I znowu odszedł jeden z tych, którzy czynem dowiedzieli i krwią wpisali do Ksiąg Narodów, czem jest Polska dla Polaka, — jeden z tych, — którzy nigdy, nawet w najcięższych chwilach, które przeżywała Ojczyzna nasza, nie stracili ducha i wiary w lepszą przyszłość Narodu, którzy wierzyli święcie, że: Duch Narodu to jest wszystko: To jest Jego broń! W nocy z dnia 3-go na 4-ty listopada 1923 r. zmarł w Puławach porucznik weteran 1863 r. Nieciengiewicz Jan, Kawaler Orderu „Virtuti Militari”, Adiutant Grupy Rynarzewskiego — Felińskiego. Oto co powiada historia: „Bitwy i potyczki 1863—64” St. Zieliński str. 249—250: „Powstańcy zabrali kilka koni, kilkanaście szabli kozackich i karabinów. Żołnierz młody, ale dzięki pracy i dobrym rozporządzeniom Rynarzewskiego… w największym porządku prowadził pięciogodzinny bój. Zwycięstwo nie stało się świetniejszym z powodu, że Rynarzewski ciężko ranny, musiał być usunięty z placu boju (i zmarł w kilka dni później); nie mniej ranni niezdolni byli do walki adiutanci Dowódcy Józef Bogucki i Nieciengiewicz. Dosyć jeszcze wspomnieć, że ś. p. por. Nieciengiewicz spędził kilkanaście lat na Sybirze, dokąd był dwukrotnie zsyłany i uprzytomnić sobie najwyższą odznakę wojskową Order „Virtuti Militari” na piersi tego 80-cio letniego starca, do niedawna jeszcze świecącego przykładem nam młodym swą dziarską i żołnierską w każdym calu postawą — aby pochylić czoło w największym szacunku i wyrzec: Cześć Ci, Bohaterze Narodu! Ziemia polska niech Ci lekka będzie! Bielski.