Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 42978
Strona z 1075 < Poprzednia Następna >
Roman Bniński
Urodzony w powiecie zwiahelskim gub. wołyńskiej, w dobrach ostropolskich, nabytych przez dziada Bnińskiego, który z Wielkopolski przeniósł się na Wołyń, ukończył uniwersytet kijowski, a odziedziczywszy po ojcu zadłużone dobra, sprzedał je marszałkowi gubernialnemu wołyńskiemu Włodzimierzowi Szwejkowskiemu, rozpłacił się najsumienniej z wierzycielami i pozostał przy bardzo małym kapitale, od którego procent musiał starczyć na potrzeby matki jego i dwóch sióstr. Nie będąc już bardzo młodym, w przeddzień niemal wypadków 1863 r. ożenił się z panną , bogatą dziedziczką ukraińską i gorącą patrjotką. Gdy powstanie na Rusi postanowionem zostało, Roman Bniński, wspólnie z małżonką wystawił pluton kawalerji własnym kosztem umundurowanej, na czele którego bił się mężnie pod Platonem Krzyżanowskim, a okryty ranami dostał się do niewoli. Skazany na lat dwadzieścia do ciężkich robót, przybył do Usola w 1865 roku, gdzie był wzorem dla innych pod każdym względem. Oboje Bnińscy, oszczędzając się bardzo, dopomagali potrzebującym kolegom wygnania w największej tajemnicy, jako ludzie wolni od wszelkiej próżności. Po wyjeździe z Usola długoletniego prezesa Towarzystwa Usolskich Wygnańców Alesandra Oskierki, czynność tę przez czas jakiś pełnił Roman Bniński. Czci najgodniejsza pani Wacława skutkiem denuncjacji została powołaną z Usola do komisji śledczej w Kijowie i tylko dzięki ludzkości władz irkuckich uniknęła tej podróży, odpowiadając na wszelkie pytania urzędowe z Usola jako chora. Sprawa ta wlokła się aż do manifestu wierzbołowskiego, który wszystkie nieukończone sprawy przerwał, a tem samem Bnińskę i jej majątek ocalił. W czasie gdy sprawa ta była w biegu, pani Wacława, jako aresztowana w mieszkaniu własnem, nie mogła wychodzić na ulicę bez asystencji kozaka burjackiego, którego jej dodano jako szyldwacha. Zabawny był widok tej pani, za którą automatycznie postępowało bezwiedne narzędzie autokracji rosyjskiej, tem zabawniejszy, że naówczas my wszyscy wolni już byliśmy od straży. Sybiracy zaś po swojemu tłumaczyli uwięzienie Bnińskiej, twierdząc, że zapewne musiała sobie coś przywłaszczyć z własności męża i dlatego jest pod aresztem. W szeregu manifestów i ulg na mocy prywatnych starań polepszał się stopniowo los Bnińskich, czemu towarzyszyło ciągłe zbliżanie się do kraju. Tym sposobem przenosili się kolejno do Irkucka, Tobolska, Astrachania, Chersonu, Odessy, wreszcie osiedli w Krakowie, gdzie pani Wacława zmarła w 1887 roku. Po zgonie ukochanej małżonki osiadł Bniński na Ukrainie w Wacławówce, gdzie dotąd mieszka obok młodszego syna Hilarego. Z dwóch córek Bnińskich młodsza Wacława zmarła w dzieciństwie, starsza zaś Marja poślubiła hr. Adama Komorowskiego Suffczyńskiego, jest wzorową żoną i matką dwóch dziarskich chłopaków i dorastającej córki. Z synów pp. Romanowstwa starszy Roman pracuje nad wydżwignięciem majątku rodzinnego z interesów, w chwili zaś obecnej, gdy to piszę, jest pełnomocnikiem bogatego właściciela ziemskiego na Wołyniu, Małyńskiego, i stanowić może słusznie chlubę rodziny i wzór dla młodzieży na Rusi. W 1904 roku poślubił pannę Marją Czarnecką z Wielkopolski. Młodszy Hilary, wielki zwolennik sportów, ożeniony od lat paru z hrabianką Tarnowską, córką Stanisława, mieszka w Wacławówce, zajmując się gospodarstwem i zarządem dóbr własnych, nie odrzucając rad i wskazówek starszego brata.
Jan Bober
(20.08.1842 –1864), syn Jana i Marianny z Michalskich. W dniu 26 listopada 1863 r. w ramach poboru dokonanego przez powstańców w Bodzentynie zabrany wraz z 14 innymi mieszkańcami miasteczka i wcielony do szeregów wojska narodowego. Pobór przeprowadził oddział piechoty pod dowództwem por. Kazimierza Szermentowskiego. Bober znalazł się prawdopodobnie w kompani kpt. Waltera i wyróżnił w potyczce pod Kunowem (21.01.1864). Według raportu (z 31.05.64) A. Gajerskiego Bober (22 lata) wraz z Tomaszem Koniecznym (17 lat)[1] zostali straceni przez powstańców w dniu 15.02.1864 r. w lasach cisowskich. Na podstawie tego meldunku ujęto ich w wykazie poszkodowanych przez powstańców mieszkańców guberni radomskie z adnotacją o braku przyczyny ich śmierci. Nie są wymieniani na wykazach, w których uszczegóławiano lojalność lub zasługi straconych wobec władz, które dawały ich bliskim możliwość korzystania z określonych przywilejów. Natomiast wg aktów zgonów sporządzonych przez proboszcza w Cisowie (1.03.64 r) wynika, że zmarli w dniu 24.02.1864 r. o godz.3-ej po południu. Odnotowano, że byli urodzeni w Bodzentynie, a mieszkali w Cisowie, czyli potwierdzono stacjonowanie w pobliżu obozu powstańczego. Zapisy metrykalne podają inny wiek chłopców odmienny od rzeczywistego: Bober-19lat, Konieczny-16lat. Dane o rodzicach szczegółowe i zgodne. Ten najwcześniejszy zapis pozwala na hipotezę, że - po klęsce opatowskiej i rozbiciu wycofujących się oddziałów powstańczych – mogli zginąć w czasie rosyjskiej obławy w pobliżu Cisowa. Oczywiście bierzemy pod uwagę także to, iż chłopcy – powstańcy mogli popełnić wykroczenie dyscyplinarne, za które wojskowy kodeks karny określał karę śmierci. Mogła to być np. dezercja z oddziału lub zaśnięcie na posterunku podczas służby.
Strona z 1075 < Poprzednia Następna >