Witam. Jestem całkowicie "zielony" w genealogii. Jakiś czas temu zaczęła mnie interesować historia mojej rodziny. Niestety, od samego początku powstało kilka problemów, które bardzo utrudniają sprawę.
1. Mam na nazwisko Wojciechowski, czyli baaaardzo popularne nazwisko. Ktoś wie czemu jest tak popularne?
2. Kiedy pytałem rodziny, nikt w zasadzie nie potrafił mi powiedzieć nic konkretnego. Pradziadek nazywał się Leon Wojciechowski, a prababcia Agnieszka...I tyle. Nic więcej się nie dowiedziałem. PODOBNO ktoś kiedyś w rodzinie miał narysowane drzewo genealogiczne ale przepadło w "mroku dziejów". PODOBNO też pradziadek był garbarzem, dlatego dom znajduje się na obrzeżu wsi.
3. Właśnie, wsi. Pradziadek pochodził z Kurozwęk, obecne woj. świętokrzyskie. Ale dziadek i jego 4 braci wyemigrowali do Łodzi gdzie i ja mieszkam. To tym bardziej utrudnia sprawę.
4. Byłem w parafii w Kurozwękach, a jak. Nie dostałem jednak dostępu do żadnych ksiąg, bo ksiądz się głupio wymigiwał i kazał mi załatwiać pozwolenie z diecezji sandomierskiej. Pomyłka, jako niezmotoryzowany raczej nie mam na to szans.
Ktoś coś poradzi? Warto płacić za profesjonalne poszukiwania czy lepiej sobie darować?
1. Mam na nazwisko Wojciechowski, czyli baaaardzo popularne nazwisko. Ktoś wie czemu jest tak popularne?
2. Kiedy pytałem rodziny, nikt w zasadzie nie potrafił mi powiedzieć nic konkretnego. Pradziadek nazywał się Leon Wojciechowski, a prababcia Agnieszka...I tyle. Nic więcej się nie dowiedziałem. PODOBNO ktoś kiedyś w rodzinie miał narysowane drzewo genealogiczne ale przepadło w "mroku dziejów". PODOBNO też pradziadek był garbarzem, dlatego dom znajduje się na obrzeżu wsi.
3. Właśnie, wsi. Pradziadek pochodził z Kurozwęk, obecne woj. świętokrzyskie. Ale dziadek i jego 4 braci wyemigrowali do Łodzi gdzie i ja mieszkam. To tym bardziej utrudnia sprawę.
4. Byłem w parafii w Kurozwękach, a jak. Nie dostałem jednak dostępu do żadnych ksiąg, bo ksiądz się głupio wymigiwał i kazał mi załatwiać pozwolenie z diecezji sandomierskiej. Pomyłka, jako niezmotoryzowany raczej nie mam na to szans.
Ktoś coś poradzi? Warto płacić za profesjonalne poszukiwania czy lepiej sobie darować?