Kochani Administratorzy,
przywróćcie, proszę w dziale "Tłumaczenia" pełną nazwę Francji. Muszę tłumaczyć? To jest matka kultury europejskiej. I to nie podlega zmianie, nawet wówczas gdy elity polityczne ulegają okresowym atakom zaćmienia. Przecież to nie pierwszy raz... Skądinąd bardzo wybitny myśliciel, Jean Paul Sartre podupadł w którymś momencie na zdrowiu mentalnym do tego stopnia, że promował maoizm. To znacznie gorsze (także w sensie moralnym) niż próby "poprawnego politycznie" deformowania słownika (przy tym mowa jest żywym organizmem, rządzi nią uzus, a nie decyzje leksykografów czy gron politycznych, nie obawiałbym się zbytnio ingerencji władz w tę właśnie sferę). Nie pomija się milczeniem Francji tylko dlatego, że pewna grupa Francuzów straciła zdrowy rozsądek (piszę jako lewak, feminist(k)a , sympatyk ruchów insurekcyjnych, niemniej - przeciwnik ingerencji w mowę [w niej żyjemy - dorzuca we mnie filolog-Heideggerysta] i strukturę rodziny [dorzucam jako mieszczuch i konserwa ]). Podobnie - nie pomija się milczeniem Rosji, mimo wszelkich historycznych pretensji, jakie zgłaszamy pod jej adresem - tym samym znieważyłoby się choćby Dostojewskiego (skądinąd raczej polakożercę, a przecież wielkiego pisarza). Nie pomija się Niemiec - bo zelżyłoby się przy okazji i Manna, i Goethego. Francja to romanse arturiańskie, XVII-wieczni klasycy teatru, wielka powieść XIX wieku, awangardy malarskie i literackie początku wieku XX . To gotyk, barok i klasycyzm w architekturze. Katedry i Wersal. Luwr. To Debussy... Piosenka, kabaret, wino, kuchnia, plakat, oryginalne pomysły w komiksie... To też nasi chevau-légers lanciers pod Somosierrą, Księstwo Warszawskie i XII księga Pana Tadeusza. Przecież nie wyliczę tu wszystkiego. A chyba wypada wspomnieć, że swego czasu francuski był także językiem naszych elit. I że coś zawdzięczamy Georges'owi Clemanceau...
Niech Francuzi wstydzą się za własne głupstwa - oni są za nie odpowiedzialni. Byłoby jednak naszym głupstwem obrażać się na półtora tysiąca lat kultury europejskiej w jej źródłowym wymiarze - Francja to znacznie więcej niż doraźne decyzje polityczne i bezwzględnie należy do uszanować. A nasze głupstwa obciążą nas - nie Francuzów.
Serdecznie!
Maciek
przywróćcie, proszę w dziale "Tłumaczenia" pełną nazwę Francji. Muszę tłumaczyć? To jest matka kultury europejskiej. I to nie podlega zmianie, nawet wówczas gdy elity polityczne ulegają okresowym atakom zaćmienia. Przecież to nie pierwszy raz... Skądinąd bardzo wybitny myśliciel, Jean Paul Sartre podupadł w którymś momencie na zdrowiu mentalnym do tego stopnia, że promował maoizm. To znacznie gorsze (także w sensie moralnym) niż próby "poprawnego politycznie" deformowania słownika (przy tym mowa jest żywym organizmem, rządzi nią uzus, a nie decyzje leksykografów czy gron politycznych, nie obawiałbym się zbytnio ingerencji władz w tę właśnie sferę). Nie pomija się milczeniem Francji tylko dlatego, że pewna grupa Francuzów straciła zdrowy rozsądek (piszę jako lewak, feminist(k)a , sympatyk ruchów insurekcyjnych, niemniej - przeciwnik ingerencji w mowę [w niej żyjemy - dorzuca we mnie filolog-Heideggerysta] i strukturę rodziny [dorzucam jako mieszczuch i konserwa ]). Podobnie - nie pomija się milczeniem Rosji, mimo wszelkich historycznych pretensji, jakie zgłaszamy pod jej adresem - tym samym znieważyłoby się choćby Dostojewskiego (skądinąd raczej polakożercę, a przecież wielkiego pisarza). Nie pomija się Niemiec - bo zelżyłoby się przy okazji i Manna, i Goethego. Francja to romanse arturiańskie, XVII-wieczni klasycy teatru, wielka powieść XIX wieku, awangardy malarskie i literackie początku wieku XX . To gotyk, barok i klasycyzm w architekturze. Katedry i Wersal. Luwr. To Debussy... Piosenka, kabaret, wino, kuchnia, plakat, oryginalne pomysły w komiksie... To też nasi chevau-légers lanciers pod Somosierrą, Księstwo Warszawskie i XII księga Pana Tadeusza. Przecież nie wyliczę tu wszystkiego. A chyba wypada wspomnieć, że swego czasu francuski był także językiem naszych elit. I że coś zawdzięczamy Georges'owi Clemanceau...
Niech Francuzi wstydzą się za własne głupstwa - oni są za nie odpowiedzialni. Byłoby jednak naszym głupstwem obrażać się na półtora tysiąca lat kultury europejskiej w jej źródłowym wymiarze - Francja to znacznie więcej niż doraźne decyzje polityczne i bezwzględnie należy do uszanować. A nasze głupstwa obciążą nas - nie Francuzów.
Serdecznie!
Maciek