Portal w rozbudowie, prosimy o wsparcie.
Uratujmy wspólnie polską tożsamość i pamięć o naszych przodkach.
Zbiórka przez Pomagam.pl

Powstanie Styczniowe - uczestnicy

Największa baza Powstańców Styczniowych.
Leksykon i katalog informacji źródłowej o osobach związanych z ruchem niepodległościowym w latach (1861) 1863-1865 (1866)

UWAGA
* Jedna osoba może mieć wiele podobnych rekordów (to są wypisy źródłowe)
* Rekordy mogą mieć błędy (źródłowe), ale literówki, lub błędy OCR należy zgłaszać do poprawy.
* Biogramy opracowane i zweryfikowane mają zielony znaczek GP

=> Powstanie 1863 - strona główna
=> Szlak 1863 - mapa mogił i miejsc
=> Bitwy Powstania Styczniowego
=> Pomoc - jak zredagować nowy wpis
=> Prosimy - przekaż wsparcie. Dziękujemy

Szukanie zaawansowane

Wyniki wyszukiwania. Ilość: 13492
Strona z 338 < Poprzednia Następna >
Antoni Barancewicz
1837-1918, syn Kazimierza i Wiktorii z Rymkiewiczów. Po ukończeniu Gimnazjum Wileńskiego wstąpił do wojska rosyjskiego. Gdy wybuchło powstanie, stacjonował w Białymstoku w stopniu podporucznika. Barancewicz nastrojony patriotycznie, odważny i nieustępliwy, a przy tym ujmującego usposobienia, potrafił pozyskać sobie młodzież tak w najbliższej okolicy, jak i w Białymstoku i w Grodnie, gdzie od roku 1861 istniała tajna organizacja. Barancewicz był łącznikiem między naczelnikiem wojennym województwa grodzieńskiego Duchińskim a oficerami garnizonu białostockiego. W bitwie pod Waliłami 29.04.1863r. dowodził Barancewicz drugą kompanią strzelców na lewym skrzydle, gdzie stawił zacięty opór ogromnej przewadze Moskali. Później dowodził partią w powiecie bielskim, a następnie połączył się z odziałem braci Ejtminowiczów. Po przejściu w Podlaskie, a później Lubelskie połączył się z głównymi siłami Karola Krysińskiego i W. Wróblewskiego. W stopniu kapitana walczył w wielu bitwach i potyczkach. Po rozbiciu oddziału Wróblewskiego pod Rutką Korybutową 19.01.1864r. wyszedł cało z klęski i przeszedł granicę galicyjską. Następnie wyjechał do Paryża. Rząd Narodowy w uznaniu zasług mianował go na emigracji majorem. Powrócił w 1869r. do Galicji. W 1872r. objął stanowisko okręgowego inżyniera dróg krajowych w Stanisławowie. Działał w różnych patriotycznych stowarzyszeniach. Ok. 1913r. przeniósł się do Lwowa, gdzie zmarł w styczniu 1918r.
Józef Barański
Ur. ok. 1846, zm. 26.8.1892 Parno. Syn - aptekarza ze Lwowa i Leska i Emilii Facony. W Powstaniu jako 17-latek walczył w oddziałach Zapałowicza, Wysockiego i konno u Jeziorańskiego. Był wówczas na I roku Techniki. W intencji jego szczęśliwego powrotu z Powstania ojciec ufundował w Lesku kaplicę z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Po powstaniu ukończył edukację i pracował jako inżynier kolejowy w dyrekcji ruchu we Lwowie. Zmarł w wieku 46 lat na apopleksję. Pochowany (Rudno) Zimna Woda k. Lwowa. Żona: Izabela Starzecka (c. Bazylego i Tekli Bilskiej). Miał syna: Władysława Mariana Józef (1874) i dwójkę córek: Zofię Scholastykę Izabelę (1882) i Józefę Helenę Paulinę (1885) - urodzeni we Lwowie. W zapiskach bratanka: "[i]Wyprawili go Dziadkowie, sprawiwszy mu mundur gwardii koloru migdałowego z kamaszami i płaszczem, zaszywając w kołnierzu 20 talarów. Babka Emilia płakała i rozpaczała, ale Dziadek Robert ją uspokajał i tłumaczył, że i on był powstańcem w roku 1831 i chociaż ranny w nogę pod Ostrołęką, wrócił cały i po wyjęciu kuli szybko wyzdrowiał. Józef walczył w oddziale Zapałowicza, porucznikiem był Leszczyński o jednej nodze [jednej ręce - przyp. GP]. W pewnej potyczce gwardia szła na bagnety i gdy trzech żołnierzy rosyjskich natarło na Józefa, zginąłby zakłuty bagnetami, gdyby w ostatniej chwili nie nadjechał Leszczyński zabijając dwóch i trzeciemu Józef sam dał radę. Oddział Zapałowicza składał się z 96 gwardzistów, 200 strzelców, 50 kosynierów i tyleż ułanów. , gdzie dowodził Wysocki [jeden z trzech oddziałów - przyp. GP], oddziały powstańce zostały rozbite i zmuszone przejść przez granicę do Austrii, gdzie zostały rozbrojone. Józefa z towarzyszami zawieziono do więzienia do Lwowa. Po pewnym czasie udało się Dziadkowi wykupić go i przywieźć do domu. Wrócił wymizerowany w dziurawym mundurze i butach, ogromnie zawszony. Wszyscy płakali na jego widok, wykąpany, wyczesany, w czystej bieliźnie upadającego z nóg położono do łóżka. Opowiadał jak po lasach kryli się nie śpiąc i nie jedząc, wodą brudną pili z kałuż, ale mimo tego duch panował dobry i mniejsze oddziały rosyjskie znosili. W lasach odwiedzało ich obywatelstwo, dowożąc żywność i wodę.[/i]
Strona z 338 < Poprzednia Następna >