"Znałem niejakiego Znamirowskiego, który służył w tym samym oddziale co ja. Służbę obozową uważał za uciążliwą, a w potyczkach zdradzał usposobienie bardzo nerwowe, gdyż trząsł się jak w febrze, a przy lada sposobności okazywał Moskalom pogardę, odwracał się do nich smutną twarzą i próbował ścigłości swego konia, wobec tego prosił, aby go mianować kurierem. Tacy kurierzy byli uświadomieni, a tym samym wtajemniczeni w organizację, bo ich zadaniem było jeździć, zasięgać wiadomości o ruchach wojsk rosyjskich i zaraz bądź osobiście, bądź za pośrednictwem poczty obywatelskiej dawać znać do najbliższego obozu, a że najpewniejsze dane mogli mieć od naczelników miast lub okręgowych, wszystkich więc prawie osobiście znali.
Otóż ów Znamirowski, znając organizację powiatów kieleckiego i stopnickiego, po upadku powstania, z celem zapewne zrobienia kariery, zgłosił się do jenerała Czengierego jako naczelnika wojennego na powiat kielecki, a tym samym pana życia i śmierci, i zadenuncjował całą organizację, wskazał nazwiska, miejsce zamieszkania, tak że do każdego na pewniaka przychodziło wojsko, rozumie się z oficerami, i po zrobionej rewizji czy znaleźli jakie papiery, czy nie, aresztowali i odstawiali do Kielc".