Oddział żandarmeryi narodowej 23 ludzi pod dowództwem rotmistrza Rylskiego, wysłany przez Borelowskiego "Lelewela", urządził pod wsią Groszki zasadzkę na 30 kozaków, zabezpieczających naprawę telegrafu między Kałuszynem a Siedlcami. Dońcy wpadli w zasadzkę i straciwszy 8 zabitych oraz urzędnika od telegrafu, tudzież 2 wziętych do niewoli, — powieszonych zaraz po przyprowadzeniu do obozu za rabunek — umknęli do Kałuszyna, skąd zabrawszy kompanię żmudzkiego pułku grenadyerów i 15 kozaków, ruszyli śladem powstańców do Żeliszewa , atoli napotkawszy na silny oddział powstańczy, moskale nie odważyli się atakować go i wrócili wieczorem do Siedlec.
Dziennik Poznański Stanąwszy obozem w pobliżu głównego gościńca warszawsko-litewskiego, dowiedziano się w sztabie, że oddział kozaków dońskich asekuruje naprawę telegrafu między Kałuszynem a Siedlcami. Pułkownik nasz wysłał więc rotmistrza Rylskiego z plutonem jazdy, ogółem 23, by zaturbował dońców i poprzerywał telegrafy. Stało się jak kazał. Doncy wpadli w zasadzkę i musieli podać tył umykając do Siedlec, chociaż ich było 50 i kilku, stracili 8 zabitych i urzędnika od telegrafu, dwóch zaś dońców ujęto i zaraz po przyprowadzeniu do obozu powieszono za rabunek. Nadto dostał się w ręce plutonu furgon kozacki, który jednak spalić musiano w drodze. Rotmistrz Rylski zaalarmował następnie załogę w Garwolinie i powrócił do obozu pod Oleksińce. [Dziennik Poznański 9.7.1863]