Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Ilość: 69124
Strona z 1729 < Poprzednia Następna >
Karol Bronikowski
Człowiek olbrzymiej siły. "Kiedy w majątku jego młócili na maszynie groch i takowy najemnicy ze stodoły znosili do spichrza, każden i każda (bo były i kobiety) obowiązkowo nosił po pół korca i to trzeba było wynosić po schodach na piętro. Jedna z kobiet słabszej kompleksji, a wyjątkowo otyła, nie mogła wyjść na schody, to pan Bronikowski, widząc jej bezskuteczne usiłowania, wziął ową kobietę wraz z półkorcem grochu na swoje plecy i wszystko to razem bez wielkiego wysiłku wyniósł na górę. Drugi przykład: kiedyśmy siedzieli w więzieniu w Kielcach, na podwórcu więziennym leżała na ziemi belka sosnowa, gruba i długa. Próbowaliśmy podnieść ją do góry i okazało się, że jest za ciężka; pan Bronikowski, jak ją zaczął ulżywać i podsadzać się pod nią, tak położył sobie na karku, obszedł dziedziniec i rzucił.[(i]"Został zaaresztowany jako członek organizacji powiatu stopnickiego . Trzymany w Kielcach a następnie w kazamatach więzienia chęcińskiego, poddany inwigilacji przez Hatzfelda. Nikogo nie wydał - jako jedyny traktowany przez Hatzfelda z pewnym szacunkiem"Kiedy pana Karola Bronikowskiego przyprowadzili dla zbadania go do kancelarii z skrępowanymi w tył rękoma i gdy przy badaniu odpowiadał nie w myśl Hatzfelda, to ten zaczął przyskakiwać do pana Bronikowskiego, unosić się złością i tak jak na innych podnosił rękę (w której trzymał pieczęć dużych rozmiarów), aby go w twarz uderzyć. Wtedy pan Bronikowski powiedział: „Panie, ostrożnie ze mną", szarpnął rękami i postronki pękły. Hatzfeld odskoczył, zmierzył go wzrokiem od stóp do głów i, jak opowiadał Bronikowski, podsunął mu krzesełko i powiedział: „Może pan będzie łaskaw usiąść". Ale odtąd zawsze przy badaniu było stale w kancelarii dwóch żołnierzy z karabinami."
Strona z 1729 < Poprzednia Następna >