Z zawodu krojczy, b. zdolny, objechał jako poszukiwany krawiec wszystkie prawie wieksze miasta Europy. Mieszkał więc we Wrocławiu, Paryżu, Strassburgu, Reims, Berlinie, 2 lata spedził w Wilne i zna Wielkopolskę, był też w Petersburgu, Moskwie, Kazaniu, Symbirsku, asystował przy rozbrajaniu Niemców w Poznaniu, a kiedy hordy bolszewickie docieraly do stolicy, staruszek zgłosił się na ochotnika (!) do armji polskiej! Rzecz prosta, nie przyjęto go, odszedł, ale długo patrzeli za nim zebrani pod lokalem ochotniczej komisji werbunkowej - takim oto jest duch Polskiego Powstańca!
A oto historia powstańca Nowickiego: W 1863 roku pracuje w znanym jeszcze starszym obywatelom Poznania zakładzie kupieckim p. Salkowskiego. Z. Warszawy dochodzą słuchy o szykującej się zbrojnej walce z przemocą, zapał ogarniający gniecioną bezwzględną pięścią pruską dzielnicę wielkopolska, udziela się i młodemu, 19 lat wówczas liczącemu. Nowickiemu. W Warszawie tymczasem sytuacja zaostrza się coraz bardziej, wiadomość o szarży kozaków na bezbronny tłum na Krakowskiem Przedmieściu obiega i elektryzuje wszystkich, co mówią i czują po polsku. Nowicki nie może dłużej usiedzieć w Poznaniu. Młodzież wielkopolska coraz częściej „znika“ z rodzicielskich domów, aż i on z zacnym prof. Szczaneckim pewnej ciemnej nocy wyrusza z poznańskiego Bazaru. Dla uniknięcia podejrzeń wyjeżdżają dorożką. Zabierają z sobą ołów i miarę do odlewania kul i cała skrzynię pistoletów. Drogą n Swarzędz, Kostrzyn i Bnin przedostają się na teren powiatu śremskiego i stąd po kilku dniach w grupie 20-tu uzbrojonych osób, przechodzą granicę i dostają sie do partii gen. Taczanowskiego. Partia Taczanowskiego liczy do 4 tys. Iudzi, posiada własną kawalerię z byłąych pruskich kawalerzystów-Polaków stworzona, ma nawet kilka maleńkich i w rzeczywistości pozbawionych znaczenia, armatek. Jest tu też oddział kosynierów, którym dowodzi jeden z walczących w partii Francuzów. Partia stacza kilka formalnych bitew z Moskalami, pod Ignacewem zaatakowana przez wojska rosyjskie, w sile 8 tys, ludzi, wyposażone w dalekonośną (na ówczesne czasy) artylerię, połączone z wyszłym z Włocławka pułkiem mazurów, zostaje rozbita. Gen. Taczanowski został z jazdą powstańczą odcięty i zaatakowany z flanki, wycofał się, ocalając część partii od rozbicia. 112 ludzi, między nimi i ranny Nowicki, przekracza granicę w okolicach Strzałkowa, zostaje jednak aresztowany i uwięziony we Wrześni.
Potem jest trzymany przez 5 mies. w cytadeli poznańskiej, wreszcie zostaje przymusowo wcielony do 58 p. p. w Głogowie, zwanego od najczęściej się tam powtarzającego nazwiska, „pułkiem Kaczmarków“. W pruskim mundurze bierze udział w wojnie austrjacko-pruskiej, ledwo zwolniony po 4 latach twardej służby, zostaje powtórnie powołany na wojnę francusko-pruską. Po zawarciu pokoju, pozostaje we Francji z armią okupacyjną aż do jej wycofania po zapłaceniu kontrybucji. Mimo burzliwego życia staruszek wygląda jeszcze czerstwo, mówić mu dłużej tylko trudno.