Suszno koło Radziechowa, to duża wieś obecnie w województwie lwowskim. W okresie międzywojennym wieś liczyła w sumie 1800 mieszkańców, w tym 400 Polaków i 120 Niemców. Większość ludności uważana była za Ukraińców. Obecność tzw. Niemców, którzy mogli też być Austriakami, to konsekwencja polityki zasiedlania ziem polskich elementem obcym, prowadzonej przez Marię Teresę, cesarzową Austrii. Ci “Niemcy”, w roku 1940 zostali przesiedleni z Suszna, które było wtedy pod okupacją sowiecką, na tereny zajmowane przez Niemców, na podstawie umowy niemiecko-sowieckiej. 55 osób narodowości polskiej zostało zamordowanych przez OUN-UPA w styczniu 1944, pozostali byli przesiedleni do Polski po tzw. wyzwoleniu, lub wydostali się stamtąd w okresie wcześniejszym. Obecnie, ludzi uważających się za Polaków nie ma w Susznie.
Zamek, a potem dwór i posiadłości dworskie Suszna należały pierwotnie do rodu Komorowskich, potem od początku 19-tego wieku właścicielami byli kolejno: Łączyńscy, Cetnerowie, Baworowscy, Krasińscy, Rostworowscy. Zabodowania dworskie ulegały zniszczeniu w czasie wojen i w końcu, “za Sojuza” (jak mówią miejscowi), zostały rozebrane na cegłę. W ich miejscu stoi obecnie klub wiejski. Otaczający go park został wycięty. Po zamku pozostała jedynie baszta, przebudowana na spichlerz. Po nowszych zabudowaniach dworskich nie pozostało nic.
W Susznie byłem w zimie 1966-1967 oraz w sierpniu 2011.
Jeśli chodzi o polskie ślady w Susznie, to stoją tam ruiny Rzymsko-katolickiej kaplicy neogotyckiej, uważanej przez miejscowych za kościół polski, wybudowanej (nakładem finansowym) przez Władysława Baworowskiego, jednego z właścicieli posiadłości dworskich, w 19-tym wieku. W zimie roku 1966-1967, kaplica ta służyła za magazyn zboża; drzwi były wtedy zaopatrzone w łańcuchy i zamykane na kłódkę. Wcześniej, zdjęto z dachu czerwoną dachówkę ceramiczną i pokryto ten dach papą. Wtedy budowla nadawała się do remontu. Przed wejściem do kaplicy ustawiono niski krzyż z ogrodzeniem, coś jakby grób czy kapliczka; miejscowi składają tam niekiedy kwiaty. Jest to dodatek z ostatnich lat. Podobno ktoś z Polonii amerykańskiej chciał odbudować kaplicę ale nie mógł znaleźć chętnego wykonawcy. Uważam, że ruiny nie nadają się do odbudowy.
W Susznie jest czynna greko-katolicka, drewniana cerkiew Św. Szymona Słupnika, z murowaną dzwonnicą. W latach 1966-1967, cerkiew ta była także czynna ale miała obrządek prawosławny. Kościół Greko-Katolicki był uważany wtedy za zbyt nacionalistyczny. Walki OUN-UPA trwały tam aż do roku 1955.
Cmentarz w Susznie ma jakby dwie kwatery; nową i starą. ta nowa część jest uprządkowana, ta stara wysoce zaniedbana. Przebijałem się przez wysokie chaszcze, z moją przewodniczką która popsuła sobie tam buty, szukając polskich nagrobków, i nie znalazłem. Są na ich miejscu, w tej trawie i krzewach, nowsze, “stare” groby ukraińskie. Miałem świadomość, że gdzieś tam, pod moimi stopami, leżą szczątki moich licznych przodków.
Ze wsi szedłem drogą polną, na skróty, do Witkowa Nowego, odwróciłem się i zrobiłem jeszcze kilka zdjęć. W dali Suszno na tle ugorów; współcześni mieszkańcy wsi ukraińskich nie są już rolnikami. Dalej musiałem przejść przez rzeczkę, która napełnia zalew w Susznie. Zdjąłem buty, był słoneczny ciepły sierpniowy dzień ale woda była lodowata.
Zamek, a potem dwór i posiadłości dworskie Suszna należały pierwotnie do rodu Komorowskich, potem od początku 19-tego wieku właścicielami byli kolejno: Łączyńscy, Cetnerowie, Baworowscy, Krasińscy, Rostworowscy. Zabodowania dworskie ulegały zniszczeniu w czasie wojen i w końcu, “za Sojuza” (jak mówią miejscowi), zostały rozebrane na cegłę. W ich miejscu stoi obecnie klub wiejski. Otaczający go park został wycięty. Po zamku pozostała jedynie baszta, przebudowana na spichlerz. Po nowszych zabudowaniach dworskich nie pozostało nic.
W Susznie byłem w zimie 1966-1967 oraz w sierpniu 2011.
Jeśli chodzi o polskie ślady w Susznie, to stoją tam ruiny Rzymsko-katolickiej kaplicy neogotyckiej, uważanej przez miejscowych za kościół polski, wybudowanej (nakładem finansowym) przez Władysława Baworowskiego, jednego z właścicieli posiadłości dworskich, w 19-tym wieku. W zimie roku 1966-1967, kaplica ta służyła za magazyn zboża; drzwi były wtedy zaopatrzone w łańcuchy i zamykane na kłódkę. Wcześniej, zdjęto z dachu czerwoną dachówkę ceramiczną i pokryto ten dach papą. Wtedy budowla nadawała się do remontu. Przed wejściem do kaplicy ustawiono niski krzyż z ogrodzeniem, coś jakby grób czy kapliczka; miejscowi składają tam niekiedy kwiaty. Jest to dodatek z ostatnich lat. Podobno ktoś z Polonii amerykańskiej chciał odbudować kaplicę ale nie mógł znaleźć chętnego wykonawcy. Uważam, że ruiny nie nadają się do odbudowy.
W Susznie jest czynna greko-katolicka, drewniana cerkiew Św. Szymona Słupnika, z murowaną dzwonnicą. W latach 1966-1967, cerkiew ta była także czynna ale miała obrządek prawosławny. Kościół Greko-Katolicki był uważany wtedy za zbyt nacionalistyczny. Walki OUN-UPA trwały tam aż do roku 1955.
Cmentarz w Susznie ma jakby dwie kwatery; nową i starą. ta nowa część jest uprządkowana, ta stara wysoce zaniedbana. Przebijałem się przez wysokie chaszcze, z moją przewodniczką która popsuła sobie tam buty, szukając polskich nagrobków, i nie znalazłem. Są na ich miejscu, w tej trawie i krzewach, nowsze, “stare” groby ukraińskie. Miałem świadomość, że gdzieś tam, pod moimi stopami, leżą szczątki moich licznych przodków.
Ze wsi szedłem drogą polną, na skróty, do Witkowa Nowego, odwróciłem się i zrobiłem jeszcze kilka zdjęć. W dali Suszno na tle ugorów; współcześni mieszkańcy wsi ukraińskich nie są już rolnikami. Dalej musiałem przejść przez rzeczkę, która napełnia zalew w Susznie. Zdjąłem buty, był słoneczny ciepły sierpniowy dzień ale woda była lodowata.