Kapitan oddziału Langiewicza, wcześniej oficer moskiewski, jako dezerter do Wąchocka przybył, a w bitwie pod Suchedniowem dowodząc kosynierami w chwili najważniejszej samowolnie zakomenderował odwrót kosynierów, przez co bitwa zdecydowaną nie została. Następnie zniknął i dopiero kilka dni później spotkała go, jadącego furmanką kawaleria powstańcza. Jako silnie podejrzanego do obozu przywiodła. Był przetrzymywany w szałasie więziennym na stokach Świętego Krzyża. Został zamordowany przez Moskali podczas ataku na obóz powstańczy.