Wysłany z Siedlec pułkownik baron v. Brinken natarł w okolicy Żelechowa na oddział Jankowskiego. W krwawej utarczce piechota odcięta została od jazdy, lecz po kilku dniach udało się Jankowskiemu zebrać ponownie rozbity oddział, uszczuplony o kilkudziesięciu zabitych i podobno 39 wziętych do niewoli.
Propaganda rządowa Wyparci z tej wsi /Kruszwy/ powstańcy rzucili się do lasu po drodze ku Fiałkówce; nasz oddział ścigał ich ślad w ślad; w lesie przed w. Fiałkówką w saméj wiosce i w lesie za wsią powstańcy próbowali zatrzymać nasze nacieranie, lecz każdą razą byli odbijani z wielką dla nich stratą; oddział nasz pędził bandy do m. Żelechowa; w tym punkcie powstańcy znowu chcieli się sprzeciwiać, lecz niebawem zostali rozbici atakiem z trzech stron. Ciemność nocy i zmęczenie ludzi zmusiły majora Malinowskiego przerwać ściganie i oddział rozlokował się na nocleg w m. Żelechowie. Strata powstańców w zabitych i rannych bardzo znaczna, jeńców wzięto 10 ludzi, w téj liczbie naczelnika powstańczéj piechoty barona Kek von Sztukenfeld; prócz tego wojska odbiły 23 sztucerów, wiele białéj broni i 3 koni. U nas 1 zabity, 8 raniono i 4 kontuzjowano. [Dziennik Wileński 21.11.1863]