I pewnie ta Pani miała rację. Bo np.z aktów zgonu mojejBabci, Stryja i Wuja wynika,że (mimo, iż dyżurny SS-man, gestapowiec lub kapo prosili ich wielokrotnie, aby się ciepło ubierali, dobrze odżywiali i w ogóle -uważali na siebie-przecież wyjechali z Zamojszczyzny w środku zimy 1942 r!) niestety -zmarli wkrótce -jedno na zapalenie płuc, drugie-nerek. No, a stryj, to już sam sobie winien- należał do jakiejś nielegalnej organizacji terrorystycznej chyba - więc po kilku miesiacach "rozmów" na Zamku w Lublinie- jakoś dziwnie krótko zabawił w Ałszficu.Widać więc, czarno na białym, że ich "pobyt" tam, to było nic, w porównaniu etc, itd, itp......................Muszę kiedyś spróbować, czy aviomarin działa też w takich przypadkach.