Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Róża 23.06.1863

Z Kałuszyna wyruszył w nocy na 23. czerwca gen. major Drejer na czele 4 rot piechoty z plutonem dział, pół szwadronem ułanów i 70 kozakami przeciw oddziałowi Borelowskiego Ten przez Stany i Żebrak, gdzie zniszczył za sobą most na Kostryni, cofnął się pod Różę. Tutaj, zająwszy las, przyjął ogniem kawaleryę moskiewską, która go dognała o godzinie 8. rano. Natarcie moskali było tak silne, że oddział począł się cofać, tracąc kilkudziesięciu, ku Róży. Najgorętsza walka wrzała przy obronie furgonów, zaatakowanych gwałtownie przez całą kawaleryę moskiewską. Garstka broniła się tak długo, dopóki piesi strzelcy i maroderzy nie znaleźli się poza doniosłością strzałów. Przy obronie tej odznaczyli się walecznością kawalerz.: Lisowski, Wróblewski i Schwarz, oraz szef sztabu Mieczkowski, który żonę, znajdującą się przypadkowo na jednym z furgonów, porwał z otoczenia moskali i uprowadził szczęśliwie. Oddział w rozsypce cofał się, ostrzeliwając się, szybko do lasu. W starciu tem stracili Polacy kilkudziesięciu ludzi.
Lelewel z garstką jazdy ruszył w kierunku kordonu i niebawem przeszedł na terytoryum austryackie.
Ksiądz Brzózka część rozbitego oddziału doprowadził tegoż dnia do Krysińskiego.
Oddział Lelewela pod Różą wynosił, nie licząc niezaopatrzonych w broń, około 450 ludzi, na którą to cyfrę składały się między innymi rozbitki z oddziału Rudolfa i oddział zebrany przez Zygmunta Koskowskiego. Klęska Lelewela byłaby jeszcze większą, gdyby nie męstwo Bardeta, dowodzącego I. kompanią strzelców po Ujejskim.
Rotmistrz Rylski w 18 żandarmeryi konnej ruszył ku Radzyniowi, a stamtąd pomknął w Lubelskie, niepokojąc moskali w różnych punktach, gdzie mogąc zabierając kasy, jak w Turobinie 1. 7., w Biłgoraju itd.

Dziennik Poznański
Lelewel ruszył tegoż dnia na całą noc do Olszyc, a ztamtąd do Róży dnia 23 czerwca, gdzie na wzgórzu w lesie zajął stanowisko dobre przeciwko hordom, które zaczęły się już pokazywać, popychając dragonów naprzód. Z początku mieli Polacy do czynienia tylko z rotami siedleckiemi, które rozsypawszy się w tyraliery waliły do lasu, lecz straszliwie decymowane przez naszych strzelców celnych. Wkrótce jednak nadeszły Moskalom posiłki ze wszech stron: od Kałuszyna, Siedlec, Międzyrzecza i Garwolina, tak iż naraz oddział Lelewela, liczący tylko 450 zbrojnych (było wielu bardzo czekających na broń) ujrzał się otoczonym przez 24 rot piechoty, 4 działa, 2 szwadrony dragonów, dwa ułanów i sotnię kozaków. Byłoby wszystko stracone i wszyscy wycięci do nogi, gdyby nie przytomność podziwienia godna, odwaga i nadzwyczajna kapitana Bardet, Francuza, dowodzącego 1 kompanią strzelców w miejsce ś. p. Ujejskiego. Oddział cały straciwszy tylko 28 rannych i zabitych i nieco w rozbiegłych, przerżnął się dzielnie, chociaż ścigany przez Moskali, cofał się w największym porządku i zajął na drugi dzień 24 z. m. obronne i prawie niedostępne stanowisko w lasach między Stoczkiem a Łukowem. Jen. major Drajer fałszywy raport złożył Konstantemu o całéj téj okazyi. Moskale po bitwie zażądali z okolicznych wiosek 50 wozów, nie dopuszczając włościan do prowadzenia tychże, i zabrali swych rannych do Siedlec, zabitych zaś pochowali skrycie po lesie. Mieli straty do 500 ludzi, a nie 7, jak się podobało Drajerowi napisać. Również nie zabrali nam żadnych koni, chyba tylko od furmanek włościańskich. Nie zabrali 5000 ładunków, gdyż pułkownik nasz rozdał je pomiędzy piechotę i kawaleryą, skoro złamało się koło u jaszczyka i niemożna go było uwieźć. W jaszczyku tym znaleźli Moskale tylko garnuszek masła, własność prywatną furgonicza, i starą chorągiew niejakiego Rudolfa, który przed miesiącem miał oddział 120 ludzi w Podlaskiem, a późniéj złączył się z Lelewelem. Karabinów jakąś liczbę mogli pozbierać Moskale po poległych.
[Dziennik Poznański 9.7.1863]

[Księga zgonów par. Ruchowicz]
Działo się we wsi Tuchowiczu dnia dwudziestego czwartego Czerwca Tysiąc ośmset sześdziesiątego trzeciego roku o godzinie dwunastej w południe. Stawili się Andrzej Bednarczyk lat piędziesiąt sześć i Adam Gromada lat czterdzieści cztery liczący obaj włościanie gospodarze w Zastawiu osiadli i oświadczyli iż w dniu wczorajszym po batalii zaszłej na polach i w lasach Zastawskich między godziną dziewiątą ranną, a szóstą wieczorową na pobojowisku znaleziono dwudziestu pięciu polskich zabitych z imion nazwisk i pochodzenia nieznanych i we wsi Zastawiu przy gościńcu pod samą wsią pochowano. Po przekonaniu się naocznie o rzeczywistości niniejszego zdarzenia akt ten spisany – stawającym przeczytany, a gdy Ci pisać nie umieją przez Nas podpisany został.
X. Adam Byszewski proboszcz PT
Id
971
Data
23.06.1863
Miejsce
Róża
Region
Sandomierskie
Zdjęcie
brak
Inne nazwy
Łuków, Stoczek
Artykuł
brak
Uwagi
Polegli spoczywają w mogile w Zstawiu
Link do tego rekordu
Link wewnętrzny GP (BBCode)