35072. Bartoszewicz Adam Dominik (1838 - 1886)

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Bartoszewicz Adam Dominik (1838 - 1886)

Postprzez Marcin » 26.10.2019

Adam Dominik Bartoszewicz Adam Dominik Bartoszewicz, syna Adama i Dominiki Jodkowskiej.

ś. p. Adam Dominik Bartoszewicz, syn Adama, urodził się w majątku Poniemuniu, położonym nad Niemnem, w blizkiem sąsiedztwie wód mineralnych birsztańskich. W pierwszych latach dzieciństwa był budowy tak wątłej i zdrowia tak słabego, iż nie robiono wielkich nadziei, co do jego rozwoju fizycznego i dalszego biegu życia. Początkowe nauki pobierał w miejscowej szkółce parafialnej, potem w miasteczku Punie (znanem z Margiera Syrokomli), następnie zaś w Gimnazyum Wileńskićm, które ukończywszy, udał się do Moskwy, gdzie w roku 1857 wstąpił do uniwersytetu na wydział prawny. Tam przebył do roku 1861. Następnie rok cały spędził w domu, gdzie się oddawał kształceniu dzieci włościańskich i zamierzał starać się u rządu o pozwolenie na otwarcie szkółki elementarnej. W roku 1862 udał się do Krakowa, gdzie powrócił do opuszczonych w Moskwie studyów jurydycznych. Ś. p. Adam jeszcze w latach dziecinnych okazywał wielki popęd do nauk, a szczególnie do nauk matematycznysh, później zaś do history i, której od dawał się z prawdziwem zamiłowaniem, tem bardziej, że wykłady zdolnego nauczyciela, Malinowskiego, miały charakter odczytów uniwersyteckich. W roku 1864 dostał się do Paryża i tam, z powodu braku środków materyalnych, zmuszonym by jąć się pracy ręcznej: przez kilka miesięcy pełnił obowiązek lampiarza, a następnie blizko dwóch lat pracował w drukarni, co bardzo niekorzystnie wpłynęło na jego zdrowie, zawsze dość wątłe; nadto zaś około półtora roku dawał lekcye historyi zgromadzającym się na nie rodakom, przeważnie z klasy robotniczej. W roku 1867 wydawał w Paryżu, wspólnie z profesorem Giedrojciem, miesięcznik „Przyszłość’. Tęsknota i chęć przynoszenia krajowi większych korzyści, sprawiły, że, wkrótce po ożenieniu się z córką wychodźcy z roku 31, przeniósł się do Galicyi, i osiadłszy we Lwowie, dokonał tu szeregu prac następujących: W roku 1869 i 1870 wydawał Mrówką — czasopismo literackie tygodniowe illustrowane, i jednocześnie rozpoczął wydawnictwo Biblioteki Mrówki, której wyszło do dziś dnia 236 tomików. W tymże roku 1870 objął po ś. p. Wildzie Dziennik literacki i wydawał czasopismo dla dzieci, pod tytułem Towarzysz. W roku 1872 założył księgarnią pod firmą Księgarni Polskiej i rozpoczął wydawnictwo dziejów powszechnych Schlossera, obejmując 22 tomy, a w dalszym ciągu: „ Kaukaz ” Gralewskiego, Peschla, „Dzieje odkryć geograficznych", Roeppela, Dzieje Polski do XIV wieku”, Ilagena, „Dzieje czasów najnowszych”, „Historya r. 1863 i 64” — i „Dzieła Darwina”. W r. 1877 nabył i wydawał i czasopismo literackie Tydzień. Oprócz tego wydał niektóre po wieści Kraszewskiego, Orzeszkowej, Lama ; nieco później Żywoty Świętych Skargi; ostatnią zaś jego pracę stanowi kompletne wydanie Poezyi Mickiewicza, ozdobne i najtańsze. W stosunkach rodzinnych
ś. p. Adam Bartoszewicz rzadkie okazywał zalety. Wzorowy małżonek, najprzywiązańszy syn, najszczerszy i najlepszy brat, zawsze pamiętał, interesował się i chował w swem sercu nawet dalsze osoby swej familii. Nie poprzestawał na chęciach, ale niósł do syć często pomoc materyalną ze swych szczupłych funduszów, skoro tylko okazała się jej potrzeba. Chęć niesienia pomocy umysłowej i moralnej, rozszerzenia oświaty, zwłaszcza pomiędzy ludem, ce chowały cale jego zbyt krótkie życie, które zakończył nagle. Liczne grono przedstawicieli piśmiennictwa i dziennikarstwa, wydawców i księgarzy od prowadziło ś. p. Adama Bartoszewicza na miejsce ostatniego spoczynku, gdzie w przeciągu lat kilku pogrzebano Milikowskiego, Wilda, Rychtera, Altemberga, Łukaszewicza, t. j. naczelników wszystkich prawie firm wydawniczo-ksiągarskich.
[Kłosy 18.3.1886]
"Ateista - to ktoś wierzący w brak wiary, i twierdzący że wierzenie jest bez sensu"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Powrót do B____