Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Bieszczady. Zatwarnica, Ekomuzeum i wędrowni czeladnicy.

10.05.2026 19:11
W miejscowości Zatwarnica działa Ekomuzeum „ W krainie Bojków „.
Pomysłodawcami są pani Małgorzata i Stanisław Natanek.
W izbach chaty udostępniają ekspozycję związaną z życiem Bojków
tj. stroje, narzędzia, przedmioty codziennego użytku i książki
oraz wyroby miejscowych artystów.
Bieszczady.  Zatwarnica, chata Bojków . Chata mająca służyć za muzeum była to typowa chata Bojków.
Chciano ją przenieść do wsi ale po oględzinach okazało się
że jest bardzo zniszczona. Zdecydowano się po przeniesieniu jej
do Zatwarnicy z nadających się elementów zbudować chatę
i odtworzyć te brakujące części.
Po zmontowaniu w nowym miejscu chatę urządzono i przystosowano
do działalności jako muzeum i świetlicę wiejską. Za namową znajomej
pana Stanisława nawiązano kontakt z wędrownymi cieślami którzy potrafili
odtworzyć brakujące elementy chaty. Wędrowni cieśle z Niemiec zgodzili się
przyjechać w Bieszczady do Zatwarnicy i chatę odtworzyć.
Bieszczady.  Zatwarnica, chata Bojków . Pracowali przez trzy miesiące za wyżywienie
i spanie zanim ukończyli swoją pracę.
Pracowali w białych koszulach i czarnych kapeluszach, w swoich strojach
ze stowarzyszenia. Była z nimi dziewczyna. Jeden z cieśli poznał żonę
w Zatwarnicy i tu się ożenił. Zostawili na bocznej ścianie chaty swój
znak dlatego znam ich imiona : Holger, Flo i Martin.

Bojkowie to lud dawny zamieszkujący Bieszczady od XV wieku.
Bojkowie to rusińska etniczna grupa. Bojkowie przed II wojną światową
stanowili 80 procent mieszkańców Bieszczad w dzisiejszych granicach polskich.
Po roku 1945 zostali przesiedleni do Związku Radzieckiego w czasie akcji „Wisła„.
Budynek Bojków zwany chyża to była drewniana zagroda z jednym budynkiem.
Pod jednym dachem stromym, dwuspadowym, krytym strzechą były pomieszczenia
mieszkalne i gospodarcze. Strych pełnił funkcje stodoły.
Chyże zamieszkiwali głównie Bojkowie i Łemkowie.
Bojkowskie chaty z izbą mieszkalną w której w centralnym miejscu był piec, nie
miały komina. W pewnym czasie miejscowe władze zarządziły budowę kominów
ale Bojkowie nie połączyli je z piecem. Wierzyli oni że w kominie mieszka diabeł.
Po zmianie władz kominy usunięto. Pomieszczenia mieszkalne wypełniał dym.
Wszystkie bojkowskie budynki miały podobną konstrukcję. Fundamentem była
podmurówka z kamieni wydobytych z rzeki która jednocześnie była obrysem
budynku i wewnętrznych pomieszczeń. Powierzchnia takiej chaty miała
od 70 do 220 metrów kwadratowych.
Do początku XX wieku do obróbki drewnianych bali na ściany nie używano
pił lecz kliny. Na podłogę używano plewy zmieszane z gliną które
służyły za klepisko.
Bojkowskie dachy były bardzo strome i nieraz trzy razy większe niż wysokość
ścian co było związane z dużymi opadami śniegu i miejscowym klimatem.
Pierwotnie dach był kryty słomą a od drugiej połowy XIX wieku zaczęto dachy
pokrywać gontem. Gont to była drewniana deseczka służąca do pokryć dachowych.
Deseczkę z drewna iglastego wsuwano jedną w drugą.
Fronty chat malowano często na kolor ciemnobrunatny. Szpary pomiędzy balami
wypełniano gliną zmieszaną z mchem i bielono.
Wnętrze chaty składało się z kilku pomieszczeń. Na ich wyposażenie składał się
piec służący do gotowania, wypiekania i spania na nim. Nieraz na piecu spało
kilka osób. Wokół izby była ława służąca do siedzenia i spania.
Było łóżko dla gazdy i małżonki. Obok łóżka była czasem kołyska z najmłodszym
mieszkańcem. Potem wymienić można stół, skrzynię, stołki, naczynia.
W każdej chacie pod sufitem umieszczone były święte obrazy.
W sieni stała beczka z kiszoną kapustą i przechowywano tu narzędzia gospodarcze.
Była też i spiżarnia na zapasy suszonych owoców, warzyw i wędzone mięso.
Część gospodarcza obejmowała stajnię, wozownię, szopę i klepisko gdzie młócono zboże.
Jak widać chata w której mieści się Ekomuzeum „W krainie Bojków„ z Zatwarnicy
jest przystosowana do dzisiejszych czasów. Chata ta ma drzwi, kominy połączone
z piecem i okna w dachu oraz nie ma pomieszczenia gospodarczego przez
co nie jest typową chatą bojkowską.

Zdumiał się prezydent Ełku gdy stanęło przed nim trzech młodych mężczyzn dziwnie ubranych.
Byli to wędrowni czeladnicy, dekarze z Niemiec którzy zgłosili się do pracy.
Mieli czarne kapelusze z szerokim rondem, białe koszule z czarnym paskiem pionowym,
marynarki stylowo skrojone z sześcioma guzikami w dwóch rzędach i spodnie u góry
obcisłe z zamkami a nogawki na dole rozszerzane. Było to trzech młodych Niemców którzy
wędrowali po odbyciu nauki zawodu jako czeladnicy zdobywając
doświadczenie w zawodzie dekarza.
Wędrując mają książeczki w których rzemieślnicy i urzędnicy potwierdzają gdzie byli
i pracowali. Po dwóch lub trzech latach zostają mistrzami i mogą wrócić w swoje
rodzinne strony. Takie zdobywanie doświadczenia zawodowego w czasie wędrówki
dziś nie jest obowiązkowe. Wędrują stolarze, cieśle, dekarze, murarze, płytkarze,
betoniarze, kamieniarze. Podobno wszystkich jest około 1000.
Ich stroje wyglądają jak kostiumy historyczne i są ozdobione znaczkami ich cechu.
Cieśle noszą w lewym uchu obowiązkowo kolczyk.
Swój dobytek noszą w chuście o wymiarach 80 na 80 cm.
Znajdują się tam ubrania na zmianę i ubrania robocze oraz niezbędne kosmetyki.
Czeladnik udający się na wędrówkę musi mieć mniej niż 30 lat, być kawalerem
a przede wszystkim mieć skończoną szkołę zawodową i papiery czeladnika.
Nie może mieć konfliktu z prawem i żadnych długów.
Tradycją była wędrówka przez trzy lata i jeden dzień ale dziś wystarczy dwa lata
i jeden dzień. Jednak wielu z nich wydłuża sobie wędrówkę o parę lat.
Czeladnikom wędrownym wolno pracować w jednym miejscu trzy miesiące maksymalnie.
Dostają oni notes w którym zapisują jakie prace wykonywali.
W czasie wędrówki muszą zachować oni od rodzinnego domu odległość co najmniej 50 km.
Od tego są tylko wyjątkiem choroba czy śmierć bliskiej osoby.
Kontaktują się z rodziną listownie lub telefonicznie. Co ciekawe zabronione
jest posiadanie telefonu komórkowego i nie mile widziane jest korzystanie z internetu.
Kiedyś chodzili piechotą dziś mogą przemieszczać się autostopem lub koleją.

Stowarzyszeń Czeladników w Niemczech w roku 1908 były trzy.
Później były wojny i częściowo lub całkowicie zabroniono wędrowania.
W roku 1980 trzy stowarzyszenia niemieckie wędrujących czeladników zostało
przyjęte do CCEG. CCEG jest to Europejskie Zrzeszeniu Czeladników Wędrownych
które powstało w latach 1953-1968 w Paryżu.
Dziś członkami są niemieckie, francuskie, belgijskie i skandynawskie
stowarzyszenia czeladników, którzy odbyli wędrówkę.
Spotykają się co jakiś czas w innym kraju pogłębiając znajomości i przyjaźnie.
Od roku 1978 zrzeszenie CCEG posiada status doradczy Rady Europy i jest
zarejestrowany w Tribunal d'Instance de Strasbourg.
Zrzeszenie CCEG wydaje co pół roku gazetę CCEG w której wszystkie stowarzyszenia
publikują artykuły na temat swoich podróży.

Wędrówka czeladników w Polsce była znana od wielu wieków.
W Krakowie opisana jest z roku 1403 w „ Ustawie cechu czeladzi nożowniczej
krakowskiej „ jakby wędrowanie czeladników istniało od dawna. W Polsce
w XIX i XX wieku zaniknął zwyczaj wędrowania czeladników ale przyjął
on formę stażów zagranicznych i formę emigracji zarobkowej.
Tam też Polacy mogą nabyć doświadczenia zawodowe i nawiązać nowe kontakty
i przyjaźnie.
Lokalizacja chaty : Bieszczady . Zatwarnica , Ekomuzeum.
Historia niemieckiego stowarzyszenia wędrownych czeladników
udokumentowana jest zdjęciami na stronie :
Blog wędrujących czeladników