Forsownym nocnym marszem ruszył Józef Miniewski w głąb Krakowskiego i następnego dnia o 5. z rana stanął w Krzykawce, w lasach olkuskich. W godzinę później już uderzyli moskale, wysłani silną kolumną ks. Szachowskoja z Olkusza, na oddział powstańczy, który odparł pierwszą szarżę, poczem rozpoczął się obu stronny ogień, trwający do godziny 2-giej po południu. Wśród tego ognia powstańcy z nieustraszoną odwagą rzucili się na piechotę moskiewską, która cofnęła się do pobliskiej wsi, skąd trudno ją było wypchnąć. Szczęśliwy bój w początkach, mniej pomyślny wziął obrót po długim niszczącym ogniu; szczególnie gdy poległ niezrównanej odwagi pułkownik Francesco Nullo, w szeregach powstańczych wszczął się popłoch i poczęto uchodzić ku Błędowu i Chechłu. Party wciąż przeważającemi siłami oddział odstrzeliwając się, dostał się w bagna rzeczki Białej, gdzie pewna ilość potonęła, ale i pościg na chwilę został wstrzymany temi moczarami. Tutaj przy przejściu rzeczki 30 powstańców dostało się do niewoli, w tej liczbie 14 Fran cuzów i Włochów. Gnany aż do Chechła oddział, tutaj zupełnie się rozprószył: garstka rzuciła się na północ, reszta zawróciła ku kordonowi. [Ziel.]
[J.K.Janowski, Pamiętniki ...] Drugi oddział pod dowództwem Miniewskiego, przekroczył granicę tej samej nocy z 3. na 4. maja, około Sławkowa pod wsią Poręba i szybkim marszem dotarł do wsi Podlesie 15, gdzie odparł napotkany mały oddział, a raczej patrol moskiewski i posunął się tego samego dnia 4. maja, dalej w głąb kraju i zatrzymał się w lasach Olkuskich pod Krzykawką. Oddział ten, znacznie liczniejszy od pierwszego, składał się przeważnie z cudzoziemców, Włochów, Francuzów, stanowiących osobną legię pod dowództwem Garybaldczyka pułkownika Nullo. Tutaj pod tą Krzykawką, d. 5. maja, został zaatakowany przez Moskali. Po parugodzinnej bitwie, gdzie szczególniej Francuzi i Włosi uporczywie i mężnie walczyli i dowódzca ich pułkownik Nullo znalazł bohaterską śmierć, oddział został rozbity ze znacznemi stratami w zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Niedobitki parte przez nieprzyjaciela, który nie dawał pardonu i rannych mordował, tego samego dnia przeszli granicę.