Witam!
Cztery tygodnie temu wybrałam się z moimi rodzicami i narzeczonym do rodzinnej miejscowości moich praprapra...dziadów.
Wcześniej odwiedzałam je może raz, jednak byłam za mała aby cokolwiek z tej wyprawy wyciągnąć.
W Sulmierzycach mieszkali "moi" Siwczyńscy, Machnikowie, Laudowicze i wielu, wielu innych. Dlatego pociągnęłam moich bliskisch na wycieczkę po cmentarzu, gdzie udało nam się odnaleźć rodzinny grobowiec Machników. Pochowani w nim zostali mój pradziadek Jan, po jego lewej moja prababcia Helena Śmieińska, a po prawej jego druga żona Elżbieta (wyrodne babsko, które wyrzuciło swoją pasierbicę, a moją babcię, z domu, w wyniku czego babcia trafiła ostatecznie do Wrocławia). Grób jest również miejscem pochówku jedynego brata mojej babci oraz jej przyrodniego rodzeństwa w liczbie trzech.
Przechodząc jedną z ulic spotkaliśmy męża kuzynki babci, której notabene była chrzestną matką. Ojciec poszedł się z nim przywitać - starszy pan na początku go nie kojarzył, jednak już po chwili pobiegł po żonę i wszystkim zebrało się na wspominki.
Miałam okazję zobaczyć zabytkowy, ponad dwustuletni wiatrak, nazwany "Jakubem", a przez mojego ojca, który jako dzieciak spędzał w Sulmierzycach wakacje - "Koźlakiem". Pozwoliłam sobie wspiąć się ostrożnie po stromych, drewnianych schodkach i zrobić sobie zdjęcie z wiekową budowlą.
Cztery tygodnie temu wybrałam się z moimi rodzicami i narzeczonym do rodzinnej miejscowości moich praprapra...dziadów.
Wcześniej odwiedzałam je może raz, jednak byłam za mała aby cokolwiek z tej wyprawy wyciągnąć.
W Sulmierzycach mieszkali "moi" Siwczyńscy, Machnikowie, Laudowicze i wielu, wielu innych. Dlatego pociągnęłam moich bliskisch na wycieczkę po cmentarzu, gdzie udało nam się odnaleźć rodzinny grobowiec Machników. Pochowani w nim zostali mój pradziadek Jan, po jego lewej moja prababcia Helena Śmieińska, a po prawej jego druga żona Elżbieta (wyrodne babsko, które wyrzuciło swoją pasierbicę, a moją babcię, z domu, w wyniku czego babcia trafiła ostatecznie do Wrocławia). Grób jest również miejscem pochówku jedynego brata mojej babci oraz jej przyrodniego rodzeństwa w liczbie trzech.
Przechodząc jedną z ulic spotkaliśmy męża kuzynki babci, której notabene była chrzestną matką. Ojciec poszedł się z nim przywitać - starszy pan na początku go nie kojarzył, jednak już po chwili pobiegł po żonę i wszystkim zebrało się na wspominki.
Miałam okazję zobaczyć zabytkowy, ponad dwustuletni wiatrak, nazwany "Jakubem", a przez mojego ojca, który jako dzieciak spędzał w Sulmierzycach wakacje - "Koźlakiem". Pozwoliłam sobie wspiąć się ostrożnie po stromych, drewnianych schodkach i zrobić sobie zdjęcie z wiekową budowlą.