Pod Koniecpolem odznaczył się niejaki Marzniewski, mężczyzna olbrzymiego wzrostu i odpowiedniej siły. Stanąwszy na moście, znajdującym się na Pilicy, z niezwykłej wielkości garłacza, gdzie mieściła się prawie armatnia kula, jak drugi Kokles rzymski, walił raz poraź, a zawsze ze skutkiem. Tak strzelając z pół godziny, nie spostrzegł w swym zapale, że sam prawie został na moście, opuszczony od wszystkich, oddalony od nieprzyjaciela na paręset zaledwie kroków. Pomimo tego nie cofnął się; naraz zadrżał — zabójczy garłacz wypuścił z rąk — dwie kule uderzyły go prawie jednocześnie w piersi i prze cięły pasmo dni młodego bohatera. Moskale podniósłszy go z ziemi, dziwili się jego budowie i olbrzymiej broni, jakby umyślnie odlanej dla niego.
Źródło
Modrzewski Władysław, Pamiętniki powstańca z 1863 i 1864 roku, Lwąw, 1881