Franciszek Rawita-Gawroński h. Rawicz, ur. 4.11.1846 Stepaszki nad Bohem, pow. hajsyński, zm. 16.4.1930 Józefów. Używał pseudonimów Cho, Fr. A. Rawita, Fr. Gr. Franciszek Rawita, R. G., Roman Oryszowski, Stanisław Wigura, Strzem..., Zygmunt Socha. Syn Andrzeja, urzędnika kancelarii generał-gubernatora w Kijowie i Józefy Szostakowskiej, pochodzącej ze szlachty rusińskiej z Wołynia.
Uczył się w Winnicy, przygotowując do gimnazjum, które kontynuował w Kijowie, mieszkając w bursie. [2]
W czasie Powstania Styczniowego podjął próbę wejścia do oddziału, lecz na skutek wyłapania ochotników został zaaresztowany i od 6.1863 do 12.1864 trzymany w więzieniach w Kijowie.[2]
Po powstaniu studiował prywatnie na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kijowskiego, lecz już w drugim semestrze władze nie zezwoliły mu 1 na naukę. Wyjechał więc (nielegalnie) do Lwowa. Studiował w Wyższej Szkole Rolniczej w Dublanach, pracując jako dozorca robót publicznych w majątku Dzieduszyckiego w Niesłuchowie.[2]
Do początku lat 80 podejmował prace rolnicze publikując artykuły dotyczące gospodarki rolnej. W 1882 podjął podróż do Niemiec, Włoch i głównie Szwajcarii, celem bliższego poznania pisarza Zygmunta Miłkowskiego ps. "Teodor Tomasz Jeż", a w szczególności jego córki Antoniny. Znajomość ta zakończyła się ślubem. Małżeństwo przebywało w Paryżu, Lwowie, Kijowie, Warszawie. [2]
"Piękny mężczyzna, słusznego wzrostu, z hardą podniesioną głową, która się srebrzyła puklami pięknie układających się włosów, zwracał na siebie oczy. Mówiono o nim, że pozuje do swego pomnika, ale to była postawa naturalna. Rasowy pan kresowy, potomek tej wyborowej szlachty, z której selekcję robiły krwawe na kresach boje o panowanie nad stepami. Wraźliwy na punkcie ambicji osobistej i kapryśny, umiał utrzymać linję, nakazaną przez prawość i pożytek narodowy. Miał w sobie coś bałaguły ukraińskiego, a jednak przykładem był pracowitości."[1]
Franciszek mocno zaangażował się w działalność literacką, wchodząc do redakcji i publikując liczne artykuły w czasopismach takich jak "Przegląd Tygodniowy", "Kłosy", "Gazeta Narodowa", " Niedziela". W latach 90-tych XIX wieku, był już wpływowy w dziedzinie literackiej, był jednym z inicjatorów powstania Związku Naukowo-Literackiego, uczestniczył w pracach Koła Literacko-Artystycznego oraz w działalności Kółka Mickiewiczowskiego, współpracował z Macierzą Polską. [2]
W 1894 przeniósł się do Przemyśla, gdzie jego żona próbowała prowadzić żeński zakład wychowawczo-naukowy. W 1898 przeprowadził się ostatecznie do Lwowa a następnie do położonego niedaleko na północ zakupionego majątku Łozina.[2]
Działał na niwie społecznej, inicjując zakładanie szkół, stając na czele lwowskiego koła Towarzystwa Szkoły Ludowej, jak też politycznej w 1900 zostając członkiem Ligi Narodowej. Wziął udział w zjeździe założycielskim Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w Galicji. Był jednym z inicjatorów Polskiej Ligi Narodowej.[2]
Zajmował się działalnością dziennikarską i literacką historyczną. Należał do członków korespondentów Towarzystwa Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswillu, a od 1902 był członkiem Rady Programowej tego muzeum. Zajmował się problematyką historyczną terenów Ukrainy, buntem Chmielnickiego, ruchem hajdamackim. Szczególnym jego zainteresowaniem były zmagania Polaków o wolność w XVIII–XIXw - z czego 2-tomowa praca "Rok 1863 na Rusi" jest powszechnie znana.[2]
"Historyczne prace ś. p. Rawity - Gawrońskiego przyczyniły się ogromnie do rozszerzenia w Polsce wiadomości o istocie zatargu polsko - kozackiego. Dlatego też nazwisko tego pracowitego uczonego było znienawidzone w kołach nacjonalistów ukrainskich, apoteozujących zbrodnie które wykopały grób i dawnej naszej Rzeczypospolitej i narodowi ruskiemu. Nie był też popularny ś. p. Rawita-Gawroński i w pewnych kołach polskich, które wolały żyć romantyczną złudą, niż spojrzeć prawdzie w oczy w stosunkach z kozacką Rusią."[7]
W czasie I Wojny Światowej Gawrońscy przenosili się często, mieszkając m.in. w Zakopanym i Krakowie. W wolnej Polsce osiedli w Józefowie pod Warszawą. Sytuacja materialna jednak pogarszała się a Franciszek cierpiał na pogarszający się wzrok. Mimo to pracował niemal do końca życia, wydając wiele dzieł literackich, opracowań historycznych i opowiadań.[2]
"Do końca życia myślą i pracą nierozerwalnie związany ze stepami Ukrainy, a duszą, zamiłowaniami umysłowemi, przede wszystkim zaś pojęciami o życiu i jego prawach i prawdach, zachodni europejczyk drugiej połowy 19-go stulecia. (...) Niósł on w sobie przez całe życie coś z tej bezbrzeżnej szerokości naszych kresów południowo - wschodnich, jakiś rozmach, jakieś oczekiwanie przygód i czujną nieufność, jakieś zapatrzenie w dal. W wyniosłej postawie, w orlem obliczu, w rozwianej siwiźnie, a zarazem w owej niezawodnej w toku rozmowy gotowości do podjazdu lub do skoku i rąbnięcia, było to niewygasłe tchnienie wielkiej przestrzeni. (...)