prawdopodobne. Jej córka zatem Józefa Sławoszewska mogła się najpóźniej urodzić właśnie w tym roku, czyli z kolei jej córka Józefa Suffczyńska (ta moja Jozefa) znowu by się musiała urodzić, gdy matka była już po pięćdziesiątce.
No nie?