Genealogia-jaka by nie była jest przyjemną sprawą.Człowiek krok po kroku,odkrywa kim jest.Chłopem z dziada pradziada,a może szlachcicem...?Kto wie na co natrafimy w czasie naszych poszukiwań.Pozostaje jeszcze kwestia najbliższej rodziny.Kiedy się z nią spotykasz,to wszyscy wypytują "a co już znalazłaś?A co masz nowego?"A kiedy ja pytam co TY mi powiesz o sobie i swoich bliskich żebym mogła kontynuować poszukiwania to nabierają wody w usta.Przygotowałam specjalny zeszyt:Jeden dla Mieszkowskich(mój tata)dla Juchniewiczów(mama mojego taty)I Jankowiaków-Tomiaków(rodzina mojej mamy). I zaczęły się"schody"o ile rodzina Mieszkowskich jest zainteresowana zarówno moimi wynikami ,jak i służy pomocą.Juchniewiczom też nie mam nic do zarzucenia,tak potomkowie Tomiaków(Jankowiaków już nie ma-przynajmniej ja nie wiem że ktoś jest)to już nie bardzo...Zaniosłam zeszyt kuzynowi mówiąc mu co to jest,do czego mi potrzebne i żeby się zapoznał(przed rodziną nie będę kryć jej pochodzenia)i w miarę możliwości,jeśli może żeby uzupełnił o dane swoich bliskich.Zeszyt odebrałam po trzech miesiącach bo był mi potrzebny.Liczyłam że kuzyn nie oddaje mi go z braku czasu.Usłyszałam(po tym jak go zdjął z półki na która go odkładał gdy go dostał-wytarł rękawem z kurzu)że jego to właściwie nie interesuje i że nie uzupełnił...Moja babcia robiła za życia tajemnice prawie ze wszystkiego.Część historii wszelakich znam po części od mojej mamy,ale większego zasobu informacji doczekałam się dopiero po śmierci babci.Kiedy sprzątałam jej mieszkanie "dorwałam"się do całego pudła ze zdjęciami i dokumentami!
Problem jest o tyle postępowy że nie stać mnie na aktywniejsze poszukiwania.Część poszukiwań jest oparta na dokumentach znalezionych w domu i u zmarłej babci,część to dość mocno potwierdzone dane z licznych baz w internecie.Ale robi się zbyt dużo przypuszczeń i podejrzeń "czy to aby na pewno ta osoba?"Myślałam już o możliwości skorzystania z pomocy w poszukiwaniach w tym portalu ale znów wszystko rozbija się o kasę...I o przetworzenie danych w systemie d'aboville(chyba dobrze napisałam)Mimo najszczerszych chęci nie POTRAFIĘ tego ogarnąć.sprawie to wrażenie prostego systemu a mnie powalił na łopatki.
W każdym razie,ten nawał wszystkiego co na NIE sprawił że mam ochotę otworzyć piec i tam zakończyć historię pisaną mojej rodziny
Problem jest o tyle postępowy że nie stać mnie na aktywniejsze poszukiwania.Część poszukiwań jest oparta na dokumentach znalezionych w domu i u zmarłej babci,część to dość mocno potwierdzone dane z licznych baz w internecie.Ale robi się zbyt dużo przypuszczeń i podejrzeń "czy to aby na pewno ta osoba?"Myślałam już o możliwości skorzystania z pomocy w poszukiwaniach w tym portalu ale znów wszystko rozbija się o kasę...I o przetworzenie danych w systemie d'aboville(chyba dobrze napisałam)Mimo najszczerszych chęci nie POTRAFIĘ tego ogarnąć.sprawie to wrażenie prostego systemu a mnie powalił na łopatki.
W każdym razie,ten nawał wszystkiego co na NIE sprawił że mam ochotę otworzyć piec i tam zakończyć historię pisaną mojej rodziny