Właśnie przetłumaczyłem akt chrztu dziecka o następującej treści:
W pierwszej chwili pomyślałem... no straszne, urodziła dziecko jakaś nieszczęśnica wygnana z domu itd itp... Jednak w chwilę później uświadomiłem sobie czym jest "Las Sarnowski". To prehistoryczne, doskonale zachowane do dnia dzisiejszego cmentarzysko, liczące sobie ok 5500 lat!!!. Na jego terenie znajduje się kilkanaście megalitycznych grobowców o imponujących rozmiarach dochodzących do 150 metrów długości. Jestem "miejscuchem". Znam dokładnie okolice i wszystkie takie lokalne uroczyska, "czarowiska" "czarcie dziury", "czarcie śmierduchy" itp w promieniu kilkunastu kilometrów. Moim zdaniem jest spore prawdopodobieństwo, że dziecko znalazło się tam porzucone nie przypadkiem spowodowanym nieszczęściem dziewczyny, która zaliczyła tzw "wpadkę". W każdym roczniku, a przetłumaczyłem ich już ponad dwadzieścia z mojej parafii, jest od kilku do kilkunastu dzieci chrzczonych, urodzonych z nieprawego łoża. Stanowią znaczący odsetek wszystkich chrzczonych dzieci. Wygląda na to, że owszem wiązało się to, tzn. "wpadka" ze skandalem, ale była jakąś normalnością.
Na 2230 aktów do tej pory przetłumaczonych spotkałem zaledwie parę (chyba trzy), w których ktoś podrzucił dziecko do domu i bodajże dwa w których dziewczyna rodziła w xenodochio. Tego rodzaju wpis jest dla mnie absolutnie pierwszy i szokuje, zwłaszcza z powodu kontekstu miejsca.
Czy możliwe jest, aby na Kujawach, schrystianizowanych w miarę wcześnie, do końca 18 wieku zachował się jakiś relikt, jakiś zabobon, który mógł spowodować taki przypadek? Czy spotkał się ktoś z Państwa z czymś podobnym tzn porzucaniem dzieci w uroczyskach, miejscach uznawanych za pogańskie, przeklęte, nawiedzone, itp?
Będę niezmiernie wdzięczny za sugestie i podzielenie się doświadczeniami.
Pozdrawiam pięknie wszystkich tu zaglądających.
(2228) Sarnowo. Ja, ojciec Ubald Kreitel, paulin, kaznodzieja kościoła parafialnego w Izbicy, roku 1791 dnia 29 lipca, ochrzciłem dziecko imieniem Mateusz, nieznanych rodziców, odnalezione przypadkowo w lesie Sarnowskim, a które odnalazła kobieta zbierająca grzyby. Chrzestnymi zostali sławetni Kazimierz Leśniewski i Jadwiga Chruścicka.
W pierwszej chwili pomyślałem... no straszne, urodziła dziecko jakaś nieszczęśnica wygnana z domu itd itp... Jednak w chwilę później uświadomiłem sobie czym jest "Las Sarnowski". To prehistoryczne, doskonale zachowane do dnia dzisiejszego cmentarzysko, liczące sobie ok 5500 lat!!!. Na jego terenie znajduje się kilkanaście megalitycznych grobowców o imponujących rozmiarach dochodzących do 150 metrów długości. Jestem "miejscuchem". Znam dokładnie okolice i wszystkie takie lokalne uroczyska, "czarowiska" "czarcie dziury", "czarcie śmierduchy" itp w promieniu kilkunastu kilometrów. Moim zdaniem jest spore prawdopodobieństwo, że dziecko znalazło się tam porzucone nie przypadkiem spowodowanym nieszczęściem dziewczyny, która zaliczyła tzw "wpadkę". W każdym roczniku, a przetłumaczyłem ich już ponad dwadzieścia z mojej parafii, jest od kilku do kilkunastu dzieci chrzczonych, urodzonych z nieprawego łoża. Stanowią znaczący odsetek wszystkich chrzczonych dzieci. Wygląda na to, że owszem wiązało się to, tzn. "wpadka" ze skandalem, ale była jakąś normalnością.
Na 2230 aktów do tej pory przetłumaczonych spotkałem zaledwie parę (chyba trzy), w których ktoś podrzucił dziecko do domu i bodajże dwa w których dziewczyna rodziła w xenodochio. Tego rodzaju wpis jest dla mnie absolutnie pierwszy i szokuje, zwłaszcza z powodu kontekstu miejsca.
Czy możliwe jest, aby na Kujawach, schrystianizowanych w miarę wcześnie, do końca 18 wieku zachował się jakiś relikt, jakiś zabobon, który mógł spowodować taki przypadek? Czy spotkał się ktoś z Państwa z czymś podobnym tzn porzucaniem dzieci w uroczyskach, miejscach uznawanych za pogańskie, przeklęte, nawiedzone, itp?
Będę niezmiernie wdzięczny za sugestie i podzielenie się doświadczeniami.
Pozdrawiam pięknie wszystkich tu zaglądających.