ziemianin z Wołynia, był ożeniony z ciotką mojej żony, z domu Bielińską. W okolicy swojej miał dużą wziętość i wpływy na wygnaniu, przygnębiony ciężkiemi przejściami, odsuwał się od stosunków z ludźmi, często zapadał na cierpienie wątroby, w której rozwijał się nowotwór, i wkrótce zakończył życie. Syn jego jedyny bardzo źle pokierował się, skutkiem czego cała rodzina zerwała z nim stosunki. Staruszka Łozińska żyje dotąd i mieszka w Żytomierzu, otoczona szacunkiem powszechnym.
Źródło
Lasocki W., Wspomnienia z mojego życia, t. II, Kraków 1934