Ojciec Władysława Zadory-Szuwalskiego, Wincenty Szuwalski był weteranem powstania styczniowego i przed I wojną światową w kamienicy Johna w Warszawie (pl. Zamkowy r. Senatorskiej) prowadził sklep tabaczny. Młody Władysław widocznie odziedziczył talenty artystyczne po Królikowskich – po rodzinie matki – ale w Warszawie nie mógł sobie jakoś znaleźć miejsca. Jako zbuntowany nastolatek wyjechał więc do Poznania, gdzie przez rok występował w Teatrze Polskim. Ale i tu widać nie wiodło mu się najlepiej, bowiem juz w 1900 r. na ponad 30 lat wyjechał do USA, by grać dla tamtejszej Polonii. Nie wiadomo, co było powodem jego powrotu do Warszawy na początku lat trzydziestych. W sezonie 1931/32 r. grał w Teatrze Polskim. W marcu 1932 r. w Teatrze Nowości, zagrał jeszcze rolę Premiara w spektaklu operetkowym Carewicz Franciszka Lehara Ale były to już chude lata dla operetki. Dawno minęła epoka wielkich gwiazd: Messalki, Kaweckiej, Manowskiej. Plajtowały teatry; w 1932 r. w Nowościach kilkakrotnie zmieniały się dyrekcje. We wrześniu teatr zamknięto na sześć miesięcy. Na świecie królował już film. Przerabiano sale teatralne i operetkowe na kino-teatry.
Wydaje się, że Premier w Carewiczu to ostatnia rola Zadory-Szuwalskiego. Co z nim było dalej nie wiadomo. Nawet Słownik Biograficzny Teatru Polskiego nie podaje więcej żadnych o nim informacji.
Wydaje się, że Premier w Carewiczu to ostatnia rola Zadory-Szuwalskiego. Co z nim było dalej nie wiadomo. Nawet Słownik Biograficzny Teatru Polskiego nie podaje więcej żadnych o nim informacji.

