Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Ilość: 69808
Strona z 1746 < Poprzednia Następna >
Śnieżko
"Przez Jancewicze przechodził oddział powstańców, z oddziału (prawd.) Różyckiego. Po noclegu i zaopatrzeniu skierował się do Królowego Mostu w Puszczy Białowieskiej. Droga wiodła przez Dołbiznę, własność rodziny Śnieżków. Potem do Jancewicz przylecieli kozacy. Dziadek skierował ich na mylny ślad - ale w końcu i oni trafili do Dołbizny. Przy drodze była karczma. Żyd karczmarz właśnie przewoził okowitę z jakiejś gorzelni, kozacy dopadli go, popili się i zaczęli plądrować dwór. Wywlekli opierającego się Śnieżkę i zabili, a córki zaczęli napastować. Wtedy kucharz (prawosławny, eks-chłop pańszczyźniany) Benedykt nie ścierpiał i wygarnął z dubeltówki. Porąbali go szablami po głowie, ale nie umarł, wyleczył się i potem trochę jakby przygłupi przebywał na tzw. łaskawym chlebie u mojej babki w Jancewiczach, a może przedtem gotował. Pamiętam go dobrze, kazano mi go szanować, pamiętać o nim. Pamiętam jak zmarł, miałam może 5-7 lat, Matka zaprowadziła mnie do niego, kazała pomodlić się, uklęknąć, zaniosłam mu jakiś obrazek, który moja mama wsunęła mu do rąk. Nie pamiętam natomiast pogrzebu. Pewnie był pop i wywieziono go na cmentarz prawosławny do Zubacz. A podczas powstania dwór w Dołbiźnie spalono, a majątek następnie skonfiskowano. Syna uratowała panna służąc pod krynoliną, w rowie. /Dziadek Jaczynowski/ zobaczył łunę palącej się Dołbizny. Założono konie, popędził. Zastał ruinę, zgliszcza, trup Śnieżki w rowie."
Śnieżko
"Po kilkugodzinnym pochodzie przybył oddział w pobliże majętności p. Śnieżki, sędziwego, 80-letniego starca - a wielce kochanego i w całej okolicy poważanego obywatela. (...) Kilka celnych strzałów walecznych kozaków, pozbawiły życia wszystkich dworskich ludzi, wybiegłych na ratunek swojego kolegi. (...) W chwili gdy żołdactwo z bronią do ataku rzuciło się do pałacu, p. Śnieżko siedział w swoim fotelu oczekując ich przybycia z rzadką rezygnacją. Nie widział wprawdzie i pojąc nie mógł co to oznacza, bo lokaj wysłany na zwiady, zabity - nie wrócił z odpowiedzią, zawsze atoli mógł spodziewać się wszystkiego najgorszego. Nie zawiódł się. Żołdaki wpadłszy do pałacu, raczej wywalili niż otworzyli drzwi do jego pokoju. Sędziwa, poważna postać białego starca, pogodne czoło, wyraziste oko jasne, szlachetne rysy twarzy, przytem wąs zawiesisty i biała broda spadająca aż na piersi, w pierwszej chwili wywarły na tych dzikich niemały wpływ i wznieciły uszanowanie. Chwilę sołdaci stali zdziwieni, zawstydzeni, nie mieli odwagi ani postąpić naprzód, ani przemówić słowa. Gdy jednak jeden z świeżo do pokoju przybyłych żołdaków zawołał: wot kakaja boroda! - eto wierojatno sam pierwyj miatjeżnik - wszyscy naraz rzucili się na niego, pochwycili za brodę i ciągnęli z pokoju, a że tak bardzo wiekowy staruszek nie zdołał pospieszyć tak raźnie, do szybszych więc kroków pobudzano go kłuciem bagnetami. Nieszczęśliwy! zanim dowleczono go na ganek pałacu, otrzymawszy przeszło czterdzieści ran bagnetem, wyzionął ducha.
Strona z 1746 < Poprzednia Następna >