Witam serdecznie,
na wstępie, jeśli nie jest to odpowiednie miejsce do zadawania tego typu pytań/próśb o pomoc - bardzo przepraszam, proszę mnie poprawić. Moja sprawa wygląda w ten sposób : Mój wujek, świetnie z resztą posługujący się piórem, jeden z ostatnich przedstawicieli rodu, sporządził taką piękną pracę zatytułowaną "skąd nasz ród" i złożył na ręce mojemu dziadkowi-seniorowi rodu. Nazwisko Leszczyński, takie jak moje. Po zaczytaniu się w dokumentach i w tej Jego pracy, wynika z tego, że mój pradziadek Józef Leszczyński, żeniąc się w roku 1927 w Kochawinie, na akcie małżeńskim (j.łaciński jeszcze) ma wpisane zawołanie herbowe "de pomian" a prababka "de sas". Ja więc, jako ostatni z linii męskiej, noszący nazwisko po pradziadku, domniemuję, że mógłbym posługiwać się więc herbem "pomian" dziedzicząc po mieczu. Józef-Jan-Zbigniew- i ja.
Moje pytanie brzmi, czy więc to, że na akcie małżeńskim moich pradziadków, którego mam kopię, podana nazwa herbu świadczy o tym, że w użytkowanie tego herbu jest wpisana moja rodzina i czy ja mogę się nim posługiwać? Dodam tyle, że rodzina pochodzi ze wschodnich ziemi, dokładniej okolice Stanisławowa, sam pradziadek urodzony był w Słobodzie Konkolnickiej, rodzina pochodzi z Podola a właściwie z kotliny naddniestrzańskiej. Dziadek urodzony był w Stanisławowie. O tym herbie, rozmawiając z wujkiem dowiedziałem się, że głównie on się opiera o przekazy ustne od swojego ojca (mojego właśnie pradziadka Józefa) a także na podstawie dokumentu zawarcia aktu małżeńskiego spisanego i drukowanego w języku łacińskim, gdzie jest ta informacja. Bardzo proszę o komentarz.
na wstępie, jeśli nie jest to odpowiednie miejsce do zadawania tego typu pytań/próśb o pomoc - bardzo przepraszam, proszę mnie poprawić. Moja sprawa wygląda w ten sposób : Mój wujek, świetnie z resztą posługujący się piórem, jeden z ostatnich przedstawicieli rodu, sporządził taką piękną pracę zatytułowaną "skąd nasz ród" i złożył na ręce mojemu dziadkowi-seniorowi rodu. Nazwisko Leszczyński, takie jak moje. Po zaczytaniu się w dokumentach i w tej Jego pracy, wynika z tego, że mój pradziadek Józef Leszczyński, żeniąc się w roku 1927 w Kochawinie, na akcie małżeńskim (j.łaciński jeszcze) ma wpisane zawołanie herbowe "de pomian" a prababka "de sas". Ja więc, jako ostatni z linii męskiej, noszący nazwisko po pradziadku, domniemuję, że mógłbym posługiwać się więc herbem "pomian" dziedzicząc po mieczu. Józef-Jan-Zbigniew- i ja.
Moje pytanie brzmi, czy więc to, że na akcie małżeńskim moich pradziadków, którego mam kopię, podana nazwa herbu świadczy o tym, że w użytkowanie tego herbu jest wpisana moja rodzina i czy ja mogę się nim posługiwać? Dodam tyle, że rodzina pochodzi ze wschodnich ziemi, dokładniej okolice Stanisławowa, sam pradziadek urodzony był w Słobodzie Konkolnickiej, rodzina pochodzi z Podola a właściwie z kotliny naddniestrzańskiej. Dziadek urodzony był w Stanisławowie. O tym herbie, rozmawiając z wujkiem dowiedziałem się, że głównie on się opiera o przekazy ustne od swojego ojca (mojego właśnie pradziadka Józefa) a także na podstawie dokumentu zawarcia aktu małżeńskiego spisanego i drukowanego w języku łacińskim, gdzie jest ta informacja. Bardzo proszę o komentarz.