dowódca oddziału, w potyczce w okolicy Kolna przy granicy pruskiej, cofając się wraz z oddziałem Miecza i kapelana B. przed przeważającemi siłami nieprzyjacielskiemi, po dwógodziennej zaciętej bitwie ranny w nogę, pozostał sam na placu, gdyż oddziały poszły w rosypkę. Spostrzeżony na samej granicy pruskiej, przez oficera kozaków, broniąc się od napaści strzelił po dwakroć, lecz chybił. Schwytanego zaś przez nadbiegłą eskortę kozacką, tenże oficer wystrzałem z rewolweru zabił na miejscu.
Źródło
[Kolumna Z., Pamiątka dla rodzin polskich..., t. II]