właściciel ziemski z Podola, rozjemca pokojowy, skazany najniewinniej do ciężkich robót za znaleziony u niego w czasie rewizji arkusik papieru z wodnym znakiem orzełka, który uznano za blankiet Rządu Narodowego. Wobec tak niespodziewanego ciosu Siedrocki nie umiał zachować się stoicznie, całą podróż na Sybir odbył zalewając się łzami i opowiadając każdemu żołnierzowi o swych przygodach i wyrzekając na niesprawiedliwość rządu. Ukoił się nareszcie, gdy z mojej porady wziął się do tłumaczenia geologji Layela, którego dokonał, a chociaż nie ujrzało ono prasy drukarskiej, niemniej uleczyło tego zacnego a bardzo nieszczęśliwego człowieka od ciężkiego rozstroju nerwowego. Przenosił się on kolejno do Krasnojarska, Wiatki i Ekaterynosławia, wkońcu, o ile mi się zdaje, połączył się z rodziną swoją w Odesie.
Źródło
Lasocki W., Wspomnienia z mojego życia, t. II, Kraków 1934