Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Śniatycka Olszewska Lidia

22.08.2011 20:20

Odpowiedzi (1)

22.08.2011 20:20
ŚNiAtYcKA-OLSZeWSKA lIdIa
(27.09.1934-14.09.2007)

Urodziła się 27 września 1934 r. w Wilnie z ojca Aleksandra i matki Leokadii. Była artystą plastykiem - architektem wnętrz. Ukończyła studia w 1957 r. na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu na Wydziale Sztuk Pięknych, ze specjalizacją z architektury wnętrz i sztuki dekoracyjnej.Trudno pisać o takich ludziach jak Lidia zwłaszcza, że krótko ją znałam, choć wydawało mi się, że ta 290
znajomość nosiła znamiona przyjaźni. Była pierwszą osobą, o której usłyszałam i którą zapamiętałam po zamieszkaniu w Jeleniej Górze. Bardzo malownicza w odcieniach wrzosu i fioletu, zdecydowana, konkretna, wiedząca czego chce i jak to osiągnąć. Przygotowywała wówczas projekt aranżacji stałej wystawy szkła w Muzeum Karkonoskim, który z jakichś przyczyn nie został zrealizowany. Pewność siebie i konsekwencja w dążeniu do celu – te jej cechy narzucały się od razu.Po toruńskich studiach Lidia wyjechała do Wrocławia. Lata wrocławskie (1958-1969) to okres poświęcony wychowywaniu dziecka i życiu rodzinnemu. Praca twórcza toczyła się niejako na marginesie obowiązków domowych. Obejmowała grafikę użytkową, projekty plakatów i wnętrz, głównie wnętrz statków żeglugi śródlądowej. Udział w seminariach doktoranckich na Katedrze Historii Starożytnej Uniwersytetu Wrocławskiego, zainteresowanie architekturą rzymską, był tylko epizodem intelektualnym, nie do końca pasującym do jej temperamentu. Jednak nie pozostał bez wpływu na późniejsze działania w zakresie projektowania, objawiając się sentymentem do zabytkowej substancji i umiejętnością wczuwania się w klimat epoki.Kolejny etap w życiu Lidii Olszewskiej to Białystok (1969-1976), czyli dynamiczny rozwój osobowości twórczej. Głównym tematem jej pracy były wnętrza. W wielozawodowym zespole w „Miastoprojekcie”, współpracując z architektami, od najwcześniejszego okresu koncepcyjnego do nadzoru na budowie, stworzyła ponad pięćdziesiąt realizacji. Zaczęła
również pisać artykuły polemiczne, walcząc o właściwe wykorzystanie potencjału twórczego artystów i włączenie ich w proces projektowania architektonicznego. Ten okres Lidia uważała za swoją główną szkołę projektowania. Wstąpiła do Stowarzyszenia Architektów Polskich, utrzymując ścisłe kontakty z tym środowiskiem twórczym, podobnie jak z artystami. Do Związku Polskich Artystów Plastyków należała od czasu ukończenia studiów. Jej twórczość sytuowała się na pograniczu działań obu środowisk.
Marzeniem życia Lidii był powrót w ukochane gór. Jego realizacja stała się możliwa dzięki utworzeniu nowych województw. W latach 1976-1983 Lidia Śniatycka mieszkała i pracowała w Jeleniej Górze. W 1977 r. Wojewoda Jeleniogórski powierzył jej funkcję plastyka wojewódzkiego, na którą desygnował ją Zarząd Główny Związku Polskich Artystów Plastyków. Kontynuując ścisłą współpracę z architektami i urbanistami Lidia tworzyła programy plastyczno-przestrzennego porządkowania miasta. Organizowała plastyczno-
-architektoniczne zespoły projektowe, pracujące dla różnych miast. Osobiście prowadziła zespół tworzący projekt ratowania piękna Lubomierza.W 1979 r. skończyła studia podyplomowe w zespole interdyscyplinarnym na Politechnice Warszawskiej. Jej praca dyplomowa – plan szczegółowy zagospodarowania Chełmska Śląskiego, w uznaniu za wybitne walory merytoryczne i plastyczne oraz przydatność do wykorzystania w zagospodarowaniu przestrzennym terenu, przedstawiona została do nagród Rektora Politechniki Warszawskiej i Generalnego Konserwatora Zabytków.W 1981 r. zorganizowała w Jeleniej Górze Ogólnopolskie Sympozjum zatytułowane „Plastyczno-przestrzenne porządkowanie miast”, z udziałem plastyków, architektów i wojewódzkich konserwatorów zabytków, pod patronatem Towarzystwa Urbanistów Polskich (TUP). Tutaj, na bazie jeleniogórskiego programu, wypracowano wnioski zmierzające do reorganizacji zasad projektowania, zaś Zarząd Główny TUP wytypował Lidię Olszewską, jako swoją przedstawicielkę, do wystąpienia z tym tematem na Kongresie Kultury Polskiej w Warszawie. Jej referat był ostatnim przed zamknięciem Kongresu i wprowadzeniem stanu wojennego. W tym momencie Lidia, podobnie jak inni twórcy, wycofała się z życia publicznego.
Rok 1983 to całkowity zwrot w jej życiu. W tym roku kupiła zrujnowaną przysłupową chatę sudecką w Szklarskiej Porębie, zbudowaną w 1740 r., a położoną na skraju Doliny Siedmiu Domów, miejsca nawiedzanego przez natchnione dusze tworzących minioną kolonię artystyczną. Konsekwentnie, wbrew logice architektów, mimo wielu przeciwnościom, przeistoczyła zrujnowany dom w urokliwą „Szamanówkę”, otoczyła go ogrodem, zamieszkała wraz z rodziną i udostępniła ludziom sobie podobnym. Nazwała ten etap swego życia twórczą przygodą.Tutaj przeniosła siedzibę swojej, założonej jeszcze w Jeleniej Górze, firmy „Ollito-Projekt”. Jej zainteresowania kształtowaniem i organizacją przestrzeni w powiązaniu z obiektem funkcjonalnym, znalazły wyraz w praktycznej realizacji barwnego ogrodu przy domu. W „Szamanówce” znalazła się siedziba terenowej filii Towarzystwa Przyjaciół Filozofii
Ekologicznej. Henryk Skolimowski, prezes Towarzystwa pisał: W Szamanówce był powrót do Źródła, powrót do głębi, do ciszy, do samego siebie.IN MEMORIAM291 Natura Lidii nie pozwoliła na zbyt długie milczenie publiczne. Gdy tylko dom został wyremontowany podjęła działania na rzecz upiększania Szklarskiej Poręby. Pomysłów było wiele, zwłaszcza dotyczących starego cmentarza ewangelickiego, parku przy Domu Hauptmannów i wiele innych. Jednak nie zaistniały sprzyjające okoliczności by zrealizować te przedsięwzięcia.W ostatnich latach życia Lidia jakby wycofała się z życia publicznego. Wtedy poznałam ją osobiście. Była pierwszą osobą, która w Szklarskiej Porębie wyciągnęła do mnie przyjacielską dłoń i pomogła się tutaj odnaleźć. Imponowała mi. Podziwiałam pewność siebie wynikającą z rozważnego brania pod uwagę wszystkich za i przeciw, umiejętność dokonywania wyboru, żelazną konsekwencje w dążeniu do raz obranego celu, choć wiedziałam podświadomie, że wszystkie te imponujące cechy są okupione wewnętrznymi sporami i głębokimi przemyśleniami. Szukała jasnej drogi życiowej, i gdy ją odnalazła, stąpała po
niej pewnie. Podziwiam ludzi, dla których życie to być nie mieć.W Szklarskiej Porębie Lidia wzięła pod swoje skrzydła kilkoro artystów nieprofesjonalnych, tworzących z dala od muzeów i galerii, piszących lub malujących dla siebie i bliskich. Efektem było broszurowe wydanie niewielkiego katalogu zawierającego reprodukcje malarstwa i wiersze „Miłość i Góry”. Sama też zajęła się twórczością artystyczną choć w minimalistycznym sensie. Jej „mikrotwory” są wielkości znaczków pocztowych – maleńkie, połyskujące dzieła sztuki. Wydała również kilka książek, cennych i ważnych z punktu widzenia jej rodziny, ale również historii. Są to pamiętniki rodzinne z okresu powstania kościuszkowskiego, września 1939 r. oraz Powstania Warszawskiego.Była postacią bardzo kreatywną, kontrowersyjną, przełamującą stereotypy i schematy. Artyści-plastycy nie czuli się z nią związani. Jej artystyczne widzenie świata nie dało się sprowadzić do sal wystawowych. Dla nich była raczej architektem. Ale ci również nie identyfikowali się z nią. Nie skończyła studiów technicznych, nie miała nawet uprawnień budowlanych. Była związana z wieloma środowiskami, ale nigdzie „bez reszty”. Zawsze pozostawała sobą. Działanie na pograniczu różnych dyscyplin w celu upiększenie otoczenia człowieka – to była jej profesja.
Bożena Danielska